Ciążowe typiary

Spread the love

Nadszedł czas na opublikowanie mojej złotej listy ulubionych typów kobiet w ciąży. Przed Państwem, poprzedzona wieloletnimi obserwacjami, ogromnie subiektywna, mocno przerysowana, ale jakże prawdziwa, lista ciążowych typiar. Enjoy!

Typ „Nowoczesna fit terrorystka” – kiedy tylko dowiedziała się, że jest w ciąży, zapisała się na wszelkie możliwe zajęcia dla ciężarnych, w promieniu dwudziestu kilometrów od jej domu. Tym oto sposobem jest uczestniczką jogi dla ciężarnych, aqua aerobiku dla ciężarnych, „Szkoły składania kalambury” dla ciężarnych, „Zajęć z doprowadzania innych ciężarnych do szału” dla ciężarnych i szeregu innych, wymyślnych lekcji.  Na Facebooku i Instagramie codziennie ląduje kolejnych kilka fotek jej niezwykle precyzyjnie dobranych fit posiłków, składających się głównie z ziaren, czegoś białego lejącego, owoców i warzyw. Z półek w drogeriach namiętnie zgarnia do koszyka wszystko, co jest opatrzone symbolem „Dla kobiet w ciąży”, dzięki czemu posiada w swojej kosmetyczne takie przedziwności, jak pilniczek do paznokci przyjazny ciężarnym i specjalny cień do powiek, który nie zagraża jej dziecku. Na wieść, że nie urządzasz sobie siedmiokilometrowych joggingów i innych wielokilometrowych aktywności z zielonym koktajlem w dłoni, patrzy na ciebie ze zdziwieniem i tłumaczy ci, że będziesz miała przez to swoje lenistwo ciężki poród i do końca życia po ciąży będziesz już wyglądać jak orka. Jej piękny, idealnie ułożony kucyk z lśniących włosów (które zawdzięcza swojej ciążowej fit diecie i specjalnemu szamponowi do włosów dla ciężarnych), macha do ciebie radośnie, gdy ty ze swoim zupełnie nie fit ciążowym brzuchem, idąc chodnikiem zdyszana i spocona jak prosię, patrzysz jak odbiega w stronę zachodzącego słońca, kończąc właśnie czwarty kilometr swojej ciążowej fit przebieżki.

Typ „Ciążowy cyborg” – ciążę traktuje jako stan przejściowy, środek w dążeniu do celu i nie skupia się na niej zbyt mocno. Od początku pokazuje wszystkim, że ciąża to żadne ograniczenie i do porodu żyje dokładnie tak, jak żyła wcześniej, co zresztą uwielbia podkreślać i przedstawia to jako powód do dumy. „Ciąża to nie choroba” to jej życiowe motto, więc z politowaniem patrzy na wszystkie połamane i gorzej znoszące ten cudowny przecież stan kobiety, bo „ona też jest w ciąży i tak nie marudzi”. Brzydzi się L4, gdyż jest to wykorzystywanie tej „nie choroby” przez leniwe kobiety, które naciągają Państwo na pieniądze i zwalają swoją pracę na współpracowników. W siódmym miesiącu jedzie na spływ kajakowy, a w ósmym dzielnie zdobywa ileśtamtysięcznik, by później przez najbliższe lata podkreślać wszystkim, jak to nie pozwoliła ciąży zdominować swojego życia i o ile lepszą matką jest przez to, że dziecko w żaden sposób jej nie spowolniło. O tym, że ją coś zaboli nawet nie piśnie, bo to wstyd i zaburzenie tego pięknego obrazka, który tak długo budowała.

Typ „Należy mi się” – przeciwieństwo poprzedniczki. Ciąża to czas, kiedy wszyscy mają na nią uważać, traktować jak królową i przede wszystkim zwracać uwagę tylko i wyłącznie na nią. Już od 5 tygodnia krzyczy do ludzi w autobusach i kolejkach o konieczności ustąpienia jej miejsca, bo ona jest w ciąży i „uważaj, bo cię myszy zjedzą, jak ciężarnej odmówisz”. Wykazuje ogromne zdziwienie tym, że Zarząd Komunikacji Miejskiej jeszcze nie dostosował cyklu zielonych świateł do jej potrzeb. Biedny ojciec dziecka, noc w noc pogina do supermarketu po kolejne produkty z listy ciążowych zachcianek, którą znalazła w Internecie i stwierdziła, że jest to dobry czas na jej wykorzystanie. Ciąża to świetna wymówka i usprawiedliwienie wszystkich najdurniejszych zachowań, bez konieczności mówienia „przepraszam”. Jej ciąża to jedyny temat, jaki można poruszać w rozmowach, bo zawsze daje to możliwość podkreślenia, w jak wyjątkowym stanie się znajduje. Jest oczywiście jedyną kobietą na świecie, która jest w ciąży i oczywiście ona czuje się w niej najgorzej. Bierze udział w wyścigu na wielkość hemoroidów i ilość puszczonych podczas pierwszego trymestru pawi, dzięki czemu utwierdza się w przekonaniu, że to właśnie ją powinno się za to wszystko podziwiać najbardziej, a medal za przejście przez te dziewięć miesięcy to już w ogóle bezdyskusyjnie jej się należy. Ktoś, kto nie potakuje ze zrozumieniem i pełnym boleści i współczucia głosem nie mówi jej, jaka jest w tym wszystkim biedna, jest po prostu bezdusznym kretynem/kretynką, nic nie wiedzącym o jej krzywdzie.

Typ „Ciąża to koniec świata” – Niektóre zachowania występują w połączeniu z typem „należy mi się”. Złym samopoczuciem, tyciem i rozstępami jest tak zaskoczona, że przez całe dziewięć miesięcy wszyscy najbliżsi muszą pomagać zbierać jej opadniętą ze zdziwienia szczękę z blatu stołu. Ciąża jest dla niej wielkim ograniczeniem, bo niby dlaczego nie można pić, no i czy to pewne, że papierosy szkodzą dziecku? Na myśl o straconych imprezach i konieczności przeorganizowania swojego dotychczasowego życia wpada w panikę. Chwyta wtedy szybko za telefon i w rodzinie szuka potencjalnych ofiar, które już teraz wyrażą zgodę na podrzucanie do nich urodzonego balastu, kiedy już przemęczy się przez te dziewięć miesięcy wyrzeczeń.

Typ „Najlepsza z najlepszych” – to właśnie ona najlepiej chodzi w ciąży, ma najlepsze wyniki, najwłaściwszy rozmiar brzucha i najlepsze podejście. Wszystkie objawy i odczucia innych ciężarnych, o ile nie pokrywają się z jej odczuciami i objawami, są po prostu niewłaściwie i należy to sprawdzić. To ona chodzi do najlepszego lekarza, wybrała do rodzenia najlepszy szpital, a w najlepszej szkole rodzenia nauczyli ją rodzić tak dobrze, że na pewno urodzi przez pierdnięcie. Żylaki, hemoroidy, otyłość, wzdęcia, zaparcia, nudności, obrzęki, rozstępy i wszystkie inne ciążowe dolegliwości, które dotykają ogólnie rozumianego slamsu, nie dotyczą jej tak bardzo, że w ogóle nie zna znaczenia tych pojęć. Jej dziecko kopie najlepiej, w najwłaściwszych odległościach czasowych. Już przed urodzeniem zostało geniuszem i wyskakując z kanału rodnego zacznie od razu recytować tablicę Mendelejewa i V rozdział Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Po dziesięciu minutach rozmowy z tym chodzącym ciążowym ideałem, masz ochotę kopnąć ją w idealnie nieprzytyty tyłek i obserwować, jak obierając idealne trajektoria, wylatuje przez okno.

Typ „Ciążowa luzara” – ma głęboko w poważaniu to, co mówi „Najlepsza z najlepszych”. Ciąża jest, na pewno rozwinie się dobrze i nie ma co się nad tym zastanawiać. Wiedzę o tym, jak w ogóle zaszła w ciążę ma znikomą, tak samo jak znikome ma pojęcie o jej przebiegu, rozwiązaniu i tym, co będzie później. Najchętniej w ogóle nie chodziłaby do lekarza, a urodzić można gdziekolwiek. Opieka prenatalna nie ma większego znaczenia, więc po co płacić za prywatnego ginekologa? Jak jej się uda, to kupi przed rozwiązaniem dziecku dwie pary śpioszków, na początek, bo całe to szykowanie wyprawek jest dla niej bez sensu i tak naprawdę lepiej poczekać i zobaczyć, co się przyda, jak dziecko już będzie. Kiedy odchodzą jej wody jest zaskoczona, że to już, bo nigdy nie skupiła swojej uwagi na zapamiętaniu terminu porodu. Po porodzie jest zdziwiona, że po urodzeniu dziecka kazano jej jeszcze urodzić jakiś kokon…coś z leżeniem, albo łożeniem, czy jakoś tak. Ogólnie ciążę przechodzi nieświadomie, bezstresowo i na luzaku, czym budzi ogólną irytację i odrazę tych pozostałych oczekujących, którym wszystkie ciążowe sprawy już od dawna spędzają sen z oczu.

Typ „Czytam to wiem” – oczywiste przeciwieństwo luzary. Kobieta, która w swojej bibliotece ma niezliczone pozycje książek o zdrowym zachodzeniu w ciążę, zdrowym chodzeniu w ciąży, zdrowym rodzeniu i wychowaniu dziecka. Czytanie książek i czasopism pozwala jej wierzyć, że ma kontrolę nad wszystkim, co się właśnie w niej dzieje. Wszystkie te pozycje zna na pamięć i zasypuje otoczenie wyczytanymi tam mądrościami, nie przyjmując do wiadomości faktu, że nie wszystkie ciąże są książkowe. W dawaniu porad jest lepsza niż twój ginekolog, bo przecież wiedza zdobyta przez godziny zaczytywania się w ciążowych poradnikach, nie może pozostać niewykorzystana. Zna dokładną nazwę każdej komórki twojego ciążowego ciała i zaskakuje cię kolejnymi określeniami narządów i zjawisk, jakie podobno w tobie zachodzą. Na każde pytanie ma gotową do wyrecytowania odpowiedź, a na każdą wątpliwość ma do polecenia kolejny tytuł. Jest żywym przykładem tego, że wszystko w nadmiernych ilościach może być szkodliwe, co udowodniła proponując ci do przeczytania poradnik: „Jak właściwie głaskać brzuch w szóstym miesiącu ciąży, by twoje dziecko kochało cię później bardziej i było grzeczne”.

Typ „Zaprawiona w boju” – to już nie głupia pierworódka, która nic nie wie i wszystkiego się boi. Ciąża to dla niej nie pierwszyzna, co często podkreśla i patrzy na te niedoświadczone z wielkim bananem na ustach, bo ona już wie, że nikt nie jest w stanie uzmysłowić ci jak dokładnie wygląda ten cały poród oraz dodatnie i ujemne plusy macierzyństwa, więc łudź się dalej, że będzie super. Ze swoim ogromnym, ciążowym brzuchem idzie z uwieszonym pod pachą wcześniejszym potomstwem, w różnej ilości, kompletnie nie przejmując się wyprawkami, rozstępami i tymi wszystkimi innymi macierzyńskimi sprawami, bo to wszystko już ma w miarę obcykane, a z resztą i tak całe to macierzyństwo to istna jazda bez trzymanki, więc ciesz się chwilą, a później enjoy the ride.

Typ „Ciążowa rusałka” – oto i ona, ciążowa rusałka z bilbordu, reklamująca ciążowy stan swoją piękną, promienną cerą w idealnie dopasowanym białym podkoszulku, który cudownie podkreśla jej ciążowy brzuch, zaznaczając przy okazji, że pozostałe części ciała pozostały w cudownym rozmiarze przedciążowym. Ona nie ma żadnych dolegliwości, ani razu nie obudziła się w nocy na siku ani z powodu niewygodnej pozycji, nie wie co to zgaga. Gdy tak na nią patrzysz, to wydaje ci się tak zwiewna i czysta, że po porodzie nawet nie będzie potrzeby wycierania jej dziecka, bo na pewno jest też tak sterylna od środka, że dziecko urodzi się od razu wymyte, pachnące, nasmarowane oliwką i w pampersie. Rusałka siedzi w zwiewnej tunice w ogrodzie, przegryzając co jakiś czas soczyste owoce i łagodnie głaszcząc się po brzuchu uśmiecha się, bo tak jej miło i tak cudownie. Nie wywyższa się, nie przemądrza, nie terroryzuje nikogo. Po prostu trwa w swoim idealnie ciążowym stanie i jest ponad dyskusjami pozostałych ciężarnych, które to przemawiają się która ma lepiej, która gorzej, a która jeszcze inaczej. Nie poczuje się urażona fit terroryzmem, ani nie zirytuje jej ciążowy cyborg. Z uśmiechem i pobłażliwością popatrzy na ciążową luzarę i tą drugą, wszechwiedzącą, bo sama jest tak błogosławiona w swoim stanie, że błogosławi też i innym. Jest niedoścignionym, ciążowym marzeniem, któremu każdy z pozostałych typów zazdrości. Czy istnieje? Mam nadzieję, bo skoro większość z nas ma w ciąży często przerąbane, to niech chociaż jedna kobieta ma tak lekko i cudownie.

To by było chyba na tyle. Zastanawiam się czasem, którym typem ja jestem, bo tak do końca chyba żadnym, ale po trochę może każdym? ( z wyłączeniem ostatniego, niezależne ode mnie, może następnym razem). Pozdrawiam wszystkie ciążowe typiary 🙂

15 comments on “Ciążowe typiary
  1. Niestety ni też daleko do luzary, fajnie byłoby nie przejmować się niczym i skupić tylko na przyjemnościach. Podejrzewam, że jestem typem „Należy mi się”, aż współczuję mojemu partnerowi;) bardzo fajny blog dla mam i świetny wpis. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  2. Znam kilka takich typow, typ „mi wszystko dolega” rowniez, poradzilam jej mezowi zeby odcial jej internet to nie bedzie siedziala w necie i wyszukiwala sobie dolegliwosci i chorob, ja tam w sumie nie wiem do jakiego typu nalezalam, w sumie to tylko lekko zmienilamswoj styl zycia bo wwychodzily mi kiepskie badania wiec musialam przystopowac z praca, co do dolegliwości to najbardziej dokuczliwe byly zaparcia, ale ginekolog zalecil mi czopki evaqu i po problemie.

  3. Powinnaś jeszcze dodać, byłoby bosko gdyby nie..
    Czyli wszystkie te Panie, które na pierwszy rzut oka są rusałką, a tak na prawdę nic nie jest piękne. Szyjka się skraca, brzuch twardnieje, łapią skurcze, łożysko niesko do tego jakiś może mięśniak i cholera wie jaka bakteria ;). Nie ma typów, albo jest ich tyle ile babek w ciąży 😉

  4. Zapomniałam jeszcze o jednym typie MNIE DOKLADNIE TO SAMO DOLEGA. Mam koleżankę której lekarz zabronił zaglądać na fora bo wszystko co tam wyczytala to zaraz jej dolegalo a ciąża była książkowa i żadnych wcześniejszych problemów.

    • Podlatuje mi to trochę pod typ : należy im się 😉 może występować samodzielnie lub w parze. Ja jak wiesz w ogóle nie wchodzę na fora, trzymam się tego wytrwale od początku ciąży i nie żałuję 🙂

  5. Witam. Jestem tu nowa 🙂 Mój mąż weruje internet, a później zdaje relacje, ale do położnej chodzę na wizyty w wyznaczonych przez nią teminach 🙂 Więc chyba nie do końca jestem luzarą 😉 W sumie ciężko określić do którego typu się zaliczam. Pozdrawiam 🙂

  6. Hej Aniu 😉 nie pisalam nic ostatnio ze wzgledu na operacje Synka i pobyt w szpitalu. Na szczescie wyglada na to,ze wszystko przebieglo pomyslnie,nadal dluga droga przed nami,ale idziemy w dobrym kierunku.
    Rozbawil mnie twoj ostatni wpis:)Najgorszy typ z jakim ja sie do tej pory spotkalam zawieral po trochu „najlepszej z najlepszych”+”nalezy mi sie”+”czytam to wiem”. Byla to dziewczyna na forum,ktora przestala pracowac juz chyba w dniu zrobienia testu ciazowego i bez przerwy chwalila sie tym jak jej maz musi nadskakiwac i ze jej nawet wynajal sprzataczke do malutkiego mieszkanka:) Do tego oczywiscie przeczytala wszystko 5 lat naprzod wiec w 3cim miesiacu wiedziala juz WSZYSTKO o samym porodzie,a na domiar tego wszystkiego miala jeszcze niestety pieniazki wiec usilnie wprowadzala inne kolezanki w kompleksy przechwalajac sie jakiego to wozka nie kupila,jakiego bujaczka itd Jesli chodzi o mnie to wydaje mi sie,ze mialam wiele cech.. „ciazowego cyborga”:) Czulam sie dobrze wiec nie widzialam sensu rezygnowania z dotychczasowych zajec. W prawdzie nie pracowalam,ale robilam kurs na uniwerku 3h rano i 3h po poludniu. Do tego dom,sprzatanie,gotowanie codziennie,dlugie spacery z psem co wieczor,do 36 tyg cwiczylam tez w domu z dvd dla ciezarnych:) Nie sadze,zeby to wszystko pomoglo przy porodzie,bo odbyl sie z komplikacjami,ale za to dziekowalam Bogu,ze nie bylam w ciazy typem „nalezy mi sie”,bo ze wzgledu na problemy zdrowotne Synka,o ktorych dowiedzielismy sie przy wypisie ze szpitala, moj „połóg” trwal 3 dni. Potem nie bylo juz czasu na myslenie o bolu,szwach,krwawieniu itd. Przezylam ciezkie chwile,ale po raz kolejny okazalo sie,ze co nas nie zabije to nas wzmocni i teraz doceniam Synka jeszcze bardziej niz moglam sobie to kiedykolwiek wyobrazic:) ps na kiedy dokladnie masz date porodu?

    • Nellie nawet nie wiesz, jak się cieszę, że operacja przebiegła pomyślnie. Długa droga przed Wami, oczywiście, ale będzie dobrze!! mocno trzymam kciuki cały czas 🙂
      Ja forów nie czytam właśnie dlatego, że pełno tam takich mieszanek. Koleżanka namawiała mnie do zapisania się na jedno, ale jak weszłam na chwilę, to zrezygnowałam, dziękuję bardzo. Na pewno są ludzie, którym to odpowiada, ale to nie ja 🙂 Ja na bank nie jestem „Należy mi się”, bo takie podejście do szału mnie doprowadza. Z ciążowego cyborga mam kilka cech, mimo, że otwarcie mówię o tym, że masakrycznie boli mnie kręgosłup i jak już osiągnę wieczorem kulminację bólu i kuleję, to nie udowadniam nikomu, że jest dobrze, tylko jęczę przy każdym ruchu i się do niczego nie zmuszam 🙂 Ja znam jednego ciążowego cyborga, takiego w 100%, opisałam tu dokładnie jej zachowania i naprawdę, jest to mega denerwujący typ, radzę unikać, bo potrafi doprowadzić do szału.

  7. „Fit-terrorystka” to zdecydowanie nie był mój typ, „należy mi się” i „luzara” też nie bardzo do mnie pasowały a z pozostałych chyba z każdej po trochę. Ale tu Cię zdziwię najbliżej mi do „rusalki” nie dlatego że nie miałam niedogodności i wygląd jak z folderu ale dlatego, że uważałam te pierdolki za nieistotne a najistotniejszy był ten blask bijący od szczęśliwej kobiety która np właśnie dostała solidnego kopa w pachwinę i nie jest w stanie kolejnego kroka zrobić bo mi nogi zablokowalo. Ten blask dzis przeniósł sie na moje dzieci a szczegolnie mlodszego który swoim uśmiechem jest w stanie rozswietlic najpochmurniejszy dzień.

    • O tym blasku bijącym od kobiet w ciąży często się słyszy, widzę go też u koleżanek, ale u siebie jakoś nie dostrzegam, chociaż słyszałam już komplementy, które sugerowały, że promienieję 🙂 ale szczęśliwa jestem, i też uśmiecham się często sama do siebie, szczególnie jak młody buszuje po wnętrznościach z właściwą sobie gracją i delikatnością 😉

  8. Haha, przyznaj się teraz, którą sama jesteś? Moja szwagierka była w ciąży (przeważnie) typem luzary i absolutnie jej tego zazdroszczę (biorąc pod uwagę swoją historię ale i podejście do życia). Ubranka naznosili jej znajomi i rodzina, czekanie na termin u lekarza NFZ jej nie wyprowadzało z równowagi, na szkołę rodzenia poszli 3 dni przed terminem 🙂 Dwie godziny przed porodem zjadła fryty i zaczęła się akcja 🙂 Baaardzo bym chciała być jak ona, urodziła cudownie spokojnego chłopca, który do wszystkiego podchodzi póki co ze stoickim spokojem.

    • no to ja też zazdroszczę:) Ja? No do luzary to mi niestety daleko, bo to serio chyba najlepsza opcja, matka się nie stresuje, to dziecko spokojne. Ja to jestem chyba pomieszana…jak w pobliżu pojawia się jakaś „najlepsza”, to też tak potrafię, mam w ciągu tygodnia parę godzin, gdzie stosuję się do fit terroryzmu, ale to raczej incydentalnie 😉 no na pewno chciałabym być rusałką…albo chociaż taką spotkać, to by mi dało nadzieję, że może w następnej ciąży… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.