12 kilogramów, czyli wywód o tyciu w ciąży

Spread the love

12 kilogramów. Tyle podobno można przytyć w ciąży. Tyle powinno się, o ile wcześniej nie miałaś znacznej niedowagi, albo w drugą stronę,  nadwagi. Chudszym daje się więcej, większym mniej, plus minus iloraz iloczyn, średnia koniec końców wynosi 12 kilogramów. Psia mać…

12 kilogramów dźwięczało w mojej głowie od momentu zajścia w ciążę. W pierwszej ciąży szło nawet nieźle, 12 tydzień a tu na liczniku nadal waga wyjściowa. Tyle że ciąża dobrze nie poszła, taki szkopuł. Druga ciąża dała o sobie znać jeszcze przed zrobieniem testu. Jeść, jeść wszystko, o każdej porze, owoce, warzywa, kebaby, ciastka, wszystko. Ssanie w żołądku utrzymywało się średnio do 8 tygodnia. Niemożliwe do opanowania ssanie. Ssanie szantażujące, bo jak nie zjesz, to mdłości od razu i to takie z grubej rury. Jak zjesz to też, tyle że mniejsze. No i bęc, z moich wyliczeń wynika, że już przed pierwszym ważeniem u ginekologa, dodały mi się przez przypadek 2 kilogramy do wagi. Niezły wynik jak na początek ciąży, nie? No ale załóżmy, że liczy się pierwsza waga wpisana w kartę ciąży…odliczanie rozpoczęte.

Lubię jeść. Biesiadowanie samo w sobie jest przyjemne, a jeszcze dodatkowo jedzenie życie nam zapewnia, więc już w ogóle fantastyczna sprawa. Oprócz kilku zrywów zabójczego apetytu, nie zauważyłam u siebie w ciąży jakiejś wielkiej zmiany w nawykach żywieniowych. Jedyne co, to faktycznie częściej chce się czegoś słodkiego, a położenie przy mnie paczki ciastek jest równoznaczne z szybkim pozbyciem się ich, nawet w ciągu 10 minut. Oprócz tego jakiejś szczególnej przemiany brak, chyba że na lepsze. Ja tu w miarę racjonalnie, od 6 miesięcy owoce, warzywka, jogurciki, ziemniaki na kasze i ryże razowe zamieniłam, nawet podjadanie już ograniczyłam, bo przed ciążą to było moje hobby, a tu masz, kilogramy jak szły w górę, tak idą, nieubłaganie. Oczywiście można sobie tłumaczyć, że przecież dziecko, że macica, że te wody płodowe w ilości litrów stu, a dodatkowe 50 litrów to te inne wody, które się w nas zatrzymują, ale mój lekarz nie dowierza takim tłumaczeniom. „Może się pani kłócić i obrażać, ma pani w ciąży 12 kilo, reszta to zbędny balast. W drugim trymestrze daje to średnio kilogram miesięcznie, by w trzecim tyć około dwóch kilo na miesiąc. I to jest prawidłowe”. No tak, panie ginekologu, z całą sympatią do pana i z uwielbieniem wręcz, z metabolizmem nie wygram. Moje ciało tyje w drugim trymestrze około dwóch kilo miesięcznie, coś mu się pofyrtało, nic nie poradzę.

Jestem kobietą raczej świadomą swojego ciała. Wiedziałam, że podczas ciąży ono się zmieni, że się rozrośnie i po ciąży może już nigdy nie być takie samo. Przyjmuję to z lekkim wytrzeszczem oczu przy lustrze, ale też akceptacją, bo tak bardzo chciałam tego wszystkiego przecież, że nawet tych kilogramów dodatkowych bym na nic innego nie zamieniła. Ja nie z tych co zaszły w ciążę i płaczą, że urosły, że łapa wielka i dupa blada. Stwierdziłam, że dopóki nie obżeram się notorycznie w jakiś niepokojący sposób, dopóki nie ładuję w swój organizm miliona pustych kalorii, które mojemu dziecku nic nie dają, tylko mnie tłuszczem obdarowują, nie będę obsesyjnie pilnować tej cholernej, dwunastokilogramowej granicy. Oczywiście że chciałabym być jedną z tych kobiet, które jedzą i jedzą, a jak nie tyły tak nie tyją. Oczywiście, że moim marzeniem byłoby powiedzieć, że w ciąży przybrałam tyle, ile ważyło dziecko, wody płodowe i te inne dzieckopochodne sprawy. Oczywiście, że chciałabym, żeby broda do końca ciąży pozostała w liczbie pojedynczej, żeby tyłek też się nie podwoił, a wszystkie kilogramy jak już gdzieś mają iść, to poproszę w cycki. Ale nie każdy ma to szczęście.

U mnie na razie nie jest źle. Z moich wyliczeń i dotychczasowego tycia wynika, że na wizycie około 28 tygodnia na liczniku będzie +8 kilo do wagi wyjściowej. Tragedii nie ma. A co by było, gdyby było więcej? Nie wiem co, ale pewnie też nie tragedia. Oczywiście, że trend na fit ciążę jest super. To na pewno dobre dla kobiet, dla dzieci, dla ciała, ducha, ojca i syna. Nie mówię, że super jak ktoś w ciąży daje sobie pozwolenie na obżeranie się tak dla zasady, bo teraz na to czas, bo można, bo ci nikt nie zwróci uwagi. Jestem zagorzałą fanką stwierdzenia, że w ciąży to dla dwojga, a nie za dwoje. Co jednak jeśli mimo w miarę zdrowego podejścia do jedzenia rośniesz i na standardowe pytanie „Jak się czujesz?”, masz ochotę odpowiedzieć: „Jak wieloryb”? Co, jeśli właśnie straciłaś długo ćwiczoną zdolność przyjmowania komplementów i za każdym razem, kiedy słyszysz, że ładnie wyglądasz masz ochotę krzyczeć: „Kłamca!!! Ty kłamco wstrętny!” ? No nic, bo nic na to nie poradzisz. To jest ciąża, stan odmienny, organizm się zmienia, trochę świruje. Oprócz tego hormony, niektóre organy też potrafią się trochę zepsuć, no i wodę różnie kobiety zatrzymują. Tak, pogodzenie z rzeczywistością loading 70%. Te 30% pozostawiam sobie na dni doła, kiedy to stwierdzę, że wcale to nie hormony i woda, tylko po prostu urósł mi tyłek.

Niestety, nie będzie mi dane być uśmiechniętą szczupłą panią z plakatu, której ciążowy brzuszek idealnie układa się pod opiętą koszulką w rozmiarze S (no, może M). Te moje rysy łagodne, te kształty, które Rubens by pokochał – to oznaki szczęścia, które mnie spotkało. Zamiar był mieć tylko piłeczkę z przodu i nic poza tym, wynik trochę odbiega od zamiaru. Nazwijcie mnie nawiedzoną – są naprawdę o wiele straszniejsze powody do zmartwień w ciąży, niż 12 kilogramów + dodatkowe kilka.

15 comments on “12 kilogramów, czyli wywód o tyciu w ciąży
    • Pewnie, że można, pozazdrościć 🙂 moja dobra koleżanka, jak dobrze pójdzie, to dobije do ośmiu, też pozazdrościć. Ja mam aktualnie 29-30 tydzień ciąży i jest jakieś 10 kilo do przodu, do końca jak dobrze pójdzie to zatrzyma się na 14, ale coś nie dowierzam, w każdym razie też płakać nie będę 🙂

  1. A ja mam chyba noclegi lekarza bo się mnie nie czepia 😉 przed ciążą waga (1÷3) 52÷56kg za 1razem przytyłam 23kg za 2 tez coś koło 20 i teraz również dobija 70kg a szczerze to nie jem jakoś ogromnie. Mój gin mówi ze i woda się zatrzymuje i zmienia gospodarka hormonalna i nie na wszystko ma się wpływ. Byle po w miarę dojść do siebie 😉

    • No właśnie, mam nadzieję, że jakoś wrócę do wagi sprzed, choć ciało nigdy już nie będzie takie, jak przed ciążą. Ja na razie sobie tyję spokojnie, choć naprawdę mam wrażenie, że to wcale nie jest ode mnie zależne. Kilogramy się do mnie czepiają, nic nie poradzę 😉

  2. No właśnie dziewczyny 🙂 ja znam przypadki, kiedy koleżanki w ciąży tyły np. tylko 8 kilo, ale to naprawdę wyjątki. Ja już widzę, że tabliczce z napisem 12 kilogramów pomacham spokojnie zmierzając do stacji z napisem 14, albo 16. Znam osoby, które tak jak mówicie, 20 kilo do przodu a po ciąży powrót do formy bez większych problemów. Wszystko to kwestia indywidualna, nie ma co się stresować 🙂 A do lekarza jak mi tak nakreśla tę granicę po prostu ładnie się uśmiecham, i już 🙂

  3. Niech odezwie się dziewczyna, która przytyła w ciąży rzeczywiście te 12 kg!
    To chyba jakiś „różowy słoń”- bez obrazy 😉 , o którym mówią lekarze, piszą w internecie i tak nam wmawiają „12 kg”, ale czy któraś z Was zna kobietę, która przytyła zaledwie 12 kg? Ja nie znam! 🙂
    Rośnijcie zdrowo! 🙂

  4. No dopiero na koniec wyplynela prawdziwa Ania a nie narzekajaca baba ktorej kilogram wiecej spedza sen z powiek. Niestety nie naleze do tych szczuplych ale w ciazy przybywalam mniej wiecej zgodnie z zaleceniami. Po porodzie szybko wracalam do wyjsciowej wagi i tu jest male ale… po skonczeniu karmienia waga jakos tak sama z siebie wzrosla.
    Wazne zebyscie zdrowo rosli a te kilka nadprogamowych kilogramow zrzucisz po porodzie albo i nie ale zebysmy tylko takie problemy mialy!

  5. Ja w pierwszej przytylam 26kg, w obecnej 24.

    Dodam,że przed ciazami zawsze miałam nienaganna sylwetkę;))

    Obecnie zbijam wagę… no cóż… schludnie: ))

    Nie ma się co przejmować, najważniejsze jest zdrowe dziecko

  6. Mi przybyło 23 kg. Lekarz nie komentował w żaden sposób, nie mówił, że za dużo, że mogę tylko 12, nic z tych rzeczy. Nie obżerałam się nie wiadomo jak i czym, pobierałam kilogramy z powietrza. Dziś jestem 4 tygodnie po porodzie, z ciąży zostało mi niecałe 7kg. Karmię syna piersią, wyciąga ze mnie to, co wcześniej pobrałam z powietrza. Przed ciążą miałam jakieś 15kg więcej niż bym chciała mieć. Daje mi to do zrzucenia jeszcze coś ok. 21 kg. I jakoś się wcale nie martwię, że się nie uda. Spacery z dzieckiem i karmienie piersią to dieta cud 😉

      • Czuję się świetnie. Synek jest cudowny, to zdecydowanie centrum mojego świata obecnie 🙂 Właśnie wybieram na allegro magnesy na lodówkę z okazji dnia babci i dziadka – w końcu synek jest nie tylko synkiem ale też wnukiem, a nawet prawnukiem 🙂
        Pozdrawiamy z Aleksem 🙂

  7. Na ostatniej wizycie u lekarza (koniec 25. tc):
    – Ile pani przytyła do tej pory?
    – Ekhm… 13 kilo…
    – Mhm. I jakie dalsze plany? ;P

    Plany oczywiście sprowadzają się do nie przekroczenia 20, ale… Mam wrażenie, że niewiele tu zależy ode mnie. Najbardziej dotkliwy był skok w na przełomie piątego i szóstego miesiąca – wcześniej było spoko, raptem 5-6 kg na plusie, aż tu nie wiadomo dlaczego w niecałe 1,5 miesiąca przybyło mi 6 kg, a potem znowu spoko, bo przez ostatni miesiąc tylko kilo do przodu (a Święta przecież były!). Nie mam pojęcia, skąd takie skoki, bo żadnych zmian w jedzeniu czy aktywności fizycznej nie było… Taki urok tej ciąży chyba. Pocieszam się, że na dobrą sprawę gdyby nie okrąglejsze policzki no i brzuch, to niespecjalnie widać, gdzie te 13 kilo…

    Ale wracając do rozmowy z lekarzem. Próbuję się usprawiedliwiać i zarazem rozluźnić atmosferę:
    – Ale doktorze, mam koleżankę w pracy, która w ciąży przytyła 30 kg, a urodziła 3 tygodnie przed terminem, no i już parę miesięcy po porodzie wróciła do „normalności”… 😀
    – (wymowne spojrzenie) Proszę zmienić koleżanki.

    Kurtyna.
    Nic to, trzeba przyjąć na klatę. Aby dziecko urodziło się zdrowo i szczęśliwie. Później będziemy się rozprawiać z pozostałościami ciążowymi. 🙂

    • Ble, grube świnie. Przyznac się, że w koncu sobie folgujecie. Zero samodyscypliny..
      mozna zeżreć kilo pomidorów, jabłek, zamiast paczki pustych węglowodanów i tłuszczów utwardzanych w postaci ciastek ;/
      Jam zdegustowan.

      • Tak, wszystkie kobiety w ciąży obzerają się pustymi kalioriami i tyją na potęgę, bo to zdrowe dla dziecka no i super jest potem musieć zrzucać to po ciąży. Ble, wstrętne ciężarne. Pozdrawiam i życzę powodzenia z tymi kilogramami jabłek i pomidorów, smacznego, Ania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.