Czekanie jest najgorsze

Spread the love

Czekam. Czas się dłuży jak cholera. Czekam na pierwszą wizytę w tej ciąży. Każda minuta wydaje się być wiecznością. Jeszcze 2 godziny. Jeszcze 120 wieczności.

Kiedy chcemy zając czymś swoje myśli, gdy czekamy na coś tak bardzo, do głowy przychodzą przeróżne pomysły. Ja dzisiaj uporządkowałam wszystkie zaległe sprawy w pracy, a i tak nie zapełniło mi to całego dnia. W przerwach między pracowaniem myślałam. Starałam się bardzo, by były to tylko pozytywne myśli. Ale to nie zawsze wychodzi. Podejście zmienia się wraz z doświadczeniami, które nabywamy w życiu. A moje doświadczenie mówi, że wizyta u ginekologa w ciąży wcale nie musi oznaczać czegoś radosnego.

Jestem dzisiaj nie miła, rozdrażniona, przypaliłam obiad, ponarzekałam na ludzi w koło, fuknęłam na siostrę, nakrzyczałam na chłopaka w pracy, który zawracał mi głowę jakąś pierdołą…bilans tego dnia? Anka, jesteś wredną suką! No ale ja mam w głowie dzisiaj co innego. Na dodatek nie mogę znaleźć bluzki, w której chciałam iść, mocno uderzyłam się w mały palec u nogi, a to naprawdę boli, no i jeszcze chcąc otagować posta, z najpopularniejszych tagów zamiast „nadzieja”, ręka zjechała mi na „poronienie”. Śmieszne, że myślę o takich rzeczach, nie? Ale kiedy się czegoś boisz, racjonalne myślenie odchodzi na bok, nic się na to nie poradzi. Ale trzeba zmienić myślenie i nastawienie. Mam zamiar iść i zobaczyć moje dziecko, z bijącym sercem.

Wiecie co jest najgorsze? W poprzedniej ciąży panicznie bałam się ciąży obumarłej. I bęc, mówisz i masz, tak zwane wykrakanie w czystej postaci. A co jest teraz na tapecie? No jak to co?! Puste jajo płodowe. Ono krąży mi w głowie i nie daje spać. Puste jajo płodowe pojawia się w moich myślach jak tylko wyobrażam sobie USG. Przecież to chore! Nie można przyciągać sobie takich rzeczy. Oczywiście, jak to w życiu bywa, buszując dzisiaj po sieci na jaki artykuł się natknęłam? „Puste jajo płodowe – coraz częstszy problem kobiet”. I to na jednej z głównych stron! Masakra! Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przez kolejne dwie godziny odgonić od siebie te bzdurne myśli i przyciągnąć coś pozytywnego. Idę oglądać bijące serce mojego dziecka – tego w tej chwili oczekuję.

Ten strach jest paraliżujący. Mam momenty, że się odcinam, ale on wraca. Nie da się nie bać po takich przejściach. Ja nigdy już ciąży nie potraktuję tak swobodnie i radośnie, jak poprzednim razem. „Nie widzę tętna” odcisnęło na mnie za duże piętno. Jestem skrzywiona, naprawdę, nic nie poradzę.

Przynajmniej tym razem nie mam takich myśli, jakie miałam przed ostatnią wizytą. Że nie chcę wychodzić spod prysznica. Właśnie się pod niego wybieram i mam zamiar szybko wyjść. Wizyta o 20:40 – cały dzień czekania. Ale liczę na to, że los mi to dzisiaj wynagrodzi i na monitorze zobaczę coś cudownego.

Gdybym chociaż przez ułamek sekundy mogła zobaczyć, co będę robić jutro o tej porze. Jeżeli tylko zobaczyłabym inne miejsce niż szpital, to by znaczyło, że jest dobrze. Ale to bzdura, bajka, mrzonka i infantylne marzenie kobiety, która tak bardzo chce, żeby tym razem było dobrze.

Dobra, idę pod ten prysznic. Głaszczę się po brzuchu i może to głupie, że tak mówię, ale teraz, do czasu, kiedy nie usłyszę od lekarza, czy jest dobrze, czy jest źle, mogę to robić z nadzieją, że wszystko tam jest ok. I mam nadzieję, że po powrocie położę się z D. do łóżka, pogładzę się po brzuchu i powiem dobranoc mojemu zdrowemu dziecku, tym razem mając już pewność, że tam jest i rośnie sobie zdrowo. Trzymajcie kciuki…

16 comments to “Czekanie jest najgorsze”
    • Jestem dobrej myśli 🙂 tak wczoraj patrzyłam na ten monitor i nie wiedziałam, co powiedzieć. Taka mała bijąca kropka, jak ziarnko maku, a tyle daje radości 🙂

  1. Dziewczyny, histeria była straszna, ale wszystko jest dobrze. Dzieciorek mierzy sobie 3 mm i pięknie już bije mu serce!! Dziękuję za kciuki i proszę o więcej 🙂 dzisiaj jestem szczęśliwa, zaraz się kładę i zasnę pewnie w 3 sekundy ! 🙂 <3

    • Aniu cudowna wiadomość!!! Chcemy więcej takich 🙂 Spokojnej nocy Wam życzę. Mimo, że „znamy się” jedynie za pośrednictwem Twojego bloga codziennie o Was myślę i przesyłam pozytywną energię oraz oczywiście trzymam kciuki 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Nie mam w zwyczaju w pracy chodzic po necie ale dzis byl wyjatek. Co jakis czas sprawdzalam co u ciebie a wlasciwie u Was. Bardzo mnie ucieszyly dobre wiesci i czekam na kolejne. A co z luteina?

      • kurcze ale masz godziny! 1:20? :O padłabym 🙂 Dziękuję Ci, że tu ze mną jesteś w zasadzie od początku 🙂
        Co do luteiny, to lekarz zapisał mi duphaston, 2 razy dziennie. Powiedział, że na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc. Nie było widać żadnych plamień ani nic niepokojącego, ale tabletki mnie trochę uspokoją 🙂

        • To prawie ten sam lek. Zaszkodzic nie zaszkodzi a nawet w ramach efektu placebo ci sie przyda ;-).
          A co do godzin to ja wyspie sie w grobie bo wczesniej nie znajde czasu ;-). Do 0.30 w pracy a od 8 juz skacza po mnie potworki 😉

    • To co Aniu? Oby tak dalej 🙂 Trzymam kciuki!

      Odpisałam Ci w poprzednim poście na komentarz, nie wiem czy widziałaś. Wiktor z bloga to synek znajomych, ja rozpowszechniam adres, żeby jak najwięcej osób o nim wiedziało 🙂

      • Hej 🙂 a faktycznie jakoś mi umkneło. dobry pomysł. Blog to dobry sposób, by dotrzeć do większej ilości osób. A Wiktor jest śliczy. Tak jak mówiłam, postaram się wesprzeć.
        I tak jest, oby tak dalej!! 🙂 głowa do góry i do przodu, niech rosnie sobie zdrowo, a ja już będę o niego dbała 🙂

Odpowiedz na „~AsiaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.