Cesarskie cięcie – historia prawdziwa

Spread the love

Jedno jest pewne. Sprowadzenie na świat nowego człowieka musi boleć. Nie ma opcji bezbolesnej. Co innego go umieścić w brzuchu (przyjemna część), a co innego z niego wydobyć (część mniej przyjemna). Przy tym wydobywaniu – nie było mi dane spróbować urodzić syna siłami natury, ale ze wszystkich dotychczasowych relacji słyszanych przez członków rodziny i przyjaciółki, boli jak cholera, albo jeszcze bardziej. Mój syn, z racji położenia miednicowego, przyszedł na świat przez cesarskie cięcie – sposób, o jakim marzy wiele kobiet, z różnych względów. Mają one do tego pewne wskazania medyczne, czasem za taką opcją przemawiają traumatyczne przeżycia z poprzednich porodów, albo po prostu strach przed bólem. Ja powiem Wam jedno – do wszystkich osób, które chcą cesarki, bo wydaje się łatwiejsza – cesarskie cięcie wcale nie jest takie fajne.

Tak naprawdę pierwszy raz tak ciężko mi się pisze wpis, zabieram się do tego już trzy dni i ciągle coś mi nie pasuje. To już trzecia wersja, pierwsze dwie dłuuugie, poszły do kosza. Więc w dużym skrócie – według mnie, nie znającej trudu porodu naturalnego, ale obserwującej i słuchającej doświadczeń innych – jeżeli masz możliwość – zdecyduj się na poród naturalny.

Jeżeli myślisz, że cesarka nie boli, to tak, nie boli, za to boli po cesarce, bo tak łatwo to nie może być. I to boli i rwie jak szlak.  Jeszcze parę dni po cesarskim cięciu chodzisz jak robokop, garbaty na dodatek. Suniesz nogami po podłodze w drodze do toalety i zastanawiasz się, ile jeszcze to potrwa, bo jeżeli nie działa na ciebie paracetamol (a na mnie na przykład nie działa), to wstajesz do dziecka na żywca, z paroma warstwami pozszywanego brzucha, a to nie może być przyjemne. Wysokie łóżko szpitalne, z którego z moimi niezbyt długimi nogami trzeba zeskoczyć, nie ułatwia sprawy. A jaki strach może odczuwać człowiek przed zwykłym kichnięciem lub kaszlnięciem…kto miał cesarkę, ten wie o czym mówię.

Przez pierwsze parę godzin nawet nie możesz podnieść głowy z poduszki (grozi dwutygodniową migreną- tak straszą), więc świdrujesz oczami i przyginasz brodę jak najbliżej klatki piersiowej, żeby tylko popatrzeć sobie na dziecko, które kładą ci na piersi. Cewnik i kroplówki przez pierwszą dobę nie ułatwiają ci kontaktu z potomkiem. Dodatkowo często występują też problemy z laktacją, bo organizm musi załapać, że dziecko się już urodziło. Jednym załapie, drugim nie, ja należę do tej drugiej grupy, więc walka o laktację była twarda. I tak miałam farta, że u mnie akcja porodowa zaczęła się sama, przed planowanym terminem cesarki ustalonym z moim ginekologiem, więc dziecko nie zostało wyjęte tak bez żadnego ostrzeżenia, samo wybrało sobie dzień.

Poza tym do tych, którzy chcą się starać o kolejne szkodniki – uważajcie na zrosty na macicy, nie dźwigajcie, nie podnoście, odpoczywajcie, ogólnie to najlepiej jak najmniej wysiłku – tak radzi lekarz. Aaaa, chwileczkę, macie w domu noworodka? No to faktycznie na pewno będziecie teraz o siebie dbać, ani razu nie będziecie musiały dźwignąć nosidełka, przenieść wózka albo wstać z dziwnej pozycji z dzieckiem na rękach tak, żeby go nie obudzić (a przy takim wstawaniu rana rwie jak cholera). Zrosty mogą też być powodem problemów w następnej ciąży. Może nie zdarza się to często, ale się zdarza, niestety. Podobno według wielu lekarzy jedna cesarka jest wskazaniem do następnej, co też nie napawa mnie optymizmem.

Oczywiście, poród naturalny boli bardziej niż rana po operacji. Oczywiście, po naturalnym kobiety też są pozszywane, zazwyczaj, tyle że trochę niżej. Ale też najczęściej po naturalnym są w stanie normalnie wstać i nie chodzą przez tydzień zgięte. Organizm łatwiej wraca do siebie, macica nie jest pocięta, ogólnie to jesteś mniej pocięta. Po porodzie jesteś od razu w stanie sama zająć się dzieckiem, nikt nie sugeruje ci, że powinnaś oddać je na noc na oddział, tak jak kazano mi zrobić, no i ogólnie po coś to zostało tak wymyślone – hormony, które wydzielają się przy naturalnym porodzie i cała droga, jaką przechodzi dziecko, są dla niego korzystniejsze niż bezpardonowe wydarcie z matczynego brzucha.

Mam koleżanki, które miały tak traumatyczne porody naturalne, że nie wyobrażają sobie przeżyć tego drugi raz. W takim przypadku faktycznie może i lepsza cesarka. Na sali leżała ze mną dziewczyna, która rodziła 18 godzin, a i tak wszystko skończyło się cesarką – współczuję. Nie dość, że się wymęczyła biedna podczas akcji porodowej, to jeszcze cierpiała po cięciu. Ale nie każdy poród jest traumatyczny. Uważam, że jeżeli masz możliwość, to warto spróbować.

Tak jak napisałam na początku – sprowadzenie na świat nowego człowieka musi boleć i nie ma innej opcji. Jeżeli jednak uda mi się jeszcze raz zajść w ciążę i będę miała możliwość wyboru, to cesarce podziękuję i powiem zdecydowane nie. Patrząc na moją dość szybko i ładnie gojącą się bliznę na brzuchu, faktycznie dociera do mnie, że nazywanie cesarskiego cięcia zabiegiem jest nieporozumieniem. To jest operacja, mimo że rutynowo wykonywana, to dość poważna. Nie ma sensu pchać się w to, jeżeli faktycznie nie ma do tego wskazań. Takie moje, pocesarkowe zdanie.

11 comments on “Cesarskie cięcie – historia prawdziwa
  1. Oj niestety. Chociaż pocieszam – gdybym miała pierwszą cesarkę jak drugą to bym mogła rodzić i rodzić 😉 Ale pierwsza to tak dramatyczne przeżycie, że na samą myśl mam gęsią skórkę. Na szczęście drugi raz był gładki. A dzieciom spadało tętno, w obu przypadkach.
    Z laktacją wpadam w pierwszą grupę, bezproblemową 😀

    • Jak już ustaliłyśmy u Ciebie, dzieci nam doktor urodził, a tu takie jęczenie 😉
      a z laktacją to zazdroszczę, u mnie to była walka, ale wygrana

  2. A ja po 2 porodach naturalnych mam problemy z utrzymaniem moczu (nie jakieś wielkie ale są) i hemoroidy. Co nie zmienia faktu,że cesarki na życzenie bym nie zrobiła, co innego z wskazań medycznych. Po porodzie naturanym też nie bywa tak kolorowo. Maiłam zapalenie krocza, trafiłam za pierwszym razem na partaczke a nie na lekarke, prawie przewinęłam się na tamten świat, blizan boli mnie do dziś (10lat). Po drugim porodzie już nie było takich atrakcji ale podrpiały szew w kroczu też się trafił i dołożył mi niezapomnianych przeżyć. Ważne,żę dzieci rodzą się zdrowe-obojętnie jak 🙂

  3. A ja jako mama 2 cesarzatek od troche innej strony na to spojrze. Po pierwsze jak mnie juz maja zszywac to wole na brzuchu niz nizej bo przynajmniej korzystanie z toalety mam bardziej komfortowe.
    Po drugie po naturalnym porodzie niektore dziewczyny nie tylko chodzic nie mogly ale i siedziec a ja szczegolnie po drugiej cesarce zapierniczalam jak strus pedziwiatr i nic mi nie bylo.
    Po trzecie migrena, potwierdzam potworny bol zaliczylam po drugiej cesarce ale to nie wynik cesarki tylko znieczulenia ktore przy naturalnym porodzie tez mozesz dostac. Jesli chodzi o leki przeciwbolowe to chyba mozna jeszcze pyralgine ktora ja akurat zle toleruje wiec jak ci glowe rozsadza a daja ci paracetamol to smieszne nie jest ale po powrocie do domu i polozeniu sie na twardym lozku przeszlo w 1 dzien.
    Kolejny punkt to pozniejsza cesarka. Ja mimo cesarki i pozniejszej operacji do konca mialam zielone swiatlo na porod naturalny pod warunkiem ze szybki. Tym sposobem mlodszy tez sam sobie wybral termin cesarki i za godzine wlasnie mu stuknie 4 lata 😉
    I teraz najwazniejsze gdyby nie dobrodziejstwo cesarki to nie wiadomo z jakim kalectwem czy zlamaniami bys sie dzis borykala u swojego synka tak jak i ja u starszego ktory byl szerszy w barkach niz w glowie. Wiec jestem sklonna przyjac na siebie ryzyko przepukliny ( po naturalnym tez bywaja problemy ze zwieraczami i szyjka) i ciesze sie ze lekarze na ktorych trafilam podjeli taka decyzje.
    Dodam ze mimo ze mam dwa cesarzatka to zafundowali mi w pakiecie kilkudziesieciogodzinny porod, bole krzyzowe, bole parte tylko wyjsc postanowili latwiejsza droga 😉

    • no właśnie, też mam koleżanki, które mają takie doświadczenia z porodem naturalnym, że teraz mówią, że tylko cesarka i nic innego. I oczywiście masz rację, w moim przypadku cesarka to było jedyne wyjście i naprawdę dobrodziejstwo. Cieszę się, że obecnie nie praktykuje się naturalnych porodów przy położeniu miednicowym…nawet sobie nie chcę tego wyobrażać. Jednak nadal nie rozumiem dziewczyn, które we wszelki możliwy sposób załatwiają sobie cesarkę, choć nie ma do tego żadnych wskazań. Sama znam dziewczynę, która próbowała u okulisty, tam nie wyszło to poszła do psychiatry…jej sprawa, ale nie pojmuję.
      Ja naprawdę słabo zniosłam to cięcie, choć wydaje mi się, że nie jestem jakoś szczególnie wrażliwa na ból – rana ciągnęła, piekła i bolała jak cholera. Jeżeli kiedyś jeszcze udałoby mi się zajść w ciążę, chciałabym jednak rodzić naturalnie.
      Aaaaa, no a przy okazji, spóźnione 100 lat 100 lat dla młodszego synka 🙂

  4. Mi powiedzieli, ze moge miec cesarke jak lozysko sie nie podniesie. Prawde mowiac wole rodzic silami natury i w glebi duszy mam nadzieje iz jednak tak sie stanie. Boje sie cesarki jak nie wiem co.

    • Wiesz, tak jak napisałam, nie jest to fajne, ale jak widać do przeżycia. Z dnia na dzień ten ból pozszywanego brzucha gdzieś zanika w pamięci, tak jak kobiety mówią, że nie pamiętają bólu porodu naturalnego, mam nadzieję że za jakiś czas też mi się będzie wydawać, że nie było tak źle. Dasz radę, a jak dostaniesz dziecko na ręce, to dasz radę tym bardziej, dla niego 🙂

  5. Niestety jeżeli kobieta karmi piersią lub chce nią karmić i odciąga pokarm w walce o laktację to musi brać PARACETAMOL, a nie inne środki przeciwbólowe.

  6. Najczęściej słyszę, albo czytam jak z Twojego bloga, że po cesarce boli. No to jak po cesarce boli, to musi boleć. I to co najmniej „przez cały tydzień”. Ale to nie jest prawdą. Rana po cesarce nie musi boleć tak intensywnie i na pewno nie musi boleć tak długo. Dlaczego w Polsce boli, a za granicą nie? A może komuś się nie chciało zrobić z Tobą wywiadu przed operacją i spytać czy na Ciebie działa paracetamol??? Przecież oprócz paracetamolu, są na świecie inne środki! Ale wygląda na to, że już w założeniu poród w Polsce musi boleć strasznie, bo to się kobietom należy. Szlag mnie trafia, jak czytam o bólu po cesarce. To jakiś sadyzm.
    Dochodzenie do siebie po cesarce WCALE nie musi boleć.
    Pozdrawiam.

    • Przeprowadzają wywiad, dość dokładny, ale jeżeli chodzi o paracetamol, to pytają tylko czy jest na niego uczulenie. No i faktycznie tak jak napisała „O”, też słyszałam, że można tylko paracetamol przy karmieniu piersią, bo inne środki mogą być szkodliwe dla karmionego dziecka. Ogólnie w Polsce ta cesarka to daleko w tyle, widzisz, już kiedyś razem oburzaliśmy się na fakt, że ojciec dziecka nie może w Polsce być przy cesarskim cięciu. Skoro gdzie indziej się da, to dlaczego tutaj facet czeka w odległym korytarzu i widzi dziecko tylko przez kilka sekund? My i tak mieliśmy fart i trafiliśmy na super lekarza, który pozwolił wejść D. na salę, gdzie młody był badany, więc od razu mógł chociaż on go zobaczyć. Może to się kiedyś zmieni, ale póki co niestety w PL nie wygląda to fajnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.