Mój nowy przyjaciel na najbliższe kilka miesięcy

Spread the love

W życiu miałam ich już kilku. Były to zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Za każdym razem, kiedy dochodziło do spotkania, po krótkiej i niezbyt ożywionej konwersacji, grzecznie rozbierałam się i przybierałam pozycję, o jaką mnie prosili. Później, nieco skrępowana, siedząc w tzw. „szpagacie”, odpowiadałam grzecznie na pytania „Czy boli?”, „A tak?”, „Kiedy był ostatni stosunek?”. Nigdy nie trwało to więcej niż 10 minut. Trochę męki i po sprawie. Do żadnego z nich nie  przywiązałam się zbyt mocno. Przyszedł jednak czas, kiedy trafiłam na tego jednego, przy którym zostałam. Lubię się z nim spotykać, budzi moje zaufanie, stwarza poczucie bezpieczeństwa. Nie mogę się doczekać, kiedy znowu u niego będę. Ginekolog – mój nowy przyjaciel na najbliższe kilka miesięcy.

Kiedy zdecydowaliśmy, że będziemy się starać o dziecko, chciałam wcześniej wybrać lekarza, który będzie mi prowadził ciążę. Wiedziałam, że musi być to ktoś, przy kim będę się dobrze czuła, czyim diagnozom będę ufać i przede wszystkim ktoś, komu powierzę pierwsze chwile życia mojego skarbu.

Dla mnie w tym temacie liczy się kilka kwestii. Rodzice powinni mieć przede wszystkim do lekarza prowadzącego ciążę bardzo duże zaufanie. Nie można chodzić do kogoś, przy kim źle się czujemy, nawet gdyby był istną alfą i omegą w swojej dziedzinie. Nie można też wybrać lekarza i za każdym razem zastanawiać się, czy to nie konował, który właśnie przepisał nam złe leki, albo nie zauważył jakiejś bardzo istotnej kwestii. Komfort podczas wizyt to bardzo ważna kwestia. W końcu w ciąży bywają momenty, kiedy rozbierasz się przed lekarzem częściej, niż przed swoim partnerem. Następną ważną dla mnie sprawą jest wiedza i umiejętności. Ogólnie siedzenie na fotelu ginekologicznym nie jest zbyt przyjemne, a co dopiero kiedy trafia się lekarz, który bezceremonialnie wkłada w ciebie rękę aż po łokieć i nadal nie może znaleźć jajników…no ale cóż. Raz też byłam badana przez panią doktor, która zachowywała się, jakby grzebała w worze z ziemniakami, próbując doszukać się czegoś niezidentyfikowanego. Uważam, że należy zwrócić również uwagę na przebieg wizyt. Najpierw powinien być wywiad, badanie, podczas badania wyjaśnienie, co właśnie robi, co widać na monitorze, po badaniu rozmowa, odpowiedzi na pytania itd. Ważne jest, by podczas wizyt nie czuć, że lekarzowi się spieszy. Wyobraź sobie, że na wizytę przeznaczone jest 20 minut, ale dziecko nie chce się dobrze ułożyć i badanie nie zostaje przeprowadzone do końca, bo już na korytarzu czeka następna pacjentka. Bez przesady. Bywają ginekolodzy, którzy tak bardzo pilnują godzin, że majtki zakłada się w pośpiechu, stojąc już jedną nogą na korytarzu. Nie dziękuję. U mojego lekarza jest zawsze jakieś opóźnienie, czasami czeka się nawet godzinę, mimo że twoja wizyta trwa później nie całe 15 minut. Jednak mogę być pewna, że kiedy będzie taka potrzeba, to ktoś inny spędzi w kolejce parę chwil więcej, bo lekarz poświęci mi tyle czasu i uwagi, ile potrzeba. Badania wykonywane są zawsze dokładnie i nie wychodzę z gabinetu, dopóki nie sprawdzimy wszystkiego, co nas interesuje. Lekarz musi mieć też dobry sprzęt, medyczny oczywiście. Nie poszłabym do kogoś, kto ma fotel rodem z horroru, rozpadające się usg (albo jego brak, to już totalna porażka), a gabinet wygląda jak za czasów, kiedy rodziła moja mama. Zwracam również uwagę na sposób, w jaki lekarz rozmawia z pacjentem i język, jakiego używa. Tępa nie jestem, nawet jeżeli w ciąży mam problemy z koncentracją, ale niektórych sformułowań medycznych po prostu nie rozumiem, i nie muszę rozumieć. Mój ginekolog mówi do mnie po polsku i na dodatek po ludzku, a nie po lekarskiemu, i chwała mu za to.

Po pierwszej wizycie u mojego obecnego ginekologa wiedziałam, że jeżeli zajdę w ciążę, to do niego udam się na kontrolę. Brałam pod uwagę jedynie lekarzy, którzy pracują w szpitalu, w którym będę rodzić. Najpierw popytałam o zdanie koleżanek, później wytypowanych lekarzy sprawdziłam w Internecie, a następnie wybrałam i postanowiłam się go trzymać. Jest specyficzny. Robi dziwne miny. Czasami milczy w denerwujący sposób lub patrzy zdziwiony, kiedy ja podekscytowana zadaję coraz dziwniejsze ciążowe pytania. Nigdy jednak żadnego z tych dziwnych pytań nie pozostawił bez odpowiedzi. Tłumaczy mi wszystko spokojnie, z brwiami poniesionymi do góry tylko trochę, lub ekstremalnie, w zależności od poziomu abstrakcji tego, co właśnie do niego powiedziałam. Jest miły, spokojny, a przede wszystkim sprawdzony w tych dobrych i tych złych sytuacjach.

Jest też jedna rzecz, którą bardzo w nim cenię. Ten lekarz ma naprawdę dobrą pamięć do pacjentek. Wchodząc do niego nie muszę pięćdziesiąty raz się przedstawiać. On wie jak się nazywam, na jakim etapie ciąży jestem, co było na poprzedniej wizycie i jaka jest moja ginekologiczna historia od momentu, kiedy pierwszy raz pojawiłam się u niego w gabinecie. Raz tylko pomylił mnie z inną pacjentką i kiedy siedziałam przygotowana na fotelu do badania, nazwał mnie imieniem i nazwiskiem mojej najlepszej przyjaciółki. Zbieg okoliczności był tak duży, że powiedziałam mu z kim mnie pomylił, na co on stwierdził, że jesteśmy do siebie podobne. No tak, ja niewyrośnięta blondynka z okrągłą twarzą, ona szatynka 1,76 m z dość wyrazistymi rysami…stwierdziłyśmy później zgodnie, że może to nie po twarzy stwierdził to podobieństwo. Oprócz tego jednego przypadku, pamięć tego lekarza była zawsze niezawodna. A to się dla mnie liczy, bo dobrze jest czuć, że lekarz nie ma do pacjentów olewczego stosunku.

Kiedy więc decydujesz się na lekarza, do którego chcesz chodzić w ciąży, zastanów się dobrze. Bo powierzasz temu człowiekowi coś bardzo ważnego. Będziesz widywać się z nim przez najbliższy czas dosyć często, lepiej więc, byś choć trochę go lubiła. Nie sugeruj się tym co mówią inni. Jedna z moich najbliższych koleżanek chodzi do ginekologa, któremu ja bym się nie dała dotknąć i jest z niego bardzo zadowolona. I to właśnie o to chodzi. Bo to nie przyjaciółka, ciocia Krysia, czy też grono forumowiczek na znanylekarz.pl mają być do niego przekonani, tyko ty i ojciec dziecka. Ja ze swoim ginekologiem czuję się dobrze, ufam mu i wizyty u niego bardzo mnie uspokajają. Chodzę do niego często i wszystkie opisane przeze mnie aspekty są bardzo ważne. Bo naprawdę ginekolog na czas ciąży staje się takim przyjacielem rodziny, więc warto wybrać kogoś, kto na to miano zasługuje.

5 comments to “Mój nowy przyjaciel na najbliższe kilka miesięcy”
  1. Podobnie, jak Ty Aniu, wybrałam lekarza pracującego w szpitalu, w którym planowałam rodzić. Lekarka zdecydowanie budzi moje poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Moja ciąża zakończyła się najgorzej jak mogła- mój synek w III trymestrze umarł. Teraz już mam pewność, że była to wina mojego organizmu. Urodziłam w innym mieście niż mieszkam i niż pracuje moje lekarka. Jak do niej przyszłam dostałam od niej takie wsparcie jak nigdy od żadnego lekarza. Nawet do mnie dzwoni żeby zapytać jak się czuję, czy nie potrzebuje pomocy i zapewniła, że jeśli bym potrzebowała jakiegokolwiek wsparcia to żebym nie krępowała się dzwonić. A najważniejsze, że ja WIEM że by mi pomogła. Chciałam jej normalnie powiedzieć, że jest kochana! Na razie „leczę rany”, ale jeśli postanowimy postarać się o kolejne dziecko nie będę miała wątpliwości kto będzie się mną opiekował.
    Śledzę bloga praktycznie od początku, czasami daje mężowi do przeczytania Twoje wpisy- tak często wyrażasz dokładnie to co ja czuje . Bardzo mocno Ci kibicowałam „podczas” starań 🙂 Będę trzymała kciuki za szczęśliwe rozwiązanie! 🙂

    • Dziękuję! 🙂 a ja trzymam kciuki za Ciebie. Przeżyłaś straszną stratę, ja miałam problem po 12 tygodniach, nie chcę myśleć, co by było po 30 🙁 dobrze, że masz zaufaną lekarkę, kobiety w ciąży, zwłaszcza po takich przejściach, szczególnie potrzebują dobrej opieki. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że do mnie tu jeszcze zaglądasz i kibicujesz 🙂

  2. Moj ginekolog niestety nie pracuje w szpitalu w ktorym rodzilam ale przy okazji badania bioderek mlodszego poszlismy przedstawic doktorkowi jakiego cudu byl opiekunem. Wchodzac do gabinetu zawsze podawalam nazwisko ale po martwej ciazy rzeczywiscie widywal mnie czesciej niz maz bo niestety nie obeszlo sie bez komplikacji i 3 miesiecznego krwawienia na pograniczu krwotoku wiec bywalam u niego i 2 razy w tygodniu. Jak wchodzilam do gabinetu to mine mial nietega bo badania byly ok a moj stan coraz gorszy. W sumie to problem rozwiazal sie sam ale lekarz mojego nazwiska juz nie potrzebuje miec podpowiadanego mimo ze teraz pojawiam sie raz na pol roku.
    Kiedy wazyly sie losy mojej obumarlej ciazy trafilam na zastepstwo do tak wrednej baby ze nie dosc ze probowala mi paluchami prawie migdalki wymacac to jeszcze rzucala niewybrednymi komentarzami jak to moj lekarz mogl ciaze wyczuc jak jej w tym moj tluszczyk przeszkadza. Nie jestem osoba szczupla ale nie poszlam na sesje z upokarzania tylko na ocene czy moja ciaza rozwija sie prawidlowo.
    A znowu kolezanka ktora raz trafila do mojego lekarza stwierdzila ze ona sie u niego zle czuje bo wyglada pedalkowato a wogole to woli kobiete. Kazdy wybiera to co lubi i co mu odpowiada.
    A jeszcze o szukaniu ginekologa kobiety. Majac lat okolo 20 zaczelo mnie swedziec tu i owdzie. Jako mlode niedoswiadczone dziewcze wyszukalam w przychodni jedyna pania doktor i sie zarejestrowalam. Siedze sobie w katku w poczekalni a tu okazuje sie ze pani doktor jest chora i w zastepstwie przyjmuje pan ordynator. Nie dosc ze kawal chlopa to jeszcze z rubasznym poczuciem humoru. Na tyle rozladowal moje zaklopotanie ze potem juz nie mialam wymagan ze to ma byc pani doktor.

    • ja ogólnie wolę ginekologów facetów, nie wiem, kiedyś wydawało mi się, że lepiej do kobiety, teraz mam wrażenie, że niektóre panie ginekolog zapominają, że badanie ginekologiczne nie należy do najprzyjemniejszych na ziemi i zachowują się, jakby same zapomniały jak to jest, są niedelikatne. Faceci jakoś bardziej uważają. Takie moje odczucie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.