Kobieto, nie psuj sobie ciąży!

Spread the love

Postanowiłam wypowiedzieć się na ten temat po raz sześćset dziewięćdziesiąty siódmy…albo ósmy. Będę to powtarzać w nieskończoność, bo sprawa jest ważna i warta zapamiętania. Kobieto zaciążona, która przeżywasz swoje 40 tygodni w spokoju lub w panice, w lepszym lub gorszym samopoczuciu, sama bądź z partnerem, pamiętaj, to jest TWOJE 40 tygodni! Nie 40 tygodni cioci Basi, koleżanki z pracy lub wirtualnego znawcy z forum internetowego. TWOJE, a że każda ciąża jest inna, nie daj sobie wmówić, że z Twoją jest coś nie tak, bo wszystkie inne kobiety przechodzą to inaczej. Kogo więc słuchać w ciąży? Najlepiej samej siebie i lekarza, bo często od tzw. życzliwych otrzymasz więcej niepokoju, niż dobrych porad.

Dzięki Ci Boże za normalnych ludzi wokół mnie. Dzięki za koleżanki w ciąży, których stan nie odebrał im umiejętności zdroworozsądkowego myślenia i nie sprawił, że powtarzają na okrągło: „A ja mam tak i inaczej być nie może”. Dzięki za rozmowy, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że każdy może czuć inaczej i nie znaczy to, że czuje czy przechodzi ciążę gorzej.

W poprzedniej ciąży nie miałam tyle szczęścia. Wynikało to jednak również z braku doświadczenia. Teraz jak tylko widzę, że ktoś zaczyna włączać tępą taśmę pt: „Byłam już w ciąży, więc istnieje tylko moja racja”, wyłączam ten ich nadajnik i zmieniam temat. Po prostu nie słucham. Sama na początku ciąży miałam wystarczająco dużo obaw, nie potrzebowałam, żeby „najmądrzejsze” koleżanki jeszcze mi ich dokładały. Tym oto sposobem nie dowiedziałam się, tak jak poprzednim razem, że:

  • – brak żyłek na piersiach to tragedia i  tak w ogóle to „jesteś pewna, że jesteś w ciąży?”
  • – „Jak to w szóstym tygodniu nie było jeszcze serca? Musi już być!” – (musi to na rusi i w twojej chorej głowie wstrętna ciążowa stręczycielko)
  • – „Jak chce ci się palić i nie palisz z powodu ciąży, to źle, bo szkodzisz dziecku, które przeżywa szok, że nie dostaje nikotyny”…hmm, puk puk, kto tam?, echo w twojej głowie głupia babo!
  • – „W ciąży musi mdlić, bo jak nie mdli, to poziom BHcg nie jest prawidłowy” – biednych 3/4 moich koleżanek, które bez ani jednej mdłości przeszły całą ciążę i urodziły zdrowe dzieci. Muszę im powiedzieć, że na pewno z ich ciążami było coś nie tak…

Tak, moja pierwsza ciąża nie rozwinęła się prawidłowo, obumarła. Ale myślicie, że to z powodu braku żyłek na piersiach? Albo braku mdłości? Nie, to tarczyca albo wada genetyczna sprawiła, że dziecko odeszło. Z perspektywy czasu bardzo żałuję każdej rozmowy, którą przeszłam w trakcie tamtej ciąży, a która skłaniała mnie do myślenia, że może być coś nie tak. Żałuję każdego kliknięcia w link do forum internetowego, gdzie nakręcone ciężarne prześcigają się w bawieniu w lekarzy i wybitnych znawców. Żałuję każdego lęku zafundowanego przez wyżej wymienione sytuacje. Bo ciąża i tak by się nie rozwinęła, ale ja nie przeżywałabym w domu panicznego strachu, godzin rozmyślań i zadręczania D. pytaniami, na które nikt, a zwłaszcza obce osoby z internetu, nie znają odpowiedzi.

Tak, prowadzę blog, więc można powiedzieć, że sama bawię się w ciocię dobra rada. Tylko ja opisuję swoje przeżycia, nie narzucam innym swojego sposobu myślenia, raczej wyrzucam z siebie myśli, by nie kłębiły się niepotrzebnie w głowie. Nie przeczytasz tu, że „na pewno to”, „albo na pewno tamto”, bo nic nie jest na pewno. Staram się nie dawać rad typu” „musisz zrobić tak”, albo ” nie wolno ci tego”. Bo ciąża to sprawa indywidualna i nie wtrącam się w czyjąś. Mogę jednak napisać, jak przechodzę i przeżywam swoją. Nie jestem domorosłym lekarzem, psychologiem, pedagogiem. Uczę się być w ciąży. Wcześniej uczyłam radzić sobie z jej stratą. Na forum pod wpisami również znajdziecie dyskusje i porady, jednak nie przybierają one psychopatycznej formy rodem z największych forów, gdzie na każde postawione pytanie otrzymasz odpowiedź, że na pewno jest coś nie tak, więc biegnij do lekarza bo już pewnie po ptakach.

Wokół siebie mam naprawdę cały wachlarz ciąż. Z najbliższych znajomych zdecydowana większość jest w ciąży. Właściwie to z tych najbliższych najbliższych koleżanek, to wszystkie, od przedwczoraj bez wyjątku. Każda z nas przechodzi to zupełnie inaczej. I tak tą kłuły jajniki, a ta spała bez przerwy, ta miała mdłości, a tamta wręcz przeciwnie, niepohamowany apetyt. Moja przyjaciółka od ok. 8 tygodnia nie mogła już spać na brzuchu, tak bolały ją piersi, a moje to raz bolały, a raz jakby ich nie było (za to panika była, bo przecież głowa odpowiednio zryta przez wcześniejsze doświadczenia). Jedna miała dużo siły, druga w ogóle, a trzecia gdyby nie brak okresu, to by wcale nie czuła, że jest w ciąży. Ani razu nie usłyszałam od żadnej z nich, że u mnie coś nie tak, bo w ciąży to powinno być tak jak u niej. Bo to bzdura. Oczywiście, są sytuacje, których w ciąży nie powinno być i są powodem do zmartwienia, tylko to nie jest brak mdłości, czy senności, a plamienia, omdlenia, silne bóle brzucha. Masz takie objawy? Biegnij do lekarza. Dzieje się coś naprawdę niepokojącego, albo tak się martwisz, że stres nie daje ci funkcjonować? Również sprawdź, dla spokoju. Masz złe przeczucia? To również ważne, nie lekceważ. Ale zdecydowanie najbardziej w ciąży słuchaj SWOJEGO CIAŁA. Bo to ono wie, co się dzieje i to ono przygotowuje się do tak wielkiej zmiany, jaką jest ciąża.

Taka to moja dobra rada na ciążę. Nie psuj jej sobie słuchaniem tych najmądrzejszych, bo najmądrzejsi nie są. Słuchaj normalnych ludzi, a nie przemądrzałych kobiet, które myślą, że mają monopol na prawidłowe przechodzenie ciąży. Fora internetowe omijaj szerokim łukiem, bo tylko cię wystraszą. Jest cała masa fajnych stron w sieci, na których możesz poczytać  o ciąży. Cała masa książek. Tam dadzą ci wiedzę, a nie zawał serca. Bo ciąża to piękny stan, ale ciężki. I ciężko przejść go bezstresowo. Więc pamiętaj – kobieto, nie psuj sobie ciąży! To ważny moment w życiu kobiety, niech będzie piękny i bezstresowy w miarę możliwości.

12 comments on “Kobieto, nie psuj sobie ciąży!
  1. Muszę powiedzieć, że lubię odwiedzać Twój blog i czytać, że wszystko dobrze się układa 🙂 Podoba mi się Twoje podejście bo jest w nim dużo rozsądku. Też mnie drażni, jak ktoś mówi o ciąży albo o problemach z zajściem w nią i zaraz mądre głowy orzekają: „to na pewno to, czy tamto”. A właśnie chodzi o to, że nie ma nic „na pewno”. Każdy organizm jest inny. Owszem, można sobie pogdybać czy doradzić, ale nic nachalnie. Ja wiem, że gdybym ufała tylko lekarzowi to do dziś bym nie wiedziała, że mam problem z tarczycą. Tak sobie myślę, że dobre rady się przydają. Trzeba tylko mieć filtr i wiedzieć, które są dobre i życzliwe a które są tylko „dobre”, by tak jak piszesz, w odpowiednim momencie wyłączyć ten nadajnik 🙂

    • miło mi 🙂 jak się potrafi włączyć filtr i wyłapać te rady, które faktycznie są dobre i się przydają, to od razu lepiej się człowiek czuje. Grunt to nie dać się zwariować 🙂

  2. Jak uslyszalam co kolezanka uslyszala od lekarza to byly to wypisz, wymaluj slowa ktore ja slyszalam od swojego kiedy jeszcze usilowalismy wierzyc ze moja ciaza nie obumarla. Ale powstrzymalam sie od przekazania jej tej informacji bo wlasnie uznalam ze kazdy z nas jest inny i moze akurat jej sie uda. Nie udalo sie ale dzis zrobilabym tak samo. Nikt nie ma prawa wydawac sadow o cudzej ciazy tylko na podstawie tego ze ja tak mialam czy ja tego nie mialam. Zawsze chetnie sluze rada tym bardziej ze sporo w zyciu przeszlam ale wszelkie watpliwosci powinien rozwiewac lekarz a nie kolezanka cz dr Google.

    • no właśnie, mądra rada zawsze w cenie, ale nie przemądrzałe gadki, jak to „na pewno” to i tamto. Albo inna kwestia, każdy lekarz stosuje swoje metody, leki itd. Kiedy 2 dni temu koleżanka zapytała mnie jakie biorę witaminy i usłyszała, że nie dostaję witamin tylko inne tabletki od niej, to oczywiście się dowiedziałam, że tak nie można i trzeba brać takie a nie inne suplementy. No paranoja. Jak ktoś ma dawać takie rady, to niech lepiej uż się zajmie swoją ciążą i innym da spokój.

  3. a jak się plasuje płeć u Twoich zaciążonych koleżanek? W moich stronach same dziewczynki, 0 chłopców od 2 lat, co mnie troszkę martwi, bo mam nadzieję na synusia, ale nie to jest najważniejsze

    • Z tym duzo chodzic to jest taka prawda jak malo co . 😉 W obu ciazach bylam aktywna do samego konca, w 8 miesiacu jeszcze po drabinie skakalam a z mlodszym bylam tak lazaca wszedzie ze sobie skurcze przegapilam i pol akcji porodowej spedzilam latajac po miescie i zalatwiajac rozne sprawy zanim sie zorientowalam ze cos za regularnie mnie boli. I … mam dwa cesarzatka a przyczyna w obu przypadkach brak postepow porodu. Przy pierwszym czekalismy 1, 5 doby przy drugim juz krociutko bo lekarze po pierwszym cieciu sa bardziej skorzy do drugiego. Jak by bylo jak w tym porzekadle to drugiego powinnam zgubic po drodze 😉

  4. Witam zgadzam się z tobą 🙂 Będą w ciąży miałam ją zagrożoną ale jakoś to łatwo znosiłam bo słuchałam swojej intuicji , a nie porad ”mam internetowych”:)
    Podobają mi się ten wpis więc daje nominacje do Liebster Blog Award mam nadzieje , że sprawi ci to trochę frajdy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.