Kontakt z bazą

Spread the love

„Kiedy powinnam zacząć czuć pierwsze ruchy dziecka w ciąży?” – czy istnieje jakaś ciężarna kobieta, która nie zadawała sobie tego pytania? Te wyczuwalne pierwsze ruchy były przeze mnie gorąco oczekiwanym sygnałem, że z moim dzieckiem wszystko dobrze. Do tej pory od wizyty do wizyty, jedynie USG uspokajały moją głowę. Czekałam więc cierpliwie, aż przyjdzie ten dzień, że młody da o sobie znać w sposób namacalny. Mniej więcej pod koniec 17 tygodnia zaczęłam o tym myśleć i wsłuchiwałam się w dół mojego brzucha. Słuchałam, słuchałam, a nie czując tego, co wszystkie dziewczyny opisują jako coś niezwykłego i niezapomnianego, łapałam coraz większego doła.

Tydzień 18. Początek. Gdzie te ruchy? Bo przecież logiczne, że skoro kobiety zazwyczaj odczuwają je między 18 a 22 tygodniem ciąży, to ja powinnam je czuć już w pierwszy dzień 18, prawda? Super by było, ale nie tym razem koleżanko, aż tak dobrze nie będzie. Wprawdzie pod koniec 17 tygodnia, kiedy z D. wybraliśmy się na dni gór, poczułam jakieś takie dziwne „tąpnięcie” w brzuchu, ale nie byłam pewna czy to to, czy nie to, więc tego nie liczę. Połowa 18 tygodnia, coś obudziło mnie w nocy, coś dziwnego w brzuchu. „Oooo, to chyba ruchy”. No, tak, chyba. Czekamy dalej. Moja obsesja na punkcie chcenia czucia ruchów zaczęła mnie martwić. Bo niby o co mi chodzi? Przecież to dopiero 18 tydzień. Kiedy po paru dniach zauważyłam na swoim brzuchu ciemną linię, która zaczęła wyraźnie rysować się pod pępkiem, trochę się uspokoiłam. „Wariatko, weź wrzuć na luz, wszystko jest dobrze, zaraz poczujesz, trzeba było być szczuplejszą przed ciążą, to byś teraz ruchy czuła” – powtarzałam sobie w głowie.

Koniec 18 tygodnia. Na siłę wyczute ulatnianie się gazu z butelki w brzuchu. Bardzo wyczekane i poczute w skupieniu.

Tydzień 19. Po spożyciu dość dużej ilości czekolady, czytając książkę w pozycji półleżącej, mój syn załaskotał mnie po raz pierwszy. Delikatnie, przez chwilę. Nie było to jak motylki w brzuchu. Sama nawet dobrze nie wiem, jak to określić, opisać. Po prostu tym razem wiedziałam, że to on daje mi znać, żebym już przestała świrować. Nie ma co, cierpliwość to moje dziecko ma niezmierną, już nawet w życiu prenatalnym. Na drugi dzień wieczorem to samo, w tej samej pozycji, po zjedzeniu owoców. Aaaaa, czyli młody jest przekupny. Dobrze, niech tak będzie, ja mu jadło, on mi znak, spoko.

Dwa dni przerwy w łaskotaniu. Wiedziałam, że tak może być, więc byłam spokojna. Moja przyjaciółka miała identycznie. Po prostu dziecko znalazło sobie wygodniejszą pozycję, w której miejsca było na tyle, że nie trzeba się rozpychać. Wizyta pod koniec 19 tygodnia. „Czuje pani ruchy?” – pyta lekarz. „No właśnie chyba tak, coś tam mnie zaczepiał, ale czy to ruchy, to ja już teraz sama nie wiem.” Na badaniu Wojtek kręci się jak zwykle. On się kręci, kopie, skacze, macha rękami, a ja nie czuję nic. Więc jednak to prawda, inna pozycja, lepsza miejscówa i matka czuć przestaje.

Tydzień 20, smyranie coraz wyraźniejsze. I coraz przyjemniejsze, bo pewniejsze. Wieczorem, przed spaniem, w brzuchu się przelewa, kotłuje, młody coś wyraźnie kombinuje. Dziękuję ci dziecko, jesteś super, jak zawsze.

W 21 tygodniu kontakt stał się jeszcze częstszy i mocniejszy. To naprawdę przyjemne, dla mnie rozczulające. W środku mojego brzucha jest mały człowiek, który rozpycha się tam i zajmuje coraz nowsze terytorium. Czasami jest to tak wyraźne przekręcanie się, że sama się go pytam :” Co ty tam robisz?” Taka trochę inwazja na moje organy wewnętrzne, ale w porządku, nie mam nic przeciwko. Ostatni dzień 21 tygodnia. Dostaję wiadomość z pracy, że właśnie zmieniła się dyrekcja. Przez przypadek dowiaduję się, że wydział, którym kierowałam i który tworzyłam, właśnie został zlikwidowany. Ciśnienie milion na milion, nagła fala gorąca, taki prawdziwy, książkowy wkurw. Dosłownie 3 sekundy po otrzymaniu tej wiadomości dostaję pierwszą tego dnia wiadomość z własnego środka, w postaci porządnego kopniaka. Mój syn zdenerwował się tak bardzo (a właściwie to ja go zdenerwowałam, jak pozwoliłam się tak wyprowadzić z równowagi), że pierwszy raz nie mogłam go uspokoić. Wtedy tak naprawdę pierwszy raz zobaczyłam, jak bardzo on odczuwa wszystkie moje emocje. Do końca dnia chodziłam jak jeden wieli wyrzut sumienia. Położyliśmy się wieczorem, emocje opadły, przynajmniej u mnie. U mojego dziecka nie bardzo, bo do 23:30 wiercił się tak bardzo, że nawet D. był w stanie to wyczuć, co się wcześniej nie zdarzało. W nocy jeszcze jedna pobudka, a później rano, o 6:30. Gdyby moje dziecko miało pokemońskie imię, nazywałoby się Fikaczu, serio, tak się wiercił. Cały dzień się relaksowałam, żeby go trochę ujarzmić. Nawet się to udało, w pewnym stopniu. Od momentu pierwszego porządnego kopnięcia, Wojciech jest mistrzem kickboxingu. Niekwestionowanym.

22 tydzień. Pierwszy raz zobaczyłam, jak brzuch się trzęsie. Szkoda, że D. przy tym nie było, bo to naprawdę ciekawa sprawa. Ty leżysz, a brzuch żyje swoim życiem. Nie są to jakieś wielkie trzęsienia, ale już je można zobaczyć, jak się ma fart. Z tym fartem to też taka sprawa, że wiem, że D. bardzo zależało, żeby poczuć już ruchy z zewnątrz. Szczególnie, że jego najlepszy przyjaciel, którego narzeczona ma ciążą o 4 dni starszą od naszej, czuł już skakanie w 18 tygodniu. Też chciałam, żeby D, poczuł, ale pewnych rzeczy nie przyspieszysz. Nawet teraz, kiedy brzuch co jakiś czas podskoczy, D. nigdy nie ma na tyle blisko, żeby to dostrzegł. Wygląda to mniej więcej tak: „Kochanie choć szybko bo rusza się…(D. podbiega)…oooo, już nie”. No nic, kiedyś na bank się uda.

Z tymi ruchami to jest tak, że nawet jak bardzo chcesz je poczuć, to trzeba po prostu swoje odczekać i się ponasłuchiwać. Dla mnie te ruchy to kontakt z bazą, znak od dziecka, że jest ok. Kolejny raz sprawdziła się teza, że porównywanie się do innych jest bez sensu i tylko ryje bańkę, bo te ruchy to sprawa indywidualna.  Bardzo. Moje szczuplejsze koleżanki poczuły je o wiele wcześniej, a te większe czekały nawet do 22 tygodnia. Ja, kobieta z tych ani nie chudych, ani nie otyłych, poczułam je…w swoim czasie. Kiedy przed snem poczuję to charakterystyczne wiercenie się pod pępkiem, mówię synowi dobranoc i zasypiam spokojna. Nawet teraz się zawiercił, chyba na znak, że fajnie, że o nim piszę. On przybija mi pionę, ja jemu, i tak się ze sobą komunikujemy. Nie wiem, czy to motylki, czy bąbelki czy też inne fikołki, jedno jest pewne, te ruchy to naprawdę zajebiste uczucie. Wojciech pozdrawia 😉

12 comments on “Kontakt z bazą
  1. Uwielbiam Twojego bloga. Musze w wolnym czasie zaczac od poczatku. Zanim stracilam synka w 22t4d czulam jego ruchy. Juz od 17tygodnia. Nie bylo motylkow, trzepotania skrzydlami czy bulgotania. Byly od poczatku kopniaczki czy uderzenia raczkami. W 20 tygodniu mlody wiercil sie jak mala wiercipietka a i mąż mogl to wszystko wczesniej poczuc. Po 20 tygodniu maly odprawial istna makarene. Cudowne uczucie ktorego mi ogromnie brakuje. Zastanawiam sie tylko jak on sie wiercil skoro mial rozszczep kregoslupa i chyba nozkami nie ruszal ;( tak czy siak zapamietam ruchy malego Pawelka bardzo pozytywnie.

  2. ale trafiłaś z tematem 🙂 właśnie świruje, bo jestem w 2 ciąży i nie czuje ruchów , tzn pierwsze juz poczułam, ale zdarzają się rzadko i mają długie przerwy. na wszelkich forach oczywiście babki licytują się na to ,która wcześniej je poczuje. głos rozsądku mile widziany, szczególnie w tak wyczekiwanej ciąży jak moja. dzięki.

    • to się cieszę 🙂 mój synek ma swoje dni aktywności, są jednak dni, kiedy jest spokojniejszy. Staram się nie panikować, nie codziennie musi przecież trenować boks, czasem trzeba odpocząć 😉

  3. Cześć, z góry przepraszam za to co napisze, bo pewnie przypomnę smutne emocje, które jakiś czas temu Ci towarzyszyły..
    Chcę Ci podziękować za tego bloga. Niedawno straciłam swoje malutkie dziecię, co prawda w 8 tc… ale już żyłam myślą jak to będzie, jak to będzie.. i wszystko w głowie ułożyłam co, kiedy, jak..Zdrowa jestem, mąż też zdrów, poprzednią ciążę przebyłam książkowo. A tu bach, plamienie, ból brzucha, utrata dziecka. No i się zaczęło. Żeby zająć czymś myśli szukałam po forach, stronach internetowych, jak to przeżyć, jak to zrozumieć, co mogło się zdarzyć, czy ja się przyczyniłam do jego śmierci, itd.. aż w końcu trafiłam tu. Czystym przypadkiem. Pisałaś wszystko to co chciałam wiedzieć, poukładałaś mi myśli. Choć nie minęło dużo czasu dajesz nadzieje na pozytywny rozwój wydarzeń. Nikt nie rozumie tego wszystkiego tak jak osoba, która przeżyła to samo co Ty. Przede mną jeszcze powrót do pracy, zderzenie się ze światem zewnętrznym i to czego bym nie chciała tłumaczenie, że już nie jestem w ciąży… Ale będę mieć przed oczami Twoje wpisy, które na pewno mi pomogą okiełznać ten trudny czas.
    Mam pracę, której trzeba poświęcić sporo czasu i energii. Lubię ją oraz tych ludzi.. i niestety przedkładałam dobro tej pracy nad swoje zdrowie. Teraz już wiem, że powinnam mieć ją w dupie. Ostre słowa, ale najważniejsze jest zdrowie kobiety w ciąży i mimo że ciąża to nie choroba, to teraz będę się nad sobą roztkliwiać (jeśli uda mi się ponownie). Zrozumiałam też, że pomimo starań nikt nigdy nie doceni Cię tak jak by się tego chciało, nieważne co zrobisz niestety i tak zawsze znajdzie się malkontent, który ciągle widzi szklankę do połowy pustą.. A i Ty pieprz tę pracę i jeśli się da to nie wracaj do niej myślami. Będzie co będzie. Najważniejsze byś się nie stresowała, odpoczywała i dbała o siebie. I życzę Ci, i trzymam kciuki, byś urodziła o czasie, zdrowego Wojtusia. Pozdrawiam serdecznie, Madzik.

    • Przykro mi. Jeżeli to, co napisałam na blogu Ci w jakiś sposób pomogło, to się cieszę. Masz rację, praca, wszystkie emocje z nią związane, to jak staramy się, żeby nas tam dobrze odbierano, to wszystko w pewnym momencie musi zejść na dalszy plan. Ja w tej ciąży nawet przez chwilę się nie zastanawiałam, kiedy tylko poczulam, że potrzebuję spokoju, zdecydowałam się na zwolnienie. Co do powrotu do pracy i odpowiadania na te wszystkie spojrzenia i pytania, spróbuj pomyśleć o tym tak, że jeżeli ktoś nie wie, jak się zachować, to jego problem, nie Twój. Najlepiej przygotować sobie jedną odpowiedź na wszystkie pytania i jakoś przez to przejść, chociaż sama pamiętam pierwszy dzień w pracy po poronieniu jako ciężki, bo miało być inaczej, a tu nagle byłam w tym samym miejscu, z którego odchodziłam mając jeszcze nadzieję na to, że z dzieckiem będzie wszystko dobrze. Trzymam kciuki za Ciebie!

  4. Hej;) Gratuluje serdecznie pierwszych ruchow;) Jesli chodzi o odczuwanie ich przez partnera to w wiekszosci przypadkow tak jest,ze dzieciatko sie nadal uspokaja,potem D bedzie mial wieksze szanse. Ja pierwsze ruchy poczulam okolo 20 tyg,potem okolo 26-28 tygodnia zaczelam je uwielbiac,nie moglam sie nadziwic i trwalo to mniej wiecej do 35 tygodnia. Po tym czasie malutki urosl tak bardzo,ze zaczely one byc dosc bolesne(jakby chcial wyjsc przez skore:p) Tak jak ty nie jestem ani szczupla ani otyla i ciesze sie bardzo,bo z tego co mowily najbardziej „wychudzone” kolezanki to u nich to bolesne rozpychanie zaczelo sie duzo;duzo szybciej. Dam ci jeszcze jedna mala rade,jesli masz juz jakas zabawke z pozytywka dla Wojtusia,to przykladaj ja regularnie do brzuszka i puszczaj muzyczke. Teoretycznie po urodzeniu bedzie on rozpoznawal ten dzwiek(czego jeszcze nie wiem,bo nadal nie urodzilam),ale u nas ta metoda sprawdzila sie po to,by prowokowac ruchy. Kiedys slodycze nie dzialaly,przykladalam zabawke i po kilku minutach byly uspokajajace mnie kopniaczki;) Powodzenia i jak najmniej stresow,mam nadzieje,ze sytuacja w pracy jakos sie rozwiaze.

    • o pozytywce słyszałam i mam zamiar tak robić, to super pomysł 🙂 od przedwczoraj Wojtek skacze i trzęsie brzuchem już codziennie, takie ma hobby 😉

  5. Ja tez nie z tych szczuplych ale ruchy czulam w obu ciazach bardzo wczesnie (juz nie pamietam ktory to byl tydzien) ale w drugiej wczesniej niz w pierwszej co podobno jest czeste. Na poczatku to bylo takie „wzdeciopodobne” a potem to juz wyrazne zaczepki. Z mlodszym mialam fajna przypadlosc bo bardzo czesto lewa strona brzucha byla pare centymetrow wyzsza niz prawa widac w jakiejs konkretnej pozycji bylo mu wygodnie 😉
    Fajnie ze Wojtus juz rozrabia bo to juz taki namacalny dowod ze tam jest maly czlowiek a nie tylko rozmiar ciuchow sie zmienil. Taki pierwszy kontakt w obie strony mama-dziecko a z czasem i tata-dziecko. Tatus nie raz dostal kopa jak sie w nocy rozpychal na lozku 😉

    • no mi też brzuch się deformuje czasem, smiesznie wyglada 🙂 najbardziej jak leżę na prawym boku i później wstaję, to widać takie jakby wystające jajko 😀 a jak zaczynam je głaskać to Wojtek spierdziela do środka i jajko się chowa 🙂

  6. Gratuluję ruchów. I rzeczywiście te ruchy to indywidualna sprawa, bo u mnie mimo nadwagi, niestety, czułam je dość wcześnie. Podczas pierwszej ciąży już w 18 tygodniu, a w obecnej jeszcze wcześniej, bo pojedyncze dało się wyczuć już w 16 tygodniu.

    • no to widzisz, naprawdę każda z nas inaczej czuje i nie ma się co sugerować. Patrzyłam na jednym forum, że dziewczyny się tak stresowały, że jedne czują a inne nie, ale naprawdę nie ma co, trzeba patrzeć na siebie 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.