Czy to objawy ciąży?

Spread the love

„Mam ogromny apetyt, chodzę cały czas zmęczona, bolą mnie piersi, widziałam dwa lecące bociany, wczoraj bolała mnie głowa, a na tyłku wyskoczył mi pryszcz – czy to znaczy, że jestem w ciąży?????” Takich zapytań znajdziecie w Internecie tysiące. Niektóre z nich są tak abstrakcyjne, że nie da się przy nich nie popukać w czoło. „Poczekaj, aż dostaniesz okres, jak nie dostaniesz, to zrób test, wtedy będziesz wiedzieć. Jeżeli nie możesz doczekać do okresu, to idź na badanie krwi” – taka jest prawidłowa odpowiedź. Racjonalna odpowiedź, opisująca racjonale zachowanie. Jednak jak to w życiu bywa – wszystko jest takie proste i logiczne (i racjonalne), dopóki nie zaczyna dotyczyć Ciebie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, stara prawda, zawsze aktualna.

Myślenie o ciąży nie zajmuje mi zbyt dużo czasu w ciągu dnia. Zajmuję się raczej codziennymi sprawami. W dodatku gorąco jest jak w tropikach, więc mózg się gotuje i myśli nie przetwarza, na szczęście. Niestety przyszedł u mnie czas, gdy w wolnej chwili, kiedy nie uda mi się zająć umysłu czymś właściwszym, rozmyślam o ukłuciu w brzuchu, które zdarzyło mi się popołudniu, lub o bolących plechach, które nie dawały mi spokoju dzisiaj rano. Zastanawiam się, choć nie chcę. Instynktownie, bez możliwości kontroli myśli – myślę.

Przytrafiła mi się zgaga. Wczoraj i przedwczoraj, dzisiaj też, jednak tylko pięciominutowa. Zaczęło się od wypitej kawy, którą sobie zrobiłam, kiedy stwierdziłam, że bez kawy usnę na blacie biurka. Pyszna kawa z ekspresu, z mlekiem i cukrem. Właśnie byłam po lunchu. 15 minut od wypicia magicznego, pobudzającego trunku, poczułam to. Pieczenie nieco poniżej przełyku, tak charakterystyczne, że nie można tego pomylić z niczym innym. Po godzinie pożaliłam się koleżance. Do wieczora zgaga przechodziła na chwilę, jednak wracała ze zdwojoną siłą po każdym spożytym kawałku jedzenia. Następnego dnia to samo, zaczęło się już po śniadaniu. Trzy osoby z bliskiego otoczenia zapytały od razu: „Może ty jesteś w ciąży?!” Najlepsza przyjaciółka nie powiedziała tego od razu, jednak kiedy ja jej powiedziałam, że oczywiście wiem, że może to być objaw ciąży, przyznała, że też o tym pomyślała. No i zaczęło się. Ból pleców przy wstawaniu, zgaga, senność, dziwne bóle brzucha, jak na okres i bóle w pachwinach. No i jeszcze ten brzuch jak piłka wczoraj wieczorem. Taka piłka do koszykówki, a nie jakaś tam podrabiana. No co to jest? Co to jest ja się pytam? Jak to co?! Objawy ciąży to są jak w mordę strzelił! Tyle, że plecy mogą boleć, bo źle spałam i zaprzestałam aktywności fizycznej, zgaga jest, bo się nażarłam kosmicznej mieszanki i popiłam kawą z mlekiem, senni są wszyscy w moim otoczeniu, a bóle brzucha i pachwin występują pewnie u mnie i bez ciąży, tylko nie zwracam na  nie  uwagi. A co do brzucha…fasolową jadła? Jadła. No, to i piłkę ma. I proszę bardzo, odpowiedź na nurtujące mnie pytanie – czy to oznaki ciąży?

Otóż tak, mogą to być objawy rozwijającej się ciąży. Umówmy się – seks bez zabezpieczeń może tym skutkować, więc szansa jest. Może to być też objaw obżarstwa, niewyspania lub po prostu się starzeję i się zaczynam sypać, to też mnie wszystko boli. I powiem Wam coś. Byłam już w ciąży, i co? Objawów brak. Nic, zero, nothing. Żeby chociaż raz mnie coś zmuliło. A tu nic, objawy jak przed okresem. A ciąża była. Więc dzisiaj, kiedy wystarczyły mi dwa dni, żeby zmęczyć się samą sobą i takim właśnie myśleniem, za każdym razem, kiedy coś mnie zaswędzi, jak na ciążę, wiecie co robię? Uśmiecham się sama do siebie, bo doszukiwaniem się objawów ciąży nie przyspieszę, a zepsuję tym sobie każde dwa tygodnie po owulacji. I po co?

Mam koleżankę, która bardzo chce zajść w ciążę, a ciąża przyjść coś jeszcze nie chce. Wszyscy jej trujemy, żeby przestała o tym myśleć, bo pewnie ma głowę zablokowaną. Powiedzieliśmy jej, że wyjadą na wakacje, słońce, plaża, drinki i tak dalej, zapomni o całym świecie i wrócą we trójkę. I dwa tygodnie po powrocie z urlopu zrobiła test ciążowy, a godzinę później dostała okres. „Myślałam, że jak przestanę myśleć, to zajdę” – ale myślenie o tym, że ma się nie myśleć, też jest myśleniem, prawda? I ja się martwię, że będę miała tak samo. Bo to nie takie łatwe nie myśleć. Bo zależy mi bardziej, niż myślałam, że będzie zależeć. A głowa to połowa sukcesu, więc daję jej spokój. Dziecko jest w moim planach, ale nie wyliczone, że już w tym miesiącu, że natychmiast. Aktualne plany są bezdzietne, bo dziecka nie ma. Jak się pojawi, to plany zmienię, dopiero wtedy. Tak jak moja przyjaciółka. Dziewięć miesięcy starań i nic. W końcu dostała propozycję wyjazdu na pół roku z pracy do Memphis. Stwierdziła, że może tak ma być, że pół roku odpocznie, przy okazji zdobędzie doświadczenie, podszlifuje angielski i zobaczy USA. No i niespodzianka, dwie kreski na teście ciążowym dwa tygodnie przed wylotem. Się dziecko przestraszyło, że matka ojca zostawia i hop do brzucha. Od początku szantażem go wziąć musiała. Już chustka do machania na lotnisku i ocierania łez czekała wyprasowana na odpowiedni moment a tu figa, nie ma walking in Memhis, nie ma walking with my feet ten feet off of the Beale, takiego wała, zostajesz w domu mamo, się jej Stanów zachciało. I tak to właśnie jest – nasze plany swoje, a los swoje. Nie uziemię się w domu drżąc przed zjedzeniem owoców morza i wypiciem kieliszka wina przez dwa tygodnie w miesiącu. Co ma być, to będzie. Z tyłu głowy będzie też oczywiście nadzieja, bo przecież nie staramy się po to, żeby nie wyszło, prawda?

Nie da się do końca nie wariować. Chociaż tak na pół gwizdka. I to moje wariowanie to właśnie jest takie półgwizdkowe. Mam już zaplanowane następnych parę miesięcy. W planach są dwa wesela, wakacje (Chorwację zamieniliśmy na Amsterdam), remont dwóch balkonów, żeby na jesień można było sobie na nich siedzieć i przy balkonowej latarence przeczytać te cztery książki, które właśnie podążają do mnie pocztą. Może mi łatwo powiedzieć, bo to dopiero pierwszy miesiąc, bo poprzednim razem okazaliśmy się nadzwyczaj płodni i ciąża przyszła do nas tak łatwo. Ale tak samo łatwo odeszła, więc nie wiem, czy mi tak łatwo mówić jednak. Udawanie, że wcale nam nie zależy jest bez sensu, ale walczenie z własną głową już nie. Więc walczę.

PS: jeżeli kiedykolwiek wpisałaś w google „kiedy można robić test ciążowy”, to odpowiedź zawsze wyskoczy ta sama i nie zmieni się ze względu na to, że właśnie nie możesz się doczekać swojego…sprawdzałam 😉

9 comments on “Czy to objawy ciąży?
  1. Hej. Dziękuje za ten wpis! Bardzo pomógł. Ja tez mam za sobą poronienie w lutym tego roku. Była to bardzo wczesna ciąża – 5 tydzień. Wszystko stało się strasznie szybko. Podobnie jak ty, zaszłam w ciąże w pierwszym cyklu. Pozytywny test, szok że to już, przyzwyczajanie się do myśli że jestem w ciąży, szczęście, a za kilka dni krew na majtkach i kolejny szok że to koniec. Mimo że o ciąży wiedziałam zaledwie kilka dni, trudno mi było sie otrząsnąć po tym wszystkim. W zasadzie to zaraz po poronieniu wróciłam do normalnego życia. Bardzo mało ludzi wiedziało o tym co się stało więc nie musialam się nikomu tłumaczyć. Do pracy wróciłam po jednym dniu (nie wymagalam zabiegu). Sama przed sobą udawałam że jest ok, ale od środka rozpierały mnie smutek, żal i złość. Nie chciałam z nikim rozmawiać o tym co się stało, ale myślałam o tym non stop i tak trafiłam na twojego bloga, który pomógł mi zrozumieć to co dzieje się w mojej głowie i uporać sie z tym. Zrozumiałam, że mam prawo do tych wszystkich uczuć, które się we mnie gotują i że trzeba dać sobie czas. W tym miesiącu zaczęliśmy ponownie się starać. I zgadnij co? Odbija mi zupełnie! Oczywiście przez ostatnie kilka tygodni obiecywałam sobie, że będę wyluzowana i spontaniczna w tych staraniach, że nic na siłę. Nie wyszło. Jest wręcz odwrotnie! To zaledwie pierwszy cykl, a ja już rozmyślam tylko o owulacji, najlepszym czasie na seks, pozycjach, o tym co powinnam robić, jeść itd żeby zajść w ciąże, a nawet o tym jak radzić sobie z niepowodzeniem w staraniach (jakbysmy się starali co najmniej od jakiegoś roku!). Sama się ze soba męczę. Głupio mi jest z kim kolwiek o tym rozmawiać bo wydaje mi się że wezmą mnie za wariatkę. Twój wpis pomógł mi postawić się do pionu. Chyba go sobie wydrukuje i będę czytać regularnie kiedy tylko zaczną się pojawiac natretne mysli o zajściu w ciąże. Także dziękuje jeszcze raz za Twoje wpisy. Bardzo często czułam się jakbym czytała o sobie. Jestem pewna że pomogły one wielu dziewczynom, w tym i mnie. Oczywiście gratuluje też maluszka. Naprawdę daje to nadzieję wszystkim którzy przeszli przez poronienie. Życzę wszystkigo dobrego Tobie i Twojej rodzince. Pozdrawiam serdecznie:)

  2. Ile to razy przeszukiwałam internet wpisując hasło ‚objawy ciąży’ albo ‚pierwsze objawy ciazy’. Ile razy znajdowałam u siebie conajmniej połowę wpisanych na magicznych forach czy stronach. I co? No i nic. Teraz już raczej sprawdzam hasło ‚objawy PMS’ gdy coś nowego się pojawi,bo jakoś maluch nie chce być jeszcze stworzony. Ale teraz na szczęście sporo planów – malowanie mieszkania, wyjazd do Pragi, mały remont kuchni. I znów gdzieś mały głosik w głowie będzie podpowiadał „tylko nie myśl że możesz być w ciąży,tylko się tym nie zajmuj bo nic nie wyjdzie”

    • Gdyby tak się dało nie myśleć, no i gdyby tak się dało nie myśleć o myśleniu…da się chyba trochę zracjonalizować pewne zachowania, ja faktycznie już nie podskakuję za każdym razem, jak ukłuje mnie coś w dole brzucha, jednak z tyłu głowy człowiek, który stara się o dziecko, zawsze będzie miał myśl, że jest taka możliwość, że może się udało. A jak się uda, szczęście będzie nie do opisania 🙂

  3. Przed kazdym okresem wszystkie objawy ciazy a w niej samej ani jednego. No moze procz zgagi ktora przychodzila z zegarkiem w reku jesli tylko wlozylam do ust cos po godzinie 16 a wiadomo ze jesc i pic musialam wiec mialam swoja towarzyszke.
    Co do testu ciazowego to starszy syn zalatwil mnie lepiej bo pokazal 1 kreske a ze mialam wtedy pewien wyjazd na ktorym przemarzlam do szpiku to po powrocie do domu zrobilismy sobie grzane wino zeby z grypa nie skonczyc w lozku (test robilam przed wyjazdem zeby wiedziec na co sie nastawic i nastawilam sie na kilkudniowe przesuniecie wywolane stresem). A po powrocie sie okresu nie doczekalam wiec zaklepalam termin do ginekologa i usg potwierdzilo ze test moze klamac. Dla jasnosci ta szklaneczka grzanca raczej nie wywolala zadnych problemow a przeziebienie tez nie jest bez wplywu na ciaze.

    • ja poczekam z testem do okresu, ale szczerze? Jak postanowiliśmy, że od lipca się staramy, to cały czas mówiłam, że w lipcu to starać się możemy, ale raczej nic z tego nie będzie. Sierpień to już inna sprawa, w sierpniu widzę szansę 😉 Mój D. stwierdził, że skoro tak mówię, to tak będzie, bo przecież jestem czarownicą…to znaczy czarodziejką…i zazwyczaj co powiem, to się spełnia, więc jakoś nie szczególnie robię sobie nadzieję na pozytywny wynik testu. Zobaczymy w piątek 🙂

      • Ten test ujemny tez byl w terminie okresu ;-). I dzis ma 9 lat. Dlatego przy drugim juz robilam z krwi ale tez dopiero po terminie okresu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.