Jak dobrze Cię widzieć

Spread the love

Na fotelu ginekologicznym, oglądając moje dziecko na monitorze USG, mogłabym siedzieć cały czas. Nie ważne, że niewygodnie, że krępująco i w nienaturalnej pozycji. Nieważne, że pewnie po dwóch dniach dorobiłabym się odcisków na tyłku. Mogłabym tak patrzeć i patrzeć…bo to, co pojawia się na ekranie, jest po prostu cudowne.

To nic, że moje dziecko kształtem dopiero zaczyna przypominać człowieka. Ma już główkę, gdzieś tam na upartego można dopatrzeć się kiełkujących rączek i nóżek. To nic, że ta oto widoczna głowa stanowi większość jego ciała, co wygląda dość karykaturalnie. Bijące serce po środku klatki piersiowej uspokaja, mimo że bije z taką szybkością, że ma się wrażenie, że zaraz wyskoczy. Bije, prawidłowo, to jest najważniejsze.

Mój lekarz nie jest sadystą. „Wszystko jest dobrze” pada z jego ust zaraz po tym, jak na monitorze pojawia się dzieciorek. Nie trzyma w napięciu, nie ogląda, nie analizuje. Po prostu mówi. Zresztą, od razu widać małą, pulsującą pikawkę, aż całe się trzęsie. Przybliżenie, duuuże przybliżenie…no, jak na 17 mm, to kawał byka. Rośnie sobie po cichu i w nosie ma lęki matki o brak bólu piersi (o ile ma już nos oczywiście). No i prawidłowo. Moje histerie swoje, a dziecko swoje. Od początku idzie własną ścieżką.

„Proszę się już tak nie denerwować” – oznajmia lekarz po badaniu – „Przecież wszystko jest dobrze”. No tak, jest dobrze, ale ostatnio też było dobrze. Było i się zmyło. Widząc minę ginekologa uświadamiam sobie, że cuduję. Przecież naprawdę jest dobrze. Widziałam. Rośnie i rozwija się. I wbrew wszystkim moim obawom wszystko jest dokładnie tak, jak być powinno.

Dostaję zwolnienie lekarskie. No i coś na mdłości. Magnez z witaminą b6. Dojazd do pracy ponad 50 km w jedną stronę z takimi mdłościami i sennością to faktycznie nie jest dobry pomysł. Szef zrozumiał. „Możesz mi dać pracę do domu, i tak się nigdzie nie wybieram, mogę wam pomóc” – deklaruję. „Dobra, ale nie będę nadużywał. Odpoczywaj.” No i git. Będę miała więcej czasu na blog i odpoczynek. No i na regularne jedzenie przede wszystkim. Trzy tygodnie w domu dobrze mi zrobią. W końcu się wyśpię. No i ten komfort psychiczny, że jak już wymiotować, to do własnej toalety…bajka.

Termin porodu – 21 kwiecień. Ciekawa data. Równy rok po zabiegu. 21 kwietnia 2015 r. był najgorszym dniem, jaki dotąd przeżyłam. Czy rok później okaże się jednym z najszczęśliwszych? Moje dziecko przyjdzie na świat wiosną. Wiosna to nowe życie, nadzieja. Niech tak się stanie. Czekam dzieciorku.

„Czy ma pani jakieś pytania?” „Nie, nie mam”. „No nie możliwe” – śmieje się lekarz. „Nie zapewni mnie pan przecież, że będzie dobrze, prawda?” „No nie zapewnię. A co ja mam aureolkę nad głową?” „No nie ma pan. To nie mam pytań”. Uśmiecham się, bo tak naprawdę nie chcę nic wiedzieć. Wprawdzie fajnie byłoby mieć ginekologa jasnowidza, ale z racji, że mój obecny jest bardzo dobry, to nawet nie zaczynam szukać. „Nie zapewnię pani, ale mam dobre przeczucie.” – pada na koniec. „A wie pan, że ja już teraz też” – odpowiadam. I wychodzę. Koniec widzenia. Następna wizyta za trzy tygodnie.

Cudownie było zobaczyć nasze dziecko. D. niestety nie mógł ze mną tym razem pójść na wizytę, ale za to wnikliwie oglądał zdjęcie i cieszył się. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby się tak cieszył. Teraz płynę jeszcze na fali ekscytacji. Nie martwię się. Wiem, że tam jest. Na ile mi starczy entuzjazmu? Na razie nie będę się nad tym zastanawiać. A może akurat coś mi się poprzestawia i znowu będę radosnym, beztroskim, ciążowym koczkodanem ćwiczącym kołysanki, gdy nikt nie słyszy? Zobaczymy. Bez względu na to, co będzie, cieszę się. I jestem od wczoraj najszczęśliwsza. Nie pamiętam, kiedy czułam się tak dobrze. Dzieciorek kolejny raz mnie uskrzydlił. I tak sobie wesoło teraz latam, nie pamiętając już zeszłotygodniowych histerii i zmartwień. Dziękuję dziecko nasze, jesteś najlepsze od początku.

10 comments on “Jak dobrze Cię widzieć
  1. Czyli twoj dzieciorek wyglada jak mala kijanka z wielkim serduszkiem ;-). A tak powaznie to strasznie sie ciesze ze wszystko ok. Wiesz to ciekawe ze moj synek spoznil sie rok w stosunku do daty porodu a twoja dzidzia do daty straty ma termin.
    Co do pracy to z jednej strony dobrze ze bedziesz miec czas odpoczac ale niestety bedziesz miec tez czas rozmyslac, na mnie najlepiej dzialalo bycie jak najwiecej miedzy ludzmi.

    • Asiu moja najlepsza przyjaciółka od poniedziałku idzie na zwolnienie ciążowe, jest w 5 miesiącu. Będę miała co robić i z kim robić 🙂 wolę siedzieć w domu, pojechać czasem do mamy, spotkać się z siostrą, niż zaiwaniać ponad 50 km rano, jak teraz pogoda robi się nieciekawa a droga do pracy jest jedną z najniebezpieczniejszych w kraju, takie mam szczęście 🙂 w sumie do wizyty 3 tygodnie, przeżyję. Widziałam szybko bijące serce, jestem dobrej myśli 🙂 serce jak dzwon, nich bije mocno 🙂
      A dzieciorek naprawdę nie przypomina już kijanki, na zdjęciu widać wyraźne zarysy małego człowieczka. Myślę, że jakbym wytrzymała kilka dni dłużej, byłby to prawdziwy mikro człowiek! cudo 😀

      • Ja doskonale rozumiem, ze to zwolnienie jest ci niezbedne ale wlasnie o to chodzi zebys nie siedziala ze swoimi myslami w domu tylko np razem z przyjaciolka pobuszowaly po sklepach czy umowily sie na kawe.

        • tak też zrobimy 🙂 a tak w ogóle to dzisiaj w sumie pierwszy dzień w domu a ja dopiero odeszłam od służbowego maila. Przez pierwszy tydzień natłok myśli mi nie grozi – ludzie z pracy nie dadzą mi się nudzić. Szczególnie, że nie mają informacji, że jestem na zwolnieniu ciążowym, tylko myślą, że przez chwilę pracuję poza biurem. I na razie niech tak zostanie 😉

  2. Ależ zazdroszczę! Ja ostatnie badanie miałam dwa tygodnie temu, a kolejne dopiero w połowie października…!
    Cieszę się, że u Was wszystko w porządku. Duuużo spokoju i pogody ducha! 🙂

    • Ja musiałam iść do lekarza, potrzebowałam zwolnienia, bo dojazdy mnie wykańczały. A że przy okazji zobaczyłam nasze cudo – nic tylko się cieszyć 🙂
      To faktycznie masz sporą przerwę, ponad 1,5 miesiąca. Ja mam wizytę 2 października i będziemy wtedy robić badania prenatalne. Te podstawowe. Mam nadzieję, że wszystko będzie już dobrze 🙂 pozdrawiam!! 😀

  3. Cudownie Aniu, że Wasz Maluszek rośnie zdrowo. Trzymam mocno kciuki aby ten 21 kwietnia stał się jednym z najpiękniejszych dni Waszego życia. Odpoczywaj, leż do góry brzuszkiem i myśl pozytywnie. Pozdrawiam cieplutko 🙂

    • Będę! I trzymam kciuki za Ciebie wytrwale, żebyśmy już niedługo mogły dzielić się razem takimi radościami! Myślę pozytywnie! I Ty też myśl tak samo ! 🙂 buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.