Wpis o absurdalnej dyskusji

Spread the love

Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy wpis na jednym z blogów. Pewna mama opisywała, dlaczego nie mogła urodzić swojego dziecka naturalnie i konieczne było cesarskie cięcie. Całość została bardzo słusznie spuentowana – nie ważne, w jaki sposób dziecko przychodzi na świat, ważne, że jest zdrowe. Wpis bardzo mi się spodobał, historia z happy endem, takie lubimy. Już prawie kładłam się spać, kiedy coś mnie podkusiło, by poczytać komentarze, jakie artykuł wywołał na Facebooku. Szczerze żałuję, naprawdę.

Ogólnie odbiór był pozytywny, jednak w jednej z dyskusji sprawa rozbiła się o jedno słowo, które wywołało frustrację u komentujących matek. PORÓD. Pewna pani postawiła sobie za punkt honoru by wytłumaczyć wszystkim, a zwłaszcza innym mamom, że jeżeli któraś z nich miała cesarskie cięcie, to dziecka tak naprawdę nie urodziła. Co więcej, kobiety takie o porodzie nie mają zielonego pojęcia i ogólnie powinny mieć zabronione używanie słowa „urodziłam”. Na to wszystko odezwała się inna kobieta, która starała się z kolei wytłumaczyć, że cesarskie cięcie to oczywiście jest poród, znacznie cięższy niż poród siłami natury, bo bolesny po czasie, kiedy to trzeba zająć się dzieckiem. Lawina komentarzy była nie do zatrzymania. Jedne panie dowiadywały się od drugich, że są debilami i bezmózgami. W komentarzach pojawiły się nawet screeny ze stron medycznych, gdzie bardzo precyzyjnie określano, czym jest poród i wynikało z nich, że poród jest wtedy, kiedy kobieta sama wyprze z siebie dziecko. Tym samym kłócące się kobiety doszły do wniosku, że nawet poród kleszczowy nie jest porodem (tutaj nadszedł czas na tzw. FACEPALM w wersji hard, albo bardziej zrozumiałe – JA PIERDOLE), i te kobiety również nie powinny mówić, że urodziły, bo dziecko z nich po prostu wyszarpano. W pewnym momencie panie doszły do wniosku, że w sumie mogłyby zaliczyć poród kobietom, które miały bóle parte, jednak akcja się zatrzymała i trzeba było ciąć, bo one to przynajmniej trochę się nacierpiały i wiedzą, jaki to ból. Nijak się to ma do twierdzeń o porodzie kleszczowym, jednak w całej dyskusji ciężko było doszukać się jakiejkolwiek logiki, więc już się w to nie zagłębiałam. No szok, naprawdę szok.

Moje dziecko urodziło się przez cesarskie cięcie, ale po przeczytaniu tych wszystkich kłótni zaczęłam się zastanawiać i puknęłam się w głowę, bo przecież nie urodziło się, tylko zostało wyciągnięte. Tym samym 11 kwietnia każdego roku, będziemy hucznie obchodzić jego WYCIĄGINY, no bo przecież nie urodziny, żeby przypadkiem nikogo nie urazić.

Kobiety! Naprawdę? Najśmieszniejsze jest to, że panie tak żarliwie kłócące się pod wpisem, zupełnie nie zrozumiały jego treści i przesłania. Nie potrafię pojąć, dlaczego dla niektórych takie ważne jest, żeby udowodnić innym, że są bardziej matkami, a cierpienia, jakie przeżyły są wręcz nieporównywalne do innych. Panie po porodach naturalnych wręcz prześcigały się w licytacjach, która parła dłużej, pękła bardziej i którą bolało jak żadnej innej matki, na wszystkich porodówkach świata. Kobiety po cesarskim cięciu, urażone, jak mniemam, wykłócają się o swoje i krzyczą wręcz o morfinie, którą brały, kiedy puściło znieczulenie i o tej rekonwalescencji dłuższej. Po co, ja się pytam? Po co?

Kompleksy? Czegoś Wam brakuje? Macie zdrowe dzieci, cieszcie się tym. A co Wam przeszkadza, babole wstrętne, że kobieta, która nie parła, mówi, że urodziła ?  Ja też mówię, że urodziłam przez cesarskie cięcie, zjedzcie mnie teraz. Tak się mówi, potocznie, to nikomu nie uwłacza, ani nikomu,  broń Boże, nie ujmuje zasług i cierpień związanych z naturalnym porodem. Opanujcie emocje, przestańcie takie dla siebie być, to niepotrzebne. Czy naprawdę poród naturalny robi z nas kobietę bardziej? Czy naprawdę te z Was, które miały cesarkę, czują się przez to gorsze? Przecież koniec końców, tu chodzi tylko o Wasze dzieci. Że bezpiecznie do Was dotarły, że nic się nie stało, że całe, zdrowe i wtulone w Was, po parciu i po cięciu. To jest ważne i to jest piękne.

Przedstawiam Wam Dawida, moje szczęście największe. Ten mały chłopiec, prawie 10 miesięcy pojawił się na świecie i zmienił wszystko. Już w brzuchu pokazał, jak bardzo jest uparty i do końca pozostał wypięty do świata dupką. Co więcej, nie przyjął do wiadomości wyznaczonego terminu cesarskiego cięcia i zaczął tą samą dupką wypychać się o wiele wcześniej. I gdyby nie fakt, że lekarze potrafią wykonywać cesarskie cięcie, taki poród mógłby się źle skończyć, zarówno dla mnie, jak i dla niego. Ten mały człowieczek każdego dnia przypomina nam, jakie mamy szczęście. Jak można, mając w domu taki cud, zajmować się takimi bzdurami, jak to, czy ja go urodziłam, czy może urodził go mój doktor? Przecież to śmieszne! To w ogóle nie ma znaczenia, uwierzcie mi. Niech ten uśmiechnięty chłopiec na zdjęciu będzie dla Was dowodem, że mam rację.

Zanim zaczniecie więc udowadniać innym, jak bardzo nie mają racji i jak bardzo nie mają prawa, opowiadając o swoim PORODZIE, zastanówcie się dwa razy. Popatrzcie sobie na Wasze dzieci i zrozumcie, że te dyskusje są niepotrzebne. Macie  w domu swoje najlepsze na świecie dzieci, Wy też jesteście najlepsze. Szanujmy się 🙂

To jak jest? Dawid może obchodzić urodziny? Czy nie? Bo nie wiem, co pisać na torcie 😆

20170130_152038

,
14 comments on “Wpis o absurdalnej dyskusji
  1. To chore. Jak można i jakim prawem ktoś krytykuje czyjeś wybory. Polska to piękny kraj, ale ludzie niektórzy są zacofani, wredni, narzucają swój najlepszy i najmądrzejszy tok myślenia. Czyjeś wybory są lepsze niż moje? Od razu włącza mi się lanie w mordę. Po stracie syna spodziewamy się bliźniaków. I tak! Nastawiam się na cesarskie ciecie bo chcę. Bo się boję. Tego lęku nikt nie jest w stanie zrozumieć, który tego nie ma. Miałam załamanie po stracie syna i depresję. Więc tak, zalatwie sobie „papier” na cesarke. I nikomu nic do tego.

    • No właśnie. Ja osobiście nie wybrałabym cesarki na życzenie, ale mam bardzo bliskie mi kobiety w otoczeniu, które po pierwszych traumatycznych porodach o porodzie naturalnym nie chcą nawet słyszeć. I mają do tego prawo. Czy przez to będą mniej matkami? Bzdura!

  2. Z racji wykonywanego zawodu, jestem za porodem siłami natury. Chyba, że do CC są wskazania tak jak było w Twoim przypadku. 😉 Ciężko mi pojąć, że ktoś chce być „krojony” na życzenie.
    Aczkolwiek nie piętnowałabym i nie dzieliła na dwie grupy kobiety cc&sn. Obie są matkami bez względu na to w jaki sposób ich dziecko przyszło na świat. Nie rozumiem tej zaciętej walki między jednymi a drugimi. Każda się nacierpi i każda tego bólu doświadczy w taki lub inny sposób, bez względu na ” technikę” porodu. Żadną to nie ominie. A tak swoją drogą cięcie cesarskie to nie zabieg tylko poważna operacja ginekologiczna, która niesie za sobą cały wachlarz możliwych powikłań, od błahych po takie nawet zagrażające życiu, więc nie wiem jak można „odejmować zasługi” matce, która rodziła w ten sposób.. Z racji wykształcenia i wiedzy przekazywanej mi na studiach mogę z całą mocą i odpowiedzialnością za swoje słowa ogłosić, że Twój syn będzie obchodził : URODZINY bez wątpienia. 😀
    Mnie uczyli, że jest poród siłami natury i poród poprzez ciecie cesarskie aczkolwiek no cóż.. być może na mojej uczelni pracuję banda nieuków i źle mnie nauczyli 😛

    • Ten podział Sn/cc istnieje, tylko wydaje mi się, że to nowy trend i stosunkowo od niedawna kobiety z tego powodu obrzucają się błotem. No to w takim razie URODZINY, postanowione 🙂 potwierdzone u kogoś, kto z racji zawodu może się wypowiedzieć – Dziękuję Ci 🙂

  3. Ja miałam cc. Mówię do swojej 5-letniej córci, że była u mnie w brzuszku i ja ją urodziłam. A kto myśli inaczej to jego sprawa. Nie rozumiem tych bezmyślnych bab, również matek, po co tyle nienawiści i jadu? Chore to jest dla mnie. A Dawidek cudny i słodziutki :)) Buziaki dla niego:))

  4. Urodziłam 2 razy przez cc. Raz po 16 h skurczy i na 8 cm rozwarcia położna wezwala lekarza ze coś nie idzie i zrobili mi cc w trybie natychmiastowym. I dobrze bo syn ważył 4500. Kiedy zbliżał się drugi porod ja pamiętając te potworne meczarnie 16 godzin porodu sn wybralam cc na życzenie. Nikt by mnie nie namówił na poród naturalny który wg mnie jest niebezpieczny i wszystko się może wydarzyć. Olej te zlosliwe baby.

  5. Wiadomo że Dawid jako największy słodziak w Waszym domu będzie obchodził urodziny. I jako mama która straciła 2 ciążę a 3 cudem udało się doprowadzić az do 36 tygodnia ciąży po czym zakończyła się cc, będę zawsze mówić, że urodziłam, że przeżyłam poród, że moję dziecko się urodziło i że nikomu nie pozwolę wchodzić z butami w moje życie. Z grupy wsparcia ciezarnych wypisalam się po 2 mies.

  6. Bardzo bliski mi temat w ostatnim czasie. Ja urodziłam martwego synka SN w 40 tygodniu ciąży. Nikomu nie życzę takiego „porodu”. Teraz jestem w ósmym miesiącu i będę mieć CC. Wskazań medycznych jako takich nie ma, więc musiałam wziąć zaświadczenie od psychiatry, także będzie to cesarka na życzenie. Jak szukałam informacji w internecie na temat tego, jaką formę powinno mieć tego rodzaju zaświadczenie, to też natknęłam się na potworną falę nienawiści na forach, teksty w rodzaju, że z takim zaświadczeniem to można oglądać dziecko zza szyby w psychiatryku itp.
    Temat przepracowałam i teraz trzymam się od tego rodzaju treści z daleka. Wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i łatwo oceniać, jeśli czegoś się nie doświadczyło. Ale masz rację: Nikt tak nie nienawidzi jak matka, a my kobiety zamiast się wspierać, to stajemy się wobec siebie wrogami. Jakoś wśród mężczyzn nie dostrzegam tego rodzaju chorej rywalizacji.

    PS
    Dawid to słodziak. I to roziskrzone spojrzenie.

    • Malwa Cesarskie cięcie to zbawienie, jeżeli ktoś jest po takich przjściach, jak Wy. Ktoś kto z tym dyskutuje, to idiota. Tyle w temacie.
      Jak się czujesz?
      Dawid pozdrawia i przesyła Wam iskierkowe spojrzenie 🙂

  7. Nasz też wyciagniety;) absurd totalny…ale też słyszę takie rzeczy.

    Franek został wyciągnięty no chcialam to świadomie i co? Jestem zła matka? Jestem najlepsza matka na swiecie;)

    A 21 kwietnia będziemy obchodzić wyciągnięcie go z brzucha hahah;*

    Całuski kochani;*

  8. Jest śliczny i uroczy. Cudowny synek. Ja rodzilam sn, ale jakby było cc to byłabym równie szczęśliwa.
    Po stracie nie było łatwo, synek wynagrodził ból i cierpienie, które przychodzi nam matkom nie narodzonych dzieci. Może było to po to by bardziej doceniać cud, który noszę na rękach? Codziennie dziękuję Bogu za każdy dzień z Synkiem! Już dawno zapominając o „tytule” porodu.

    • Dziękujemy 🙂 no właśnie, mając już dziecko takie sprawy schodzą na drugi plan, bo to nie jest istotne. Kto w ogóle nad tym myśli? Przecież ważne jest to, że dziecko się pojawiło, że jest!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.