Magia tego czasu – ciąża w Święta

Spread the love

Święta Bożego Narodzenia zawsze były dla mnie magicznym czasem. Osobiście uważam, że jest to taki okres, kiedy tak naprawdę bez względu na poglądy i na to, czy ktoś jest katolikiem praktykującym, czy nie, ludzie znajdują chwilę dla siebie, dla rodziny. Może faktycznie w dzisiejszych czasach trochę gubimy się między kupowaniem prezentów, smażeniem karpia a mieszaniem kapusty, ale koniec końców, jest coś takiego w tych wszystkich światełkach i gwiazdkach co sprawia, że człowiek zatrzymuje się i przez tą jedną chwilę naprawdę docenia to, co ma.

Ja jestem wdzięczna za to, co mam. Mogę cieszyć się w te Święta zdrowo rozwijającą się ciążą. Nie każdy ma to szczęście. Wiem, że bez mojego synka ten czas nie byłby tak łatwy i przyjemny. Pod choinkę dostałam od syna piękny prezent. Torbieli w głowie już nie ma. Mój koszmar wchłonął się i nie pozostał po nim nawet ślad. Niczego więcej nie potrzebowałam, to najpiękniejsza wiadomość, jaką mogłam dostać. Mój mający już ponad 0,5 kilo potomek kopie jak szalony. Pokazał już dumnie całej rodzinie swoje umiejętności, żywo potrząsając matczynym brzuchem w wigilijny wieczór. Rano, zaraz po przebudzeniu wierci się i robi mi z brzucha przeróżne figury. Raz zwija się i wystaje nad pępkiem, raz pod pępkiem po lewej lub prawej stronie brzuch układa się w dość szpiczasty trójkąt. Czy to jego tyłek? Tak obstawiam, pewności brak, ale ładnie się prezentuje.

Ciążę doceniam na co dzień, tak naprawdę, bez fałszu i mimo pewnych pojawiających się niedogodności. Przyjmuję ją ze wszystkimi jej plusami i minusami. Układając moje wyjątkowo teraz lśniące i grube włosy, klnę pod nosem na ból kręgosłupa, który chwilami nie pozwala chodzić. Po paru bluzgach głaszczę brzuch, bo to nie ważne, że czasem dokucza. Tak jest codziennie. Jednak w te Święta miałam chwilę, by razem z D., przy świecącej na złoto choince i zapalonych świeczkach, usiąść i docenić to, co nas spotkało. Taki prawdziwie świątecznie tandetny obrazek – ja z D. głaszczącym mnie po brzuchu, choinka, nastrojowa muzyka, nasz pies oparty łbem o moje kolana i ten spokój. Tak, tylko walnąć fotkę i do reklamy Jacobs Cronat Gold albo innych bombonierek ze świątecznymi kokardkami na opakowaniu. Żeby było jeszcze świątecznej, ubrałam sobie czerwoną sukienkę w czarną kratę. No naprawdę, do kompletu. Taka właśnie sytuacja nas zastała, kiedy po Wigilii wróciliśmy do domu i usiedliśmy na chwilę sami w salonie. Mimo, że brzmi naprawdę słodko-pierdząco, była to naprawdę jedna z bardziej spokojnych i pięknych chwil w moim życiu. Bo młody kopał, bo D. to poczuł, bo cisza, bo nigdzie się nie spieszyło i o niczym nie myślało. Bo ciepła herbata z kubka, mimo że zwykła, smakowała nadzwyczajnie. Bo sen zastał nas na tej kanapie i został z nami aż do 2:30, kiedy to wybudzona niewygodną pozycją postanowiłam, że pora przerwać tę sielskość i iść spać tak na poważnie. Ten jeden wieczór dał mi tyle spokoju, ile nie zaznałam już dawno. I to właśnie dzięki temu, że były Święta. Bo gdyby ich nie było, też może siedzielibyśmy  na kanapie, ale ja bym sobie przypomniała o praniu, które trzeba wyjąc z pralki, a D., o mailu, którego miał wysłać, a w ogóle to rano trzeba wstać więc dobranoc, bez świątecznych lampek zasypianie na kanapie nie jest już takie przyjemne.

Uważając na grożące poświąteczne kilogramy (ciążowych mam już w zapasie całe 6, więc nie chciałam w 2 dni wyrobić miesięcznego limitu), naprawdę spędziłam spokojne, piękne Święta.Tak naprawdę Świętami potrafią cieszyć się dzieci. Tak beztrosko i bez pośpiechu, bez ciśnienia. I mi się to w tym roku trochę udało. Bo ciąża jest fajna, a w Święta jest fajna jeszcze bardziej. Bo Święta, bo spokój, bo przystanek w pośpiechu i takie to inne odczuwanie tego brzucha i tego życia małego, które kopie tam i w następne Święta nie da już zasnąć spokojnie po Wigilii. Bo szczęście.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANI!!!

7 comments on “Magia tego czasu – ciąża w Święta
  1. To fantastyczna wiadomość że po torbieli nie ma śladu! A spokojem w święta cieszysz się zapewne po raz ostatni. 🙂 Co wcale nie znaczy że ten brak spokoju nie jest cudny. Jak Ci taki maluch opowiada całym sobą ze renifery Tajaja zjadły marchewkę i robi to o 7 rano w jedyny dzień w który liczylas ze się wypisz bo w normalny dzień ich wołami trzeba z łóżka ściągać. Nie ma nic piękniejszego niż dziecięca radość w czasie świąt czego sobie i Wam wszystkim życzę!

      • Akurat moje wieczne niedospanie to efekt grafiku pracy a nie posiadania dzieci. Pośrednio jest to powiązane bo staram się pogodzić grafik męża i opiekę nad dziećmi. Ale co do braku snu to widać moje dzieci od urodzenia wiedziały że mama jest śpioch i prócz wstawiania do karmienia przesypiały całe noce więc dla mnie jest abstrakcja jak czasem słyszę że do któregoś miesiąca czy nawet roku życia dziecka rodzice nie wiedzą co to przespana noc. Mimo że byli długo karmieni piersią w drugim półroczu dali już przesypiac całe noce, oczywiście z wyjątkiem choroby czy sporadycznie ząbkowania. Aktualnie młodszy ma często fazę przeprowadzania się do nas w środku nocy ale to albo śpi z nami do rana albo się go o chwili przeniesie i problemu nie ma. Tak że stwierdzam że dzieci plus zarwane noce wcale nie sa normą.
        Życzę szczęśliwego Nowego Roku szczególnie tym którzy mają w planach powiększenie rodziny 🙂 I nam wszystkim, żeby jak najmniej osób dołączyło do naszego klubu.

        • No właśnie, dziecko dziecku nie równe, pozostaje mi czekac i przekinac sie pod koniec kwietnia czy moje bardziej przesypiajace czy nocny Wojtek będzie 😉 Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla calej rodzinki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.