Oda pieluchowa

Spread the love

Macierzyństwo niesie ze sobą wiele piękna i szczęścia. Nieopisana miłość, wielkie emocje, sama radość  – i to wszystko w tak małym człowieczku. Od kiedy zostałam mamą, świat jest jakiś inny. Jest jasny, chociaż patrzę na niego przez zaspane oczy. Mój syn przewrócił wszystko. Bycie mamą jest niezaprzeczalnie fantastyczne! Muszę jednak przyznać, że za tym cudownym, utopijnym gadaniem zakochanej matki kryje się coś jeszcze. Góra. Cała góra pieluch. Naprawdę. Niezliczona, niezmierzona okiem ilość wręcz.

Czasem patrzę na młodego z podziwem. Mistrz, serio, mistrzunio. Taki talent. Za każdym razem, kiedy z właściwym sobie wdziękiem i hałasem brudzi kolejną pieluchę, poważnie zastanawiam się, jak on to robi!? No jak? A raczej gdzie? Gdzie on to do cholery mieści?

Kochani, zasada jest taka. Kupkę robi się tylko w czystą pieluszkę, bezpośrednio po jej założeniu i odzianiu wierzgających nóżek w spodenki, półśpiochy, albo – i tę opcję najbardziej lubi mój syn na przykład – w skomplikowane w zakładaniu pajace, które zaprojektował ktoś, kto na pewno nigdy nie przebierał dziecka, ale są tak ładne, że szkoda nie założyć. Ale teraz nie o tym…więc tak, w czystą pieluchę. Jest jeszcze inna opcja. Kupkę można zrobić jeszcze w czasie pomiędzy zdjęciem jednej pieluchy, a założeniem następnej, ćwicząc refleks matki i jej cierpliwość przy okazji. Czasem, kiedy Dawid jest bardziej skory do występów, w pakiecie jest jeszcze siku i ulanie jednocześnie, na przewijaku, na świeży podkład i na czyste ciuszki. A sikanie bez pieluchy, kiedy ma się siusiaka – no zjawiskowe! Do góry, na wszystko i wszystkich dookoła.Kto ma syna, ten wie. Raz, jeszcze w szpitalu, podczas takiego popisu, mój pierworodny nasikał sobie na buzię…ale tak to jest z tymi peniskami, od początku same z nimi kłopoty.

Najfajniejsze były nasze początki. Po pewnym czasie rozgryzłam moje dziecko. Kiedy kolejna osoba zachwycała się jego słodkim uśmiechem, w mojej głowie jawiła się wizja – uśmiech noworodka oznacza jedno. Właśnie przemieszczająca się treść pokarmowa połaskotała jelitka, więc jeszcze chwila i czeka nas kolejna zmiana pieluchy. Ale dobra, niech się ciotki cieszą, że się do nich uśmiecha. One się cieszą, a my idziemy na rekord. Zmiana pieluchy numer „nie liczę już nawet który” staje się faktem. A mitem za to stają się rady, by na początek nie kupować za dużo ciuszków. Mit, bo nie ma takiej ilości body i pajacyków, których nie byłby w stanie zapaskudzić noworodek, przewijany przez jeszcze nie tak zaprawioną w przewijaniu matkę. Po miesiącu już jest lepiej, ale początki…czasem żałuję, że ktoś tego nie nagrywał.

Taki słodki, mały chłopczyk, a taka moc w dupce. Naprawdę urocze. Zmieniam więc pieluchę za pieluchą, zawodowo, już prawie z zamkniętymi oczami. Walczę z nóżkami, które walczą ze mną, bo niby brudno mieć nie lubi, ale w przewijaniu nie pomaga. Zero współpracy, naprawdę. Śpiewam więc sobie moją pieluchową odę: przewiń, nakarm, przewiń, połóż, przewiń, nakarm, przewiń…przewijam i przewijam i pomyślcie sobie, że jestem wariatką, ale nie zamieniłabym tego, jak teraz wygląda moje życie, na nic innego…no, może ta sama rzeczywistość w jakimś ciepłym kraju albo na ekskluzywnym jachcie również dałaby się znieść, ale tylko z D., Dawidem i jego nieodłącznymi pieluchami 😉

13 comments on “Oda pieluchowa
  1. Oj z tym sikaniem to niezly cyrk bywa u mnie hitem sezonu bylo olanie ortopedy na badaniu usg. Jak pamietam kolo 3 miesiaca moje chlopaki przechodzili z n kupek dziennie na 1 kupke na n dni i to jest normalne u dzieci karmionych naturalnie. A teraz mamy 4 lata i „znaczymy terytorium” gdzie bysmy nie byli to pada haslo „chcialem kupe” i trzeba szukac toalety 😉
    A tak poza tym to ze zgroza dla srodowiska ale z ulga dla mam mamy teraz pampersy i nie musimy po kazdym siku przebierac wszystkiego co dziecko mialo na sobie.
    Na nauke nocnikowania masz jeszcze duuuzo czasu ale to jest kolejny kabaret. O ile starszy zalapal od razu majac niespełna 1,5 roku o co lata i pampersa mielismy juz tylkona noc o tyle mlodszy „udawal glupiego” i mial 2,5 rokujak zwedzil starszemu majtki z Samolotami i oswiaczylam ze jak chce majtki to musi sikac na muszle i dziecko od reki „zaskoczylo” najwyrazniej wczesniej sie nie oplacalo to co sie bylo starac 😉

  2. Na moje szkole rodzenia pani położna radziła przebierać dziecko co 3 godziny, bo jak mówiła „kupa i tak idzie stale a przewijanie podrażnia”. Wzbudziła tym niezły entuzjazm na sali, ale rzeczywistość sądzę, że jest zgoła inna 😀

      • No nie znam mamy, która przy pierwszym bobasie faktycznie patrzy na tę kupę i myśli „aaa tam, jeszcze godzina” 😉 Ale położne w szpitalu pewnie tak nie biegają jak widać.

        • Ja znam mame ktora po powrocie ze szpitala zjadla sobie arbuza bo jeszcze przed porodem miala na niego chcice (nie bede ppkazywac palcami bo lustro za daleko). Tygodniowe dziecko dostalo rozwolnienia i to byl cyrk ale sie nie odparzylo 😉

          • NIEEE! Na szkole mówili, że można jeść co się chce, ja planowałam arbuzy i czereśnie na całe lato 😀

          • Można! Tylko z surowym owocami trzeba się wstrzymać parę dni. Ja unikałam smazonego i warzyw wzdymajacych przez dłuższy czas bo chłopaki wzdeciowe po mamusi. A tak poza tym to wszystko jadalna i piłam (kawę i colę też w niezbyt wielkich ilosciach) jedynie alkohol był na liscie zakazanej przynajmniej do czasu az przerwa nocna trwala rzeczywiście całą noc to wtedy po wieczornym karmieniu jakieś małe piwko do towarzystwa się trafiło.

          • Ja też jem praktycznie wszystko, nawet już były truskawki w menu. Jak nie jestem czegoś pewna, to zjadam kawałek tego czegoś zaraz po karmieniu i sprawdzam, czy nic się nie dzieje, i tak z repertuaru odpadły tylko pomarańcze. Smażone jem i nic się nie dzieje, ale faktycznie na brokuł albo groch jeszcze bym się nie zdecydowała.
            A co do zmiany pieluchy co 3 godziny, moja mama się zastanawiała, czy nie za często małego przebieram, ale kiedy jej pokazałam zawartość pieluchy…no nie miałabym sumienia trzymać w tym dziecka. W dodatku teraz upał, łatwo o odparzenie – szkoda takiej małej dupki, już wolę zbankrutować na pampersach 😉

  3. odkrywam dokładnie to samo, bo mam synka od ponad 2 tygodni, a jakie było moje zdziwienie (jako matka starszej córki) w szpitalu, że chłopcy sikaja do góry… 😉 no i ta sterta pieluch, te noce i jednak męski charakter… i ten usmiech po obżarstwie piersiowym 🙂 cudne

  4. Uśmiałam się szczerze do tej ody pieluchowej 🙂 z czasem będzie mniej 😉 mój syn mając coś ok. 4 miesięcy robił jedną kupę dziennie, czasem jedną na 2 dni, jedna pielucha wystarczy na całą noc i penisek jest bardziej opanowany. Za to jak teraz zdarzy mu się nasiusiać na własną buzię to jest baaardzo zdziwiony i robi mniej więcej tak: „hyyyyy, hyyyyy, hyyyyy” dopóki owej buzi nie powycieram 🙂 i też nie zamieniłabym tej sterty pieluch na nic innego :):)

    • Mój jak na siebie nasika to ma raczej zdziwioną minę 😀 ja jestem teraz już na etapie, że nawet udaje mi się wyczaić moment, kiedy za chwilę będzie siku i parę razy tuż przed fontanną zdążyłam zakryć siusiaka pieluchą – refleks coraz lepszy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.