Śpiącość, czuję śpiącość

Spread the love

Podobno objawy ciąży zaczynają ustępować po 12 tygodniu. Wprawdzie nie całkowicie, ale jednak są mniejsze. Kto czyta mój blog regularnie ten wie, że mi objawy wcale nie przeszkadzały. One mnie wręcz uszczęśliwiały. Mdłości dało się znieść, wymioty też nie były takie najgorsze, ssanie w żołądku, rozkojarzenie, zadyszka po przejściu 5 schodków, bóle brzucha, rwanie w pachwinach, ból piersi…to wszystko za mną. Jeden objaw natomiast towarzyszy mi od samego początku i jak na razie, wcale chyba nie ma zamiaru odpuścić. Senność, niemożliwa do przezwyciężenia, nieprzerwana, największa.

Czekam na ten zastrzyk energii, o którym mówią moje koleżanki. Śpiącość podobno kiedyś minie. Wróci pewnie pod koniec ciąży, wraz z coraz większym zmęczeniem. No i po narodzinach dziecka…to dopiero będzie śpiącość, objaw rodzicielstwa przez najbliższe lata.

Wracając do tematu. Jestem permanentnie wyczerpana. Użyłabym słowa rozdziamdziana, ale nie wiem, czy takie istnieje. Nie mam siły sprawdzić. Spać, tylko spać chcę.  Takie to jest ogromne zmęczenie, że czuję, że wszystko mam zmęczone. Głowę mam zmęczoną, mięśnie, oczy, nawet włosy  i paznokcie krzyczą: spać dajcie! Z każdym ziewnięciem organizm alarmuje: zostało ci 5% baterii. No i idę do łóżka, albo na kanapę, albo gdziekolwiek, gdzie da się spocząć w pozycji horyzontalnej, i co? I nico, bo mimo zmęczenia za cholerę nie zasnę. Od początku ciąży w ciągu dnia udało mi się zasnąć może dwa razy. A reszta prób to były tylko marzenia o spaniu zakończone nagłym wstaniem, bo nie ma nic gorszego, jak chcieć, a nie móc.

W pewnym momencie sama się zastanawiałam, czy coś ze mną nie tak. Bo jak to tak chcieć spać i nie spać. Ja raczej ze spaniem nigdy nie miałam problemów. No ale teraz, w ciąży, na popołudniową drzemkę nie ma szans. Za to wieczory są dla mnie. Już zaczynam oglądać film z D., już prawie udało mi się przeczytać całą stronę książki bez przerwy i bach, śpię. Praktycznie tam gdzie stoję. W kuchni, pod prysznicem, w salonie, na spacerze z psem – narkolepsja wieczorna jak ta lala. Przynajmniej tyle. W międzyczasie obskoczyłam dwa wesela. Ale był szał, mówię wam. Przede mną poszły spać tylko dzieci do trzeciego roku życia i jeden wujek Zdzisiek, który zaniemógł o 21:00. Może też w ciąży…tak przynajmniej wyglądał.

Jestem na zwolnieniu. Mam dużo wolnego czasu. Wiadomo ograniczenia też duże, ale zawsze to łatwiej zorganizować sobie dzień, kiedy w plan nie musisz wpisać 8 godzin pracy i 3 godzin na dojazd w dwie strony. No to mam dodatkowe 11 godzin na robienie czegoś fajnego. Ale będę robić! Ale będę pisać blog! No po prostu post za postem. O mojej ciąży, o przeżyciach, o wszystkim będę pisać! I w domu to będzie normalnie błysk. Wyrzucimy talerze, będzie można jeść z podłogi. No i w końcu seks co 2 dni, bo siła będzie i chęci, bo brak zmęczenia to chęci przecież. I piękna będę, wyfryzurowana, wystylizowana…no cud i miód i co tam jeszcze jest do tego w pakiecie. Tak, plany i marzenie były. A co jest?  Śpiącość jest. I to taka, że człowiek nawet nie ma ochoty z nią walczyć. Ani siły, bo śpiący.

Więc kładę się moi drodzy. Pora na dobranoc, bo dzień znowu minął ziewająco, lecz bezdrzemkowo. Jeżeli nie odpowiadam na maile komentarze, albo wstawiam post rzadziej niż raz w tygodniu, wybaczcie mi. Nie moja wina. To dzieciorek czerpie sobie ze mnie całą energię, a ja się temu poddaję, niech ma. Kładę się, bo jest śpiącość . Dobranoc.

7 comments on “Śpiącość, czuję śpiącość
    • To zazdroszczę 🙂 ja nadal zakręcona jak słoik, wiecznie ziewająca 😀 do tego doszło częste sikanie, które wczesniej mnie oszczędziło. No i przedwczoraj wróciły mdłości. Gdzie to lepsze samopoczucie w drugim trymestrze ja się pytam!, no gdzie?

  1. Witaj:)

    Jestem Twoją nową czytelniczką:)

    Przeczytałam dzisiejszy wpis i PĘKŁAM ZE ŚMIECHU!!! Dalej pękam! Przedostatni akapit = perełka!!

    Pewnie już śpisz, więc słodkich snów;)
    j@

    • hej 🙂 miło mi 🙂
      od momentu opublikowania posta, przespałam praktycznie cały weekend. To chyba w końcu ten upragniony sen, który nie przychodził do tej pory. A tu nagle jak ręką odjął, spałam, i spałam, a teraz właśnie się obudziłam i zaraz robię 4 podejście do II ep. Gwiezdnych wojen – oglądam kawałkami, już nawet w dzień. Jest super 😉

      • Im mniej stresu tym sen bedzie lepszy. Poprostu twoj dzidziorek domaga sie zeby mama zwolnila obroty. 😉
        Za druga czesc gwiezdnych wojen tez nie mam kiedy sie wziac tym bardziej ze zamierzam ja ogladac w duecie z 9-latkiem wiec godziny poznowieczorne odpadaja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.