Do pracy rodacy, czyli powrót na tory po poronieniu

Spread the love

Powroty do pracy po dłuższym L4 przeważnie są dość ciężkie. O ile cięższe są dla kobiety, która na L4 przebywała z powodu poronienia wie tylko kobieta, która takiego powrotu do pracy doświadczyła. Mi znalezienie sposobu na odpowiadanie na pewne pytania zajęło trzy dni. Co robić, gdy ludzkie reakcje sprawiają, że czujesz się zakłopotana, bo swoim poronieniem ich zakłopotałaś? Jak się zachować, gdy ktoś uporczywie ciągnie temat? Jak wrócić, gdy większość miała wiedzę o Twoim stanie błogosławionym, a tylko garstka o jego końcu?

Pół biedy, jeżeli o ciąży wiedzieli nieliczni. W moim przypadku niestety wieść rozeszła się  w zatrważającym tempie. Nie chciałam już pracować, ponieważ bardzo męczące było dla mnie jeżdżenie ponad 100 km dziennie, a poza tym pracę mam często stresującą, więc stwierdziłam, że odpuszczę. Zajmuję kierownicze stanowisko w instytucji, w której pracuje ponad 700 osób. Ludzie znają mnie z kontaktu bezpośredniego, ale również z maili, które wysyłam do wszystkich informując np. o zmianach w organizacji, najbliższych wydarzeniach itd. Łatwo było zauważyć, że kto inny wykonuje moje obowiązki. O ciąży osobiście nie informowałam nikogo oprócz paru bliskich koleżanek z pracy i szefa, a później pracowników z mojego wydziału.  Gdy dyrektor na zebraniu kierowników powiedział, że od tej pory moje stanowisko będzie zajmować inna osoba, jedna część firmy założyła, że mnie zwolnił, a druga po uśmiechniętej minie przy ogłaszaniu domyśliła się, że to chyba jednak ciąża. Idąc na zwolnienie zakładałam, że trochę mnie nie będzie. Pożegnałam się, trochę popłakałam, że będę tęsknić, a później udałam się do domu, by cieszyć się prawidłowo rozwijającą się ciążą.

Kiedy okazało się, że straciłam dziecko, zadzwoniłam do koleżanki, która mnie zastępowała. Poprosiłam ją, żeby powiedziała szefowi, że jednak niedługo wrócę, ale żeby pozostałym jeszcze nic nie mówić. Nie byłam gotowa na te wszystkie telefony, smsy i pytania. Później stopniowo informowałam swoich pracowników o tym, co się stało. Mam w wydziale praktycznie samych młodych ludzi, część z nich, to rodzice. Spotkałam się naprawdę z samymi życzliwymi reakcjami. Ale to tylko mój wydział. Poinformowanie 17 osób jest niczym w konfrontacji z 700.

I tak oto w poprzedni poniedziałek, po dwóch miesiącach przerwy wróciłam do pracy. Na zwolnienie ciążowe poszłam zaraz po Wielkanocy. Naprawdę nie wiem, kiedy minął ten czas. Tyle się wydarzyło. Dla mnie zmieniło się wszystko. Jednak dla większości ludzi z pracy nadal byłam w ciąży. Dla niektórych zapewne nadal jestem. W przeciągu trzech ostatnich dni odpowiedziałam na tyle bolących pytań, że nawet nie jestem w stanie ich wszystkich opisać.

Dzień pierwszy. Parkuję. Na parkingu spotykam ekipę informatyków. Witam się pospiesznie i uciekam, zanim zaczną szukać brzucha. Wchodzę po schodach, chcę jak najszybciej dotrzeć do swojego biura. Już na portierni uśmiechnięty pan wita się ze mną słowami: „Oooo, pani Ania, co pani tutaj robi?” W odpowiedzi posłałam mu jedynie uśmiech i proszę o klucze. Idę dalej. Schody. Dosłownie i w przenośni. Spotykam na nich kolejną osobę witającą mnie uśmiechem i pytającą „A co ty tutaj?” „Pracuję” – odpowiadam, też z uśmiechem. Przykleiłam sobie tego banana już w samochodzie i postanowiłam, że do końca dnia go nie zdejmę. Wchodzę do biura, wita mnie koleżanka, która mnie zastępowała. Przy niej mogę odkleić z twarzy męczącego banana, więc odklejam. Łzy w oczach, trzy szybkie oddechy. Wiedziałam, że będzie mi ciężko, ale nie wiedziałam, że aż tak. Idę po kartę przejazdową do transportu. Pani, która wydaje mi kartę pyta „Wszystko w porządku pani Aniu? Chyba nie bardzo, co?” Świetne pytanie. No faktycznie, nie bardzo. Ale ok, nie pyta złośliwie. „Proszę się nie przejmować, młoda jest pani, jeszcze pani będzie miała dzieci.” To też nie było złośliwe, ale pocieszające tym bardziej. Tak, jestem młoda, mam 28 lat i wiem, że są ludzie w gorszej sytuacji. Ale to nie sprawi, że mniej odczuję stratę. Pani wytrwale ciągnie temat. „Naprawdę, proszę się nie przejmować”. Z oczu bezwolnie poleciały mi łzy. „Przepraszam, pani Aniu, nie chciałam. Ale głupia baba ze mnie, po co ja pytałam? Przepraszam, nie chciałam”. „Nie szkodzi” – odpowiadam- „Nic złego nie miała pani na myśli, jednak proszę też mnie zrozumieć, dlaczego tak reaguję.” Koniec rozmowy. Bilans po pierwszym starciu: parę łez, jedna zakłopotana pytająca, jedna zakłopotana ja. Idę do kadr, witam się z koleżanką. Na szczęście tam wszyscy wiedzą, że ja już w pojedynkę, więc jest dobrze. Nagle przychodzi dziewczyna, z którą przez cztery lata pracy rozmawiałam może z cztery razy. Jak widać o ciąży wiedziała, bo uśmiechnięta pyta, jak się czuję. „Dziękuję, dobrze” – odpowiadam standardowo. Ogólnie postanowiłam, że na pytanie o samopoczucie zawsze będę odpowiadała w angielskim stylu, że dobrze, z nadzieją, że rozmówca nie będzie ciągnął tematu. Ta akurat pani niestety nie należy do tych, którym ta odpowiedź wystarcza. „A widać już coś?” – pyta i pokazuje na brzuch. „Nie, nie widać, bo poroniłam i już jestem w pracy na stałe”. Cisza. No tak, bo niby co na to miała powiedzieć. A jednak się decyduje. „Ojej, ale gafa, no nie, ale gafa, jaka gafa”. Nie nazwałabym tego gafą. Skąd mogła wiedzieć? Gafą było jednak to, co zaczęła wygadywać później. „Nie wiedziałam, przepraszam, bo wiesz, w ciąży byłaś, zdrowa jesteś, widzę cię, wyglądasz normalnie, no to pytam. Ale co? Jak to się stało? Podnosiłaś coś ciężkiego, czy co?” Tak, podnosiłam, stukilogramowego słonia, rekreacyjnie, dla poprawienia kondycji w ciąży. Oprócz tego, by nie stracić figury, wyczynowo jeździłam na rowerze, chodziłam na ściankę wspinaczkową, a wieczorami z zamiłowania chodziłam po suficie. Warto również nadmienić, że kobieta po poronieniu wygląda raczej normalnie. Nie świecimy w ciemnościach i nie wyrastają nam dodatkowe części ciała. „Nie, nie podnosiłam, po prostu poroniłam, to się zdarza”. Po jeszcze kilku dodatkowych „przepraszam”, dziewczyna powoli zaczęła wycofywać się za drzwi. Poszła, ufff. Plus jest taki, że udało mi się w końcu poinformować kogoś o poronieniu bez łez w oczach, spokojnie, tak jak planowałam. Wracam na piętro. Spotykam kierownika IT. „Dzień dobry. Moglibyście podpiąć mi z powrotem sprzęt? Bo nie mam jak pracować, a chciałam dzisiaj zrobić parę rzeczy” – zagaduję. „Aaaa dzień dobry. To jednak zdecydowała się pani dojeżdżać w ciąży?” – słyszę w odpowiedzi. „Ja już nie jestem w ciąży, straciłam ją, także wróciłam już na razie na stałe”. Pan kierownik patrzy na mnie przez chwilę. „Bardzo mi przykro, współczuję. Nie ma problemu, zaraz podeślę któregoś z chłopaków, to wszystko pani popodpina.” No, taka reakcja jest chyba najlepsza. Mężczyzna nie był zakłopotany, nie było też w jego reakcji tej nerwowości, którą widziałam u wcześniejszych zagadujących. Reakcja w stu procentach naturalna i prawidłowa. Wracam w końcu do swojego biura, siadam. Cisza. Telefon nie dzwoni. Poprosiłam sekretarkę dyrektora, żeby z powrotem dodała mnie do stałej listy mailingowej. Wracam do pracy, chcę, żeby było jak wcześniej. Usiadłam przy biurku, popatrzyłam w okno. Ostatni raz siedziałam tu jeszcze w ciąży myśląc, że będę tęsknić za tym pokojem w czasie zwolnienia. Los nie dał mi jednak tęsknić za bardzo. Telefon milczy, nikt nie przychodzi, nic nie chce. Tak naprawdę czułam się, jakbym właśnie przechodziła pierwszy dzień w nowej pracy. Dwa miesiące nieobecności na moim stanowisku to szmat czasu. Nie jestem zaznajomiona z bieżącymi problemami, zdecydowana większość osób w ogóle nie wie, że jestem w pracy, więc nie dzwoni, mam spore zaległości. Ale spokojnie, nadrobię, jak tylko ludzie przestaną pytać, i dadzą mi normalnie pracować. Pod koniec dnia udaje mi się dostać do szefa. Szef pyta jak się czuję, czy wszystko ok i rzuca parę problemów, z którymi właśnie się borykamy. „Umówię się do ciebie na jutro ok? Bo chciałam porozmawiać” – no i się umawiam. Dzień dobiega końca. Nareszcie! Chcę iść do domu i przygotować się na jutro. Informacja o poronieniu powoli zacznie krążyć po korytarzach i zamiast uśmiechniętych twarzy, zapewne będą mnie widać spuszczone głowy i zmieszane spojrzenia. Zobaczymy.

Dzień drugi. Spotkanie u szefa. „Właściwie to chciałam porozmawiać, bo chciałabym być wobec was uczciwa tak, jak wy jesteście wobec mnie.” – zaczynam. „Zdaję sobie sprawę, jakie zajmuję stanowisko, i że każda moja nieobecność wiąże się dla ciebie z przeorganizowaniem pracy, więc zrozumiem, jeżeli masz wobec mnie jakieś inne plany. Nie chciałabym, żeby moje życie osobiste rzutowało na twoją pracę, a nie będę ukrywać, że nadal chcę zajść w ciążę, tylko nie wiem, czy uda mi się to za miesiąc, czy za dwa lata.” Dobra, powiedziałam to, sporo myślałam, jak to powiedzieć, i udało mi się to niemalże na jednym wdechu. „Jestem gotowa do pracy, nic mnie nie rozprasza, mogę wykonywać swoje obowiązki tak, jak do tej pory, jednak zrozumiem, jeżeli w związku z moją sytuacją podejmiesz jakieś decyzje”. Szef nie wygląda na zdziwionego. W odpowiedzi słyszę, że mam się nie przejmować  i pracować. Praca w moim wydziale zorganizowana jest tak, że w razie kolejnego zwolnienia każdy wie, co ma robić. Czyli wszystko jest dobrze. Wychodzę z gabinetu dyrektora i spotykam panią, która zawsze dla wszystkich jest uprzejma i przyjazna. Lepiej trafić nie mogłam. „Pani Ania! Jak miło panią widzieć! Jak się pani czuje?” Pada moja standardowa angielska odpowiedź. „Ale jak pani jest w pracy, to znaczy, że dzidziuś jest zdrowy?” No tak, można by tak pomyśleć. „Nie, wróciłam, bo poroniłam. Jestem już na stałe, także jeżeli czegoś pani potrzebuje, to zapraszam” – odpowiadam z pełnym spokojem. W oczach kobiety pojawia się coś jakby przerażenie. „Ojeju, przepraszam. Co za gafa” – hmmm, co oni mają z tą gafą? „Ja nie wiedziałam, przepraszam. ” Potem następuje krótka wymiana zdań na zasadzie „Przepraszam”, „Nie szkodzi”, „Przepraszam”, „Nie szkodzi”, „Ale ja naprawdę przepraszam”, „Ale naprawdę nic się nie stało, proszę się nie przejmować”, „Ale ja przepraszam, nie wiedziałam”, „No właśnie, bo skąd pani mogła wiedzieć, nic się nie stało, naprawdę”. No i później punkt kulminacyjny – „No bo wie pani, Asia też wróciła do pracy, a tak samo poszła na zwolnienie w ciąży jak pani, no ale z jej dzieckiem wszystko ok. I z dzieckiem Iwonki też. A Kasia to już nawet urodziła. Ja nie wiedziałam, że z pani nie jest dobrze, ja przepraszam”. Na szczęście pani w końcu zdołała sprawdzić, jak wyglądają drzwi z drugiej strony. Sekretarka patrzy na mnie pytająco. „Wszystko w porządku, już się chyba przyzwyczaiłam, że ludzie różnie reagują” – mówię. No bo przecież nikt nigdy im nie powiedział, jak powinni się zachowywać w takich sytuacjach. Dlaczego jednak po otrzymaniu informacji nie potrafią zakończyć na zwykłym „przykro mi” ?

Dzień trzeci. Zebranie kierowników terenowych. Przy stole siedzi pięciu mężczyzn i ja. Czekamy na dyrektora. Jeden z kierowników to mój kolega. Siedzi obok mnie. „Wróciłaś do pracy? Do kiedy” – pyta. „Już niestety na stałe” – odpowiadam. „Och, rozumiem, przykro mi.” Zajarzył, całe szczęście nie musiałam mu tego tutaj tłumaczyć. No ale nie mogło być aż tak pięknie. To dopiero trzeci dzień, dajmy ludziom szansę. Na drugim końcu stołu siedzi uśmiechnięty pan. Kiedy doczekał się w końcu kontaktu wzrokowego z moją osobą, entuzjastycznie krzyknął przez cały gabinet: „Pani Ania! Jest pani w pracy! Jak się pani czuje?” „Dziękuję, dobrze” – odpowiadam mechanicznie. „Ale jeżeli pani jest w pracy, to znaczy, że wszystko w porządku?” No, zaczyna się. „Nie jest w porządku, ale dziękuję. Jestem już w pracy, więc jeżeli czegoś pan potrzebuje, to pozostaję do dyspozycji.” Chyba nie dało się na to uprzejmiej odpowiedzieć, prawda? „Nie, nie, ja pytam o dziecko pani Aniu. Jak już pani jest, to znaczy, że lekarz pracować pozwolił?” „Nie, nie jest w porządku, ale dziękuję”. W tym momencie rozmowie przyglądali się już wszyscy zgromadzeni, zwłaszcza, że pan pytający siedział naprawdę daleko ode mnie. Niech szlag trafi te długie stoły konferencyjne. „Ale ja o ciążę pytałem.” Tak, już teraz wszyscy patrzą z zacikawieniem. „Wiem, o co pan pytał. Ja straciłam tę ciążę, dlatego jestem w pracy”. W tym momecie zainteresowanie tematem jakby osłabło. Z wszystkich patrzących we mnie został tylko ten właśnie pytający pan, reszta patrzyła już w blat stołu. „Aaaa, rozumiem, to przepraszam, nie wiedziałem. To w takim razie musimy porozmawiać na osobności. Bo wie pani” – ściasza głos – „Ja też nie mogę mieć dzieci”. Na to nie byłam przygotowana. Odpowiadam prawie odruchowo – „Ale ja mogę mieć dzieci. To znaczy, przykro mi, że pan nie może, ale ja mogę”. Cisza. W trzecim dniu udało mi się spowodować totalną ciszę w pomieszczeniu pełnym zniecierpliwionych kierowników. A wszyscy wiemy, że kierownicy wybitnie lubią mówić, bo przecież są tacy mądrzy i tak dużo rzeczy chcą wszystkim przekazać. Jakoś nikt nie kwapił się do dalszej konweracji. Po skończonym dniu wracam do domu. Całe szczęście, że akurat wypada długi weekend. W piątek praktycznie nikogo nie będzie w pracy, więc nie będę musiała przechodzić przez kolejne etapy informowania. Swoją drogą, jak to możliwe, że taka informacja nie dotarła przez trzy dni do wszystkich w tak plotkarskiej firmie? To naprawdę jakiś cud. Może już pierwszego dnia powinnam udać się do pań z księgowości i im oświadczyć, że straciłam dziecko. One są zawsze niezawodne, działają lepiej niż mail i radiowęzeł razem wzięte. Mój błąd. Oszczędziłoby mi to wiele kłopotu.

Pierwsze dni po powrocie do pracy mam już za sobą. Jak widać przeżyłam, większych ran nie odniosłam. Przez te trzy dni nauczyłam się już, żeby nie mówić „poroniłam”. To działa na ludzi w dziwny sposób. Boją się, zatykają usta w przerażeniu, uciekają, albo po prostu gadają głupoty. Lepsze reakcje pojawiają się na „straciłam ciążę”. Może wynika to z tego, że rozmówca nie do końca wtedy wie, co się tak naprawdę stało. Ciężko jest odpowiadać na te wszystkie pytania, szczególnie że najczęściej zadają je obcy ludzie, z którymi łączy mnie tylko to, że podpisaliśmy umowę z tym samym pracodawcą. Cieszę się, że już pracuję, ale jednocześnie uważam, że dobrze, że dałam sobie czas. Teraz jestem w stanie już właściwie wykonywać swoje obowiązki. Zaczynam żyć jak przed ciążą. Muszę wpaść w ten rytm. Na spotkaniu, na którym jedna z koleżanek nie potrafiła znaleźć wyjścia z sytuacji, szybko powiedziałam, co należy zrobić i jak poprowadzić sprawę, żeby było dobrze. „Ooo, widzę że Ania już wróciła na odpowiednie tory. Witamy z powrotem.” – powiedziała zaprzyjaźniona prawniczka. Miło usłyszeć coś takiego. Tak, po totalnym wykolejeniu jestem znów na torach, jadę dalej. Po poniesionej stracie wracam do gry. Postanowiłam trzymać głowę w górze. Pracuję. Po tych trzech dniach stwierdzam, że większość ludzi zachowuje się normalnie. Oczywiście w pierwszym kontakcie, jeżeli nie wiedzą jeszcze, co się stało, pytają o ciążę, jednak gdy już wiedzą, nie lamentują i nie zasypują mnie dziwnymi pytaniami. To naturalne, że pytają, też bym może i zapytała. Niektórzy przypatrują się, szukają brzucha, który na tym etapie mógłby już być widoczny. Swoją drogą, muszę poćwiczyć nad sylwetką, bo niektórzy patrząc na moją wypukłość brzuszną chyba nie dowierzają przekazywanej przeze mnie informacji. Na pewno odpowiem jeszcze pary razy na krępujące i bolące pytania, ale jest to do zniesienia. Trzeba wymyślić sobie jedną lub dwie odpowiedzi i wytrwale się ich trzymać. Odpowiadam zawsze uprzejmie, spokojnie. Nie złoszczę się. Nie mam jednak zamiaru więcej przepraszać, że swoim poronieniem wprawiłam kogoś w zakłopotoanie. Ale o tym, to może już w następnym poście…

226 comments to “Do pracy rodacy, czyli powrót na tory po poronieniu”
  1. I just could not depart your web site before suggesting that I extremely enjoyed the standard information a person provide for your visitors? Is going to be back often to check up on new posts

  2. I would like to express my affection for your kind-heartedness for all those that really need guidance on this important concern. Your very own commitment to getting the solution all over appears to be incredibly invaluable and has surely encouraged workers like me to attain their pursuits. This helpful suggestions entails much a person like me and still more to my mates. Thanks a ton; from each one of us.

  3. One more thing. In my opinion that there are lots of travel insurance web-sites of reputable companies that permit you to enter a trip details to get you the insurance quotes. You can also purchase the actual international travel insurance policy on-line by using your current credit card. All you have to do is to enter all travel specifics and you can understand the plans side-by-side. Just find the plan that suits your budget and needs and use your bank credit card to buy the item. Travel insurance online is a good way to take a look for a reliable company with regard to international travel cover. Thanks for discussing your ideas.

  4. I really like your blog.. very nice colors & theme. Did you design this website yourself or did you hire someone to do it for you? Plz respond as I’m looking to create my own blog and would like to know where u got this from. thanks

  5. I simply wished to appreciate you yet again. I’m not certain what I would’ve done in the absence of those pointers shared by you directly on such theme. It had been the frightening circumstance in my opinion, however , seeing the very expert manner you handled the issue made me to leap for fulfillment. Now i am grateful for this assistance and as well , expect you know what an amazing job you’re carrying out educating many people via a web site. I am sure you haven’t met all of us.

  6. Hi there I am so glad I found your blog, I really found you by error, while I was searching on Google for something else, Anyways I am here now and would just like to say kudos for a marvelous post and a all round enjoyable blog (I also love the theme/design), I don’t have time to browse it all at the minute but I have book-marked it and also included your RSS feeds, so when I have time I will be back to read much more, Please do keep up the superb work.

  7. I do trust all the ideas you’ve introduced for your post. They are really convincing and can certainly work. Still, the posts are very quick for beginners. May you please extend them a little from subsequent time? Thank you for the post.

  8. Thank you, I have just been looking for information about this topic for ages and yours is the greatest I’ve discovered so far. But, what about the bottom line? Are you sure about the source?

  9. I blog quite often and I really appreciate your information. Your article has truly peaked my interest. I am going to take a note of your website and keep checking for new information about once per week. I subscribed to your Feed too.

  10. I really wanted to write a small message in order to say thanks to you for these fabulous tricks you are posting on this website. My prolonged internet research has at the end of the day been paid with incredibly good ideas to go over with my family and friends. I would declare that we readers are extremely fortunate to live in a remarkable site with many perfect people with interesting secrets. I feel quite blessed to have encountered the website and look forward to plenty of more awesome times reading here. Thanks again for everything.

  11. Wonderful beat ! I would like to apprentice whilst you amend your web site, how can i subscribe for a weblog web site? The account aided me a applicable deal. I had been tiny bit familiar of this your broadcast provided vivid clear concept

  12. After looking into a few of the blog articles on your web page, I seriously like your way of blogging. I saved as a favorite it to my bookmark webpage list and will be checking back soon. Please check out my web site as well and tell me how you feel.

  13. Autolike, Increase Likes, Autoliker, Auto Liker, autoliker, autolike, Autolike International, Autoliker, Status Liker, auto liker, Working Auto Liker, Photo Liker, Auto Like, ZFN Liker, auto like, Status Auto Liker, Photo Auto Liker

  14. Today, I went to the beach front with my kids. I found a sea shell and gave it to my 4 year old daughter and said „You can hear the ocean if you put this to your ear.” She put the shell to her ear and screamed. There was a hermit crab inside and it pinched her ear. She never wants to go back! LoL I know this is completely off topic but I had to tell someone!

  15. I carry on listening to the news broadcast talk about receiving boundless online grant applications so I have been looking around for the finest site to get one. Could you advise me please, where could i acquire some?

  16. I’m amazed, I must say. Rarely do I encounter a blog that’s both equally educative and interesting, and without a doubt, you have hit the nail on the head. The problem is something that not enough men and women are speaking intelligently about. Now i’m very happy I found this in my search for something relating to this.

  17. I think other website proprietors should take this website as an model, very clean and great user friendly style and design, let alone the content. You’re an expert in this topic!

  18. hello there and thank you for your information – I have definitely picked up anything new from right here. I did however expertise several technical issues using this website, as I experienced to reload the site many times previous to I could get it to load correctly. I had been wondering if your hosting is OK? Not that I am complaining, but slow loading instances times will sometimes affect your placement in google and can damage your high-quality score if ads and marketing with Adwords. Anyway I’m adding this RSS to my email and can look out for much more of your respective intriguing content. Make sure you update this again very soon..

  19. Magnificent goods from you, man. I have understand your stuff previous to and you are just extremely fantastic. I really like what you’ve acquired here, certainly like what you are saying and the way in which you say it. You make it entertaining and you still care for to keep it smart. I can’t wait to read far more from you. This is really a wonderful site.

  20. I know this if off topic but I’m looking into starting my own blog and was wondering what all is required to get setup? I’m assuming having a blog like yours would cost a pretty penny? I’m not very internet savvy so I’m not 100% sure. Any tips or advice would be greatly appreciated. Thanks

  21. Have you ever thought about adding a little bit more than just your articles? I mean, what you say is important and all. However think about if you added some great images or video clips to give your posts more, „pop”! Your content is excellent but with pics and videos, this website could undeniably be one of the very best in its field. Excellent blog!

  22. Thanks for helping me to acquire new suggestions about desktops. I also have belief that certain of the best ways to keep your mobile computer in best condition has been a hard plastic-type material case, and also shell, that suits over the top of your computer. These kind of protective gear will be model precise since they are made to fit perfectly across the natural casing. You can buy these directly from the vendor, or from third party sources if they are for your notebook computer, however not all laptop can have a shell on the market. All over again, thanks for your ideas.

  23. Thanks a lot for the helpful post. It is also my belief that mesothelioma cancer has an particularly long latency period, which means that signs and symptoms of the disease may not emerge till 30 to 50 years after the primary exposure to mesothelioma. Pleural mesothelioma, and that is the most common kind and affects the area about the lungs, will cause shortness of breath, chest muscles pains, and also a persistent coughing, which may cause coughing up blood.

  24. Does your website have a contact page? I’m having trouble locating it but, I’d like to send you an email. I’ve got some creative ideas for your blog you might be interested in hearing. Either way, great website and I look forward to seeing it expand over time.

  25. A lot of thanks for your whole efforts on this website. Kate really likes getting into research and it is simple to grasp why. All of us know all of the dynamic manner you offer functional strategies on your blog and as well invigorate contribution from other ones on that matter plus our favorite daughter is really being taught a lot of things. Have fun with the rest of the new year. You are always performing a wonderful job.

  26. Thank you for the sensible critique. Me and my neighbor were just preparing to do a little research about this. We got a grab a book from our area library but I think I learned more clear from this post. I am very glad to see such great info being shared freely out there.

  27. I precisely desired to appreciate you once again. I do not know the things that I might have made to happen in the absence of the entire concepts provided by you directly on my concern. It seemed to be a very horrifying difficulty in my circumstances, however , taking note of this expert form you processed it made me to cry for gladness. Extremely grateful for the service and as well , wish you realize what a powerful job your are carrying out instructing many others with the aid of your site. I am certain you haven’t met any of us.

  28. I truly wanted to make a brief word to appreciate you for all of the awesome points you are giving at this site. My prolonged internet research has at the end been honored with sensible concept to write about with my close friends. I ‚d admit that most of us site visitors actually are truly lucky to be in a useful site with many outstanding people with very helpful ideas. I feel very fortunate to have seen your entire website and look forward to many more awesome times reading here. Thanks a lot once more for everything.

  29. Thanks a lot for giving everyone a very breathtaking opportunity to check tips from this site. It really is very ideal and as well , packed with fun for me and my office acquaintances to search your site on the least thrice in 7 days to read the new guidance you have. Of course, we are usually contented for the very good hints served by you. Selected 2 facts in this post are definitely the most beneficial I have had.

  30. You really make it seem so easy with your presentation but I find this topic to be really something that I think I would never understand. It seems too complicated and extremely broad for me. I am looking forward for your next post, I will try to get the hang of it!

  31. We are a bunch of volunteers and opening a brand new scheme in our community. Your website provided us with helpful info to paintings on. You’ve done an impressive task and our whole group will likely be grateful to you.

  32. I’m really enjoying the design and layout of your site. It’s a very easy on the eyes which makes it much more pleasant for me to come here and visit more often. Did you hire out a designer to create your theme? Exceptional work!

  33. Thank you a lot for providing individuals with an exceptionally brilliant opportunity to read from here. It is often very fantastic and jam-packed with amusement for me personally and my office friends to search your blog nearly three times a week to find out the newest things you will have. And definitely, I am just at all times astounded for the amazing tricks served by you. Some 4 ideas in this article are undoubtedly the finest I’ve had.

  34. It is perfect time to make a few plans for the future and it’s time to be happy. I’ve learn this publish and if I may I want to recommend you few attention-grabbing things or tips. Maybe you could write subsequent articles referring to this article. I desire to read even more issues approximately it!

  35. I have seen lots of useful points on your site about personal computers. However, I’ve the view that laptop computers are still not quite powerful sufficiently to be a option if you frequently do jobs that require loads of power, for instance video croping and editing. But for net surfing, microsoft word processing, and a lot other frequent computer functions they are just fine, provided you do not mind your little friend screen size. Thank you sharing your thinking.

  36. Thanks for sharing superb informations. Your website is very cool. I am impressed by the details that you have on this blog. It reveals how nicely you perceive this subject. Bookmarked this website page, will come back for more articles. You, my friend, ROCK! I found just the info I already searched all over the place and just couldn’t come across. What a great website.

  37. Can I just say what a reduction to find someone who truly knows what theyre speaking about on the internet. You definitely know how to deliver a difficulty to light and make it important. Extra people need to read this and understand this facet of the story. I cant imagine youre no more widespread because you undoubtedly have the gift.

  38. There are some fascinating deadlines on this article but I don’t know if I see all of them heart to heart. There may be some validity but I will take hold opinion till I look into it further. Good article , thanks and we wish more! Added to FeedBurner as properly

  39. Hello there! This post could not be written any better! Reading through this post reminds me of my old room mate! He always kept talking about this. I will forward this write-up to him. Fairly certain he will have a good read. Many thanks for sharing!

  40. Aw, this was an exceptionally good post. Taking the time and actual effort to make a good article… but what can I say… I put things off a whole lot and don’t seem to get nearly anything done.

  41. I have learned a few important things as a result of your post. I’d personally also like to say that there may be situation where you will obtain a loan and don’t need a cosigner such as a U.S. Student Support Loan. But if you are getting financing through a standard bank then you need to be willing to have a co-signer ready to enable you to. The lenders are going to base their very own decision using a few aspects but the most important will be your credit history. There are some loan providers that will as well look at your work history and decide based on that but in almost all cases it will be based on on your credit score.

  42. Today, I went to the beach with my children. I found a sea shell and gave it to my 4 year old daughter and said „You can hear the ocean if you put this to your ear.” She placed the shell to her ear and screamed. There was a hermit crab inside and it pinched her ear. She never wants to go back! LoL I know this is totally off topic but I had to tell someone!

  43. Next time I read a blog, Hopefully it doesn’t disappoint me just as much as this particular one. After all, Yes, it was my choice to read through, however I actually thought you’d have something useful to talk about. All I hear is a bunch of moaning about something you can fix if you were not too busy seeking attention.

  44. After checking out a few of the blog articles on your site, I seriously appreciate your technique of writing a blog. I bookmarked it to my bookmark site list and will be checking back soon. Please check out my web site too and let me know what you think.

  45. hello!,I love your writing so much! percentage we keep up a correspondence more approximately your article on AOL? I need a specialist in this house to resolve my problem. May be that is you! Having a look ahead to see you.

  46. great put up, very informative. I ponder why the opposite experts of this sector don’t realize this. You must proceed your writing. I’m sure, you’ve a huge readers’ base already!

  47. I’m amazed, I must say. Seldom do I come across a blog that’s both equally educative and interesting, and let me tell you, you’ve hit the nail on the head. The problem is something which too few folks are speaking intelligently about. I am very happy I found this in my hunt for something regarding this.

  48. Howdy! I could have sworn I’ve visited this web site before but after looking at some of the posts I realized it’s new to me. Anyways, I’m definitely happy I came across it and I’ll be bookmarking it and checking back frequently!

  49. When I originally commented I seem to have clicked the -Notify me when new comments are added- checkbox and from now on every time a comment is added I get 4 emails with the exact same comment. Is there a way you are able to remove me from that service? Thank you.

  50. I’m impressed, I must say. Really rarely do I encounter a blog that’s both educative and entertaining, and let me inform you, you have got hit the nail on the head. Your concept is outstanding; the issue is one thing that not enough individuals are talking intelligently about. I am very completely satisfied that I stumbled throughout this in my seek for something relating to this.

  51. Howdy, I believe your website could possibly be having browser compatibility problems. When I look at your blog in Safari, it looks fine however, if opening in I.E., it’s got some overlapping issues. I just wanted to provide you with a quick heads up! Other than that, wonderful website.

  52. Great blog right here! Also your website quite a bit up fast! What web host are you the usage of? Can I am getting your affiliate link on your host? I wish my web site loaded up as fast as yours lol

  53. Hi would you mind sharing which blog platform you’re working with? I’m going to start my own blog in the near future but I’m having a hard time selecting between BlogEngine/Wordpress/B2evolution and Drupal. The reason I ask is because your design and style seems different then most blogs and I’m looking for something unique. P.S Sorry for getting off-topic but I had to ask!

  54. I’ve been browsing online more than 3 hours today, yet I never found any interesting article like yours. It’s pretty worth enough for me. Personally, if all site owners and bloggers made good content as you did, the internet will be much more useful than ever before.

  55. Hello! This is kind of off topic but I need some guidance from an established blog. Is it very hard to set up your own blog? I’m not very techincal but I can figure things out pretty fast. I’m thinking about creating my own but I’m not sure where to begin. Do you have any points or suggestions? Thank you

  56. I was more than happy to search out this net-site.I needed to thanks for your time for this glorious read!! I positively having fun with every little bit of it and I have you bookmarked to take a look at new stuff you weblog post.

  57. Hi there! This is kind of off topic but I need some advice from an established blog. Is it difficult to set up your own blog? I’m not very techincal but I can figure things out pretty quick. I’m thinking about creating my own but I’m not sure where to start. Do you have any points or suggestions? Thank you

  58. Great – I should certainly pronounce, impressed with your web site. I had no trouble navigating through all the tabs as well as related information ended up being truly easy to do to access. I recently found what I hoped for before you know it in the least. Quite unusual. Is likely to appreciate it for those who add forums or something, web site theme . a tones way for your client to communicate. Excellent task.

  59. I just couldn’t go away your web site prior to suggesting that I really loved the standard information an individual provide on your visitors? Is gonna be back regularly to investigate cross-check new posts.

  60. Having read this I thought it was really informative. I appreciate you finding the time and effort to put this short article together. I once again find myself personally spending way too much time both reading and leaving comments. But so what, it was still worth it!

  61. Please let me know if you’re looking for a author for your site. You have some really good articles and I believe I would be a good asset. If you ever want to take some of the load off, I’d really like to write some content for your blog in exchange for a link back to mine. Please shoot me an email if interested. Thanks!

  62. Good post. I learn something new and challenging on blogs I stumbleupon every day. It’s always exciting to read through content from other authors and use a little something from their sites.

  63. Throughout this awesome pattern of things you actually receive a B+ with regard to effort and hard work. Where you lost everybody was first on your facts. You know, they say, details make or break the argument.. And that could not be more correct at this point. Having said that, allow me say to you what exactly did work. The authoring is definitely quite powerful and that is most likely the reason why I am taking the effort to comment. I do not really make it a regular habit of doing that. 2nd, despite the fact that I can easily see the jumps in logic you come up with, I am not convinced of just how you seem to connect the details that help to make your conclusion. For now I will subscribe to your issue but hope in the foreseeable future you link the dots much better.

  64. My spouse and i were so more than happy Edward could round up his basic research from the ideas he had from your web pages. It is now and again perplexing to simply happen to be freely giving techniques that many most people have been making money from. So we already know we need the blog owner to give thanks to because of that. All the illustrations you’ve made, the straightforward site menu, the relationships your site make it possible to foster – it’s many overwhelming, and it is making our son in addition to us imagine that that content is satisfying, and that is highly fundamental. Many thanks for everything!

  65. Thanks for expressing your ideas. I might also like to express that video games have been at any time evolving. Modern tools and innovative developments have assisted create authentic and enjoyable games. All these entertainment video games were not as sensible when the concept was first being attempted. Just like other designs of technological innovation, video games also have had to progress by many decades. This itself is testimony towards the fast growth and development of video games.

  66. Hi there, i read your blog occasionally and i own a similar one and i was just curious if you get a lot of spam feedback? If so how do you stop it, any plugin or anything you can recommend? I get so much lately it’s driving me insane so any assistance is very much appreciated.

  67. you are truly a just right webmaster. The site loading pace is amazing. It kind of feels that you’re doing any distinctive trick. Moreover, The contents are masterwork. you have performed a wonderful task on this subject!

  68. I absolutely love your blog and find almost all of your post’s to be exactly I’m looking for. Do you offer guest writers to write content for you? I wouldn’t mind creating a post or elaborating on a few of the subjects you write concerning here. Again, awesome website!

  69. Attractive section of content. I just stumbled upon your blog and in accession capital to assert that I get actually enjoyed account your blog posts. Any way I’ll be subscribing to your augment and even I achievement you access consistently fast.

  70. Some really fantastic blog posts on this internet site, appreciate it for contribution. „Once, power was considered a masculine attribute. In fact, power has no sex.” by Katharine Graham.

  71. Undeniably believe that which you stated. Your favorite justification seemed to be on the web the easiest thing to be aware of. I say to you, I definitely get irked while people think about worries that they just do not know about. You managed to hit the nail upon the top as well as defined out the whole thing without having side-effects , people could take a signal. Will probably be back to get more. Thanks

  72. Good day very cool blog!! Guy .. Excellent .. Amazing .. I will bookmark your blog and take the feeds also¡KI am happy to seek out numerous useful information right here within the submit, we need develop extra techniques on this regard, thank you for sharing. . . . . .

  73. Someone necessarily lend a hand to make significantly articles I would state. This is the very first time I frequented your website page and so far? I amazed with the analysis you made to create this particular publish extraordinary. Wonderful activity!

  74. Hi, Neat post. There’s a problem together with your website in internet explorer, could check this… IE still is the marketplace leader and a big section of other folks will leave out your magnificent writing due to this problem.

  75. The very next time I read a blog, Hopefully it does not fail me as much as this particular one. I mean, I know it was my choice to read, but I truly thought you would probably have something useful to talk about. All I hear is a bunch of complaining about something that you can fix if you were not too busy searching for attention.

  76. Hiya, I’m really glad I’ve found this info. Nowadays bloggers publish just about gossip and net stuff and this is really frustrating. A good site with interesting content, this is what I need. Thanks for making this web site, and I’ll be visiting again. Do you do newsletters by email?

  77. Howdy! This article could not be written any better! Going through this article reminds me of my previous roommate! He continually kept preaching about this. I am going to send this information to him. Fairly certain he’s going to have a very good read. Many thanks for sharing!

  78. Good – I should definitely pronounce, impressed with your web site. I had no trouble navigating through all tabs and related information ended up being truly simple to do to access. I recently found what I hoped for before you know it in the least. Quite unusual. Is likely to appreciate it for those who add forums or something, website theme . a tones way for your client to communicate. Nice task.

  79. Thank you for sharing excellent informations. Your web-site is very cool. I am impressed by the details that you have on this blog. It reveals how nicely you understand this subject. Bookmarked this website page, will come back for more articles. You, my pal, ROCK! I found just the info I already searched all over the place and simply could not come across. What a great web site.

  80. Thanks for the helpful article. It is also my opinion that mesothelioma cancer has an particularly long latency period, which means that signs and symptoms of the disease may well not emerge until 30 to 50 years after the initial exposure to asbestos. Pleural mesothelioma, that is certainly the most common kind and is affecting the area about the lungs, might cause shortness of breath, chest pains, along with a persistent coughing, which may produce coughing up blood vessels.

  81. Thanks for your useful post. Through the years, I have been able to understand that the symptoms of mesothelioma are caused by a build up associated fluid involving the lining of the lung and the chest muscles cavity. The ailment may start inside the chest region and spread to other parts of the body. Other symptoms of pleural mesothelioma include fat loss, severe inhaling and exhaling trouble, nausea, difficulty eating, and puffiness of the neck and face areas. It ought to be noted that some people having the disease don’t experience any kind of serious indications at all.

  82. I am just commenting to make you know of the fabulous encounter my wife’s daughter gained using your webblog. She picked up plenty of pieces, with the inclusion of what it’s like to have an amazing coaching style to make men and women completely know precisely several complex subject matter. You truly exceeded our own desires. Thanks for delivering those beneficial, healthy, educational and even fun tips about this topic to Sandra.

  83. Attractive section of content. I just stumbled upon your site and in accession capital to assert that I acquire actually enjoyed account your blog posts. Anyway I’ll be subscribing to your augment and even I achievement you access consistently quickly.

  84. Thank you for the sensible critique. Me and my neighbor were just preparing to do some research about this. We got a grab a book from our area library but I think I learned more clear from this post. I’m very glad to see such magnificent info being shared freely out there.

  85. I’m really impressed with your writing talents as smartly as with the format to your blog. Is that this a paid subject or did you customize it yourself? Either way stay up the excellent quality writing, it is uncommon to peer a nice blog like this one today..

  86. I do agree with all the ideas you’ve presented in your post. They are very convincing and will definitely work. Still, the posts are too short for starters. Could you please extend them a bit from next time? Thanks for the post.

  87. Great – I should certainly pronounce, impressed with your web site. I had no trouble navigating through all tabs and related info ended up being truly simple to do to access. I recently found what I hoped for before you know it in the least. Reasonably unusual. Is likely to appreciate it for those who add forums or anything, web site theme . a tones way for your client to communicate. Nice task..

  88. Wiem, że odgrzebuje tematy sprzed dwóch lat. Ale właśnie znaleźliśmy się w tej sytuacji. W Wigilię poinformowaliśmy Rodziców, że będą Dziadkami a trzy dni późńiej lekarz powiedział te trzy słowa : „nie jest dobrze”. A później poszło wszystko bardzo szybko. W związku z dodatkowymi problemami zdrowotnymi musiałam przyjść na zabieg. W Sylwestra było już po wszystkim 🙁 Powinnam wrócić do pracy, w której wie tylko Szefowa, bo nikomu nie zdązyliśmy powiedzieć, ale nie wiem co robić. Nie wiem czy chce, czy już dam radę. A z drugiej strony, nie chcę przeciągać tego zwolnienia…

    • Przykro mi, naprawdę. U mnie od poronienia minęły już prawie 3 lata, jednak gdzieś tam nadal to siedzi w środku. Wiesz co ja się strasznie bałam powrotu do pracy, odczekałam parę tygodni i wróciła, chociaż nie wiem, czy byłam gotowa. Pamiętam, że rozpłakałam się, kiedy weszłam do swojego biura, bo przecież miało być inaczej i miało mnie tam nie być. Koniec końców powrót do pracy wyszedł mi na dobre, bo faktycznie zajęłam czymś głowę. Jeżeli bardzo nie czujesz się na siłach, to jeszcze poczkeaj, czasem to kwestia paru dni , czasem tygodnia. Ważne, żeby się nie zmuszać ani do pracy, ani do siedzenia w domu. Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś szybko poczuła się lepiej

  89. komentuję post sprzed 2 lat, ale to dzięki niemu trafiłam na Pani bloga. Wiem, że teraz już zupełnie inne problemy zaprzątają Pani głowę, ale ja właśnie w niedzielę wieczorem w bezsilności i strachu wpisałam w wyszukiwarkę „powrót do pracy po poronieniu” i znalazłam się tutaj. I bardzo mi ta Pani opowieść pomogła. U nas świeża sprawa. Pierwsza ciąża, czekaliśmy z mężem do końca magicznego pierwszego trymestru, żeby poinformować garstkę najbliższych osób. W pracy kilka osób wiedziało wcześniej, ale wieść rozeszła się dopiero po tym, jak od ginekologa w 10tyg usłyszałam: dzidziuś fika. Z przyczyn zawodowych musiałam poinformować szefa i kolegów z „działu”, bo pracuję „w narażeniu”, więc musieli wiedzieć. W 12 tyg, kilka dni po otrzymaniu wielu gratulacji, poszliśmy z mężem na tzw USG genetyczne i usłyszeliśmy wyrok: dziecko jest chore. Mój ginekolog był bardzo zachowawczy w wyrokach, kazał przyjść za tydzień, żeby porozmawiać o planach na przyszłość. Pewnie już wtedy nie dawał „nam” szans, ale przemilczał sprawę. Przeczesałam internet, dane były pocieszające, dzieci się rodzą, są operowane, żyją. Oczywiście miałam w głowie wszystkie najgorsze powikłania operacji, ale żyłam nadzieją. Na kontrolnej wizycie dowiedziałam się, że serduszko już nie bije. Nasz świat zawalił się po raz drugi. Najpierw tydzień żyliśmy z przeświadczeniem, że będziemy mieć chore dziecko. Teraz żyjemy z myślą, że nigdy naszego dziecka nie przytulimy. Po dwóch tygodniach postanowiłam wrócić do pracy. Uznałam, że kiedyś i tak to nastąpi, a odwlekanie nie przynosi mi już zupełnie nic. No ale na wieczór przed powrotem spanikowałam. Wyłam w poduszkę, zaczęłam przeczesywać internet i tak znalazłam się tu. Mój pierwszy dzień w pracy już za mną. Moi współpracownicy przyjęli taktykę zmowy milczenia. Tak chyba lepiej, bo rozmowy są ciężkie. Jeden tylko kolega powiedział, że mu bardzo przykro, a mi wtedy zaszkliły się oczy. Przede mną na pewno jeszcze kilka spotkań z niedoinformowanymi. Ale po przeczytaniu Pani posta czuję się silniejsza. Wiem, jak bardzo to powszechny problem. Ale niewiele się o tym mówi. Bardzo się cieszę, że u Was już szczęscie w podwójnej dawce. To też daje nadzieję.
    Przepraszam, za przydługi komentarz, ale chyba potrzebowałam podzielić się naszą historią. Pozdrawiam

    • Mimo, że teraz faktycznie jestem już na innym etapie, doskonale pamiętam kije pierwsze dni po powrocie do pracy po poronieniu. Oczy szklily mi się niejednokrotnie, bo to świeże rany i ciężko było nie zaszlochać, kiedy ktoś o tym mówił. Życzę dużo siły. Ki powrót do pracy bardzo pomógł, zajął głowę i kto wie, może gdybym zdecydowała dłużej siedzieć w domu i myśleć, nie byłoby ze mną dzisiaj Dawida… Pozdrawiam serdecznie!

  90. By the way, cudowny blog Aniu!
    Coś czuję że mi bardzo pomoże. Dziękuję za Twoje lekkie pióro. Jesteś taką osobą z którą można tak po prostu pogadać i pójść na kawę.

    • Dziękuję. Przykro mi, że Cię to spotkało. To bardzo świeża rana, więc boli bardzo, jednak mam nadzieję, że uda Ci się szybko dojść do siebie. Masz rację, ja też nie myślę o straconym dziecku jako o płodzie, bo to było moje dziecko i na zawsze już pozostanie w mojej pamięci i sercu. Życzę dużo siły i tego, żeby kiedy będziesz już gotowa, przyszedł do Ciebie taki cud, jaki przyszedł do mnie i jaki przeżywam teraz. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      • Znam siebie i wiem że czas jest i będzie najlepszym lekarstwem. Spróbujemy znowu i znowu będziemy szczęśliwi. Tobie też życzę przede wszystkim dużo zdrowia i uważaj na siebie. Pozdrawiam Cię!

  91. Witajcie!
    Kiedy zrobiłam test i okazało się że jestem w ciąży a było to 29 września moja radość przeplatała się z lękiem czy wszystko będzie dobrze. Mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto i trochę nam zajęło zajście w upragnioną ciąże, mam wrażenie że podczas starań pojawił się nawet początek depresji więc rozpoczęłam wizyty u psychologa. A jak marzenie się spełniło od razu poleciałam do mojej endo, która od razu zwiększyła mi dawkę leku. Hormony wróciły do normy a ja czułam się świetnie. Brzuszek rósł i bardzo szybko kupiłam pierwsze spodnie ciążowe. Piersi bolały i rosły, miałam napady głodu i czułam się z mężem szczęśliwa. Ta magia oczekiwania, ten cud który się rozwijał i jak zobaczyliśmy malucha na USG to jest już taka więź i masz ochotę biegać po ulicy i każdemu mówić jak bardzo jesteś szczęśliwa. Zbierałam się aby w 12tygoniu powiedzieć moim szefom. Niestety 11.11.2015 czyli w zeszłą środę dostałam krwawienia. Pojechaliśmy do szpitala w Piasecznie i to zdanie lekarzy: nie słyszę serca. Wpadłam w spazmy. Od razu przyjęli mnie na oddział gdzie personel otoczył mnie niesamowitą opieką i wsparciem. Gdyby nie rozmowy z położną, ordynatorem to mój mąż zbierałby mnie z podłogi. Ja wiem, że z medycznego punktu widzenia matka natura podjęła najlepszą decyzję. Maluch (jakoś słowo „płód” nie może mi przejść przez gardło) źle się rozwijał, mój organizm go zmierzył, zważył i stwierdzić że coś jest jednak nie tak. A przecież dziecko musi być zdrowe bo tak bardzo go pragniemy. Więc postąpił słusznie. Ale jednak umarło marzenie, które się nam spełniło. Na które tak czekaliśmy, którego tak pragnęłam. Prysła ta magia oczekiwania, ten stan w którym byłam i w którym poczułam się już MAMĄ. Zanim zaszłam w ciążę, też czytałam że co 5 ciąża do 11 tygodnia kończy się poronieniem i też byłam taka mądra, że przecież to tylko „embrion”, że nie można się związywać od samego początku, bo później jest dramat. Ale kiedy już to poczułam, marzenia się spełniło to nie byłam w stanie po prostu tej więzi nie poczuć. Dla mnie to nie była fasola, czy płód to było nasze DZIECKO. I ten żal i tęsknota jest tak ogromna że współczuję teraz każdej kobiecie która tego doświadczyła. Bo umiera właśnie to marzenie, ta magia. Czuję się tak jakbym dostała w łeb i została wytrącona z orbity, z tych właśnie torów na które trzeba znowu wrócić. Mąż jest moim największym wsparciem, prawdziwym przyjacielem który mnie wspiera ale jednak ja muszę się wyryczeć bo chce mi się wyć i walić pięściami na oślep. Bo się nie udało. Do pracy chcę wrócić 7 grudnia. I do tego czasu chcę sobie wszystko poukładać. Boję się powrotu do pracy, ale pracuję ze wspaniałymi ludźmi, którzy na pewno się ze mną na nowo odnajdą. Przesyłam wyrazy najgłębszego współczucia wszystkim Wam.

  92. Bliżej o sobie: straciłam ciążę w 17 tyg., dwa i pół miecha temu. W sumie nie wiadomo z jakiej przyczyny, lekarz sugerował, że maluszek mógł mieć chore serduszko. Miałam też przeziębienia, chore zatoki. Mamy zielone światło co do starania się.
    Gdy dowiedziałam się o ciąży, poprosiłam moją szefową oraz moje koleżanki z pracy o to, żeby nie dzieliły się tą wiadomością z nikim innym. Już wyjaśniam dlaczego: pracuję jako nauczyciel przedszkolny, mam kontakt z ogromna ilością rodziców. Potrzebowałam tej dyskrecji, aby w razie niepowodzenia uniknąć trudnych rozmów, pytań. Jedna z koleżanek miała w d…moją prośbę. Powiedziała jednej z mam o mojej ciąży, a kiedy już byłam po poronieniu owa mamuśka przyszła mi pogratulować. Boże, myślałam, że zejdę po tym, jak mi pogratulowała. To było raptem dwa tyg. po tym wydarzeniu. Tak bardzo zabolało. Poza tym powrót do pracy przebiegł całkiem pozytywnie. Koleżanki i szefowa dobrze mnie przyjęły, podeszły ze zrozumieniem. (Ta co się wychlapała jakoś dziwnie się zachowywała i mnie unikała). Moje przedszkolaki również mnie ładnie przyjęły, jak zwykle się do mnie kleiły. (Na widok małym dzieci gęba sama się uśmiecha ).
    Niestety moi teściowi również rozpuścili w rodzinie wiadomość o mojej ciąży. Choć mój mąż prosił o dyskrecję. Teraz się rodzina wypytuje a ja nie mam chęci im odpowiadać o czymkolwiek. Nie dzieliłam się z nimi tymi wieściami. Straciłam zaufanie. Czy tak trudno uszanować czyjąś prośbę…? Moim dodatkowym problemem jest to, że jestem introwertykiem i mam problem z mówieniem o sobie, dzieleniem się tym co się u mnie dzieje. Tak na sto procent to mogę się uzewnętrzniać przed moim mężem i trzema kobietkami, którym ufam.
    Podoba mi się Twój blog, różni się od for internetowych dot. poronienia. Pomimo trudnej tematyki, jest taki, hmmm „lekki”. Wyłapuję w nim nadzieję, pozytywy. Poza tym piszesz ładnie, nie bolą oczy od błędów, etc. Wchodziłam na różne fora, ale dostawałam doła, gdy je czytałam.
    Po poronieniu myślałam, że „zdechnę”, ale teraz jestem już pogodzona, że maluszka nie ma, wróciłam do etapu sprzed, czyli do pragnienia, aby pojawiły się dwie kreski. Mąż się spisał, wspierał, sprawdził się i w tym całym nieszczęściu starałam się pamiętać, że jest on. Ten, który starał się być mocny dla mnie, ale nie zapominając o tym, że też cierpi. Wiem, że każda ewentualna ciąża już nie będzie taka jak pierwsza, ale mam nadzieję, że będziemy mieć malucha i będziemy cieszyć się ciążą.
    Życzę każdej kobiecie, aby szczęśliwie donosiły ciąże, żeby nie musiały tego czuć co my. Przepraszam, że taki długi wpis, ale chciałam się podzielić.

    • Ja tez wciskam przydlugie komentarze ale Ania mnie na razie nie wyprasza wiec sobie dalej pozwalam ;-). Staram sie swiecic dobrym przykladem bo mam 2 aniolki i 2 synkow. Ciaze po 1 poronieniu lekarze staraja sie traktowac zupelnie normalnie dopiero kolejne wzbudzaja jakies dzialania prewencyjne.
      Co do peplania to mielismy w pracy jedna kierowniczke ktora nie potrafila utrzymac jezyka za zebami nawet w stosunku do dziewczyny ktora wczesniej juz ciaze stracila i dzieki owej kierowniczce cala hala byla zarowno o jej pierwszej jak i drugiej ciazy poinformowana. A bezposredniemu przelozonemu musialy dziewczyny powiedziec zeby moc troche na siebie uwazac. Na szczescie kolezanka siedzi teraz na wychowawczym wiec kierowniczce za drugim podejsciem sie upieklo.

    • Dziękuję za miłą opinię o blogu. Nie muszę chyba pisać, że mi przykro, że musiałaś przez to przejść. Teraz, kiedy sama tego doświadczyłam, tak naprawdę rozumiem, jakie to straszne. Ja jeszcze nie jestem gotowa na 2 kreski, ale idzie mi coraz lepiej:) Mój D. mówi, że mam sobie nie nakreślać ram czasowych, tylko po prostu powiedzieć, kiedy poczuję, że to już. Na szczęście z natury jestem optymistką, więc zakładam (a przynajmniej się staram), że następna ciąża już będzie szczęśliwa. I tego sobie, Tobie i wszystkim kobietom życzę, bo to naprawdę nikogo nie powinno spotykać. Pozdrawiam

  93. Kochane Dziewczyny doskonale rozumiem co czujecie, przez co przechodzicie.Trzy tygodnie temu podczas badania usģ w 21 tygodniu ciazy uslyszalam, ze serduszko mojej fasolki nie bije. W momencie swiat mi runal, myslalam ze umarlam, ze serce mi peklo.Idac na badanie bylam szczesliwa, glaskalam brzuszek, mowilam do malenstwa i zastanawialam sie czy bedzie widac plec maluszka. Po wyjsciu z gabinetu mialam ochote umrzec. Zreszta do dzis mam takie momenty. Nie mialam zadnych objawow, ciaza przebiegala lagodnie, bez zadnych dolegliwosci,wyniki super. Nic nie wskazywalo na taka tragedie. Na szczescie trafilam na cudowne osoby w szpitalu-lekarzy,pielegniarki,psychologia.Bardzo empatyczni,wyrozumiali. Nikt mi nie wmawial, ze nic sie nie stalo,ze bede miala jeszcze dzieci. W duzej mierze dzieki ich postawie udalo mi sie przezyc porod martwego dziecka. Oczywiscie najwieksze wsparcie mam w mezu i najblizszej rodzinie. Robia co moga aby mnie podniesc na duchu, ale tak naprawde chyba tylko my-mamy aniolkow-rozumiemy jak trudne jest to przezycie. W takich momentach czlowiek moze sie przekonac na kogo tak naprawde moze liczyc, kto jest w stanie rzucic wszystko i byc, trzymac za reke, wspierac. Tylko dzieki bliskim osobom nie zwariowalam. To milosc do meza sprawia,ze wstaje z lozka, zbieram sie w calosc i probuje normalnie funkcjonowac, mimo ze tak naprawde mam ochote lezec w lozku i wyc, bo to nie jest zwykly placz. Zaraz po wyjsciu ze szpitala zarzekalam sie-zadnych dzieci. Teraz zaczynam myslec o dziecku, ale przeraza mnie swiadomosc, ze sytuacja moze sie powtorzyc. Tym bardziej, ze najprawdopodobniej moj maluszek zaplatal sie w pepowine, a na to niestety nie mozna nic poradzic. Konczy mi sie l4, ale potrzebuje jeszcze czasu na powrot do siebie. Boje sie jak to bedzie w pracy.S poro ludzi wiedzialo, ze jestem w ciazy, bo brzuszek byl juz widoczny. Nie wiem czy bede w stanie spokojnie reagowac na pytania o dziecko. A tak jak pisalas Aniu wscibskich osob nie brakuje. Czas pokaze. Dziekuje Ci Aniu za to co piszesz. Bardzo mi pomagaja wpisy Twoje i innych Dziewczyn. Mam wielka nadzieje, ze juz niedlugo bedziemy mogly wymieniac sie na Twoim bloģu pozytywnymi doswiadczeniami z okresu ciazy i macierzynstwa. Bliska osoba powiedziala mi niedawno, ze „dzieci nie umieraja, tylko zmieniaja date przyjscia na swiat”. Ktos moze uznac to za banal. Ja w to mocno wierze i licze na to,ze nasza ukochana fasolka wkrotce zawita do nas. Pozdrawiam goraco. Musi byc dobrze!!!

    • Bardzo mi przykro 🙁 To okrutne, że kobiety tracą dzieci i nie można nic zrobić, by je uratować. Żeby to chociaż jak już tak się musi dziać, wyznacznikiem były te 3 pierwsze miesiące. Przejdziesz to, to jesteś już spokojna. A tu nie, tragedia może przyjść w każdym momencie. Masakra. Ja na szczęście mam już za sobą pierwszy tydzień w pracy. Mam nadzieję, że już od poniedziałku wszystko wróci do normy. Trzymam za Ciebie kciuki, jednak jak nie jesteś jeszcze gotowa, to przedłużaj zwolnienie. Ja wróciłam do pracy dopiero jak zobaczyłam, że znowu zaczynam o niej myśleć. Wcześniej nie chciałam. Na szczęście miałam taką możliwość. Nie żałuję. Gdybym jeszcze 2 tygodnie miała odpowiadać na te wszystkie pytania, mogłoby iść mi to zdecydowanie gorzej. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki.

  94. Ja do pracy zwolnienie zaniosłam w 29 tygodniu. Wszyscy mówili jak będą tęsknić i żebym szybko wracała. W 30 tygodniu mój synek zmarł. Moja kierowniczka nie zdążyła zanieść do zus-u mojego L4, jak dostała wiadomość, że idę na „macierzyński”… z powodu śmierci dziecka. Do pracy mam wrócić w lipcu, czyli w miesiącu kiedy synek miał się urodzić i naprawdę tego sobie nie wyobrażam….
    Reakcje ludzi : „młoda pani jest, będzie miała pani dziecko” to chyba standard- tylko, że ja MAM dziecko, ale niestety w Niebie. „Gdzie brzuszek?” „…dźwignęła coś pani?”, spuszczone głowy, wpatrywanie w brzuch, który miesiąc temu był naprawdę duży a teraz nie ma go w ogóle…też to znam.
    Z mężem zastanawiałam się nad odpowiedzią na pytanie co słychać, jak się czuje, bo naprawdę warto przemyśleć co będzie sie odpowiadać, „OK” odpada, bo nie jest ok, „po staremu” tez odpada, bo przecież mój świat przewrócił się do góry nogami, ustaliliśmy „jakoś leci” i tego będę się trzymała….
    Zaskoczyło mnie też o ilu stratach dowiedzieliśmy się z mężem kiedy mówiliśmy o naszej. Ludzie borykający się z taka samą stratą są czasami w bliskim otoczeniu tylko nie zawsze o tym wiemy….
    Jeszcze jedna sprawa- dlaczego nasz przeboski ustawodawca znęca się nad matkami i nazywa zwolnienie po śmierci dziecka „macierzyńskim” zamiast „żałobnym”, albo coś w tym stylu? Tak, jestem matką, ale ten urlop jest mi potrzebny żeby wyjść z szoku, dojść fizycznie do siebie (bo psychicznie 2 miesiące na pewno nie wystarczą, a ból nawet po latach będzie taki sam, tylko podobno będzie łatwiej o tym mówić, ale to jeszcze przede mną), przejść połóg, zakończyć laktacje, która dla mnie była psychicznie nie do zniesienia itd! Nazywanie tego urlopu „macierzyńskim” to kpina!

    • Mieć jedną odpowiedź na te pytania to naprawdę dobry pomysł. Moje „Dobrze” na „Jak się pani czuje” nie do końca zdało egzamin, bo ludzie dopytują o ciążę, jednak mam nadzieję, że już w następnym tygodniu nie będę musiała na te pytania odpowiadać, bo już wieść dojdzie do wszystkich. Co do tego urlopu macierzyńskiego, to ogólnie w Polsce problem poronień, porodów martwych dzieci itd. jest nierozwiązany. Spotykamy się z totalnym brakiem świadomości, kobiety nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić, to naprawdę kpina.
      Bardzo Wam współczuję. Mam nadzieję, że uda Ci się dojść do siebie psychicznie, pozbierać to jakoś. Niestety, im późniejsza ciąża, tym trudniej. Życzę dużo siły i zdrowia.

  95. Oj jak dobrze cie rozumiem! Ja mialam to szczescie ze o mojej ciazy wiedzial tylko dyrektor poinformowany przez mojego meza bo pracujemy w jednej firmie. O tym ze juz w ciazy nie jestem tez maz go poinformowal i przy okazji dowiedzial sie ze niestety pan dyrektor tez ma za soba taka „przygode” i pozniej zdrowe dziecko co potwierdza statystyki ze jest nas sporo.
    No ale wracajac do tematu po powrocie ze szpitala bylam chyba ze 3 tygodnie na zwolnieniu ale z racji tego ze o ciazy nie wiedziano to je wyjasnialam co ciekawszym zabiegiem ginekologicznym i mialam swiety spokoj.
    W podobnym czasie co ja wrocila kolezanka ktora tez byla w ciazy i poronila tyle ze o jej ciazy wszyscy wiedzieli (wystarczy powiedziec 2-3 osoba reszta bardzo szybko tez wie mimo ze to ponad 100 osob). I potwornie jej wspolczulam bo obie bylysmy w takiej samej sytuacji tyle ze ja w o niebo lepszej. Ja nie slyszalam ze tego mi nie wolno robic i widziec zazenowania jak sie ktos dowiadywal ze jednak wolno. Nikt mnie nie karmil madrosciami ludowymi ze mloda jestem i jeszcze nie jedno dziecko moge miec. Nikt sie nie uzalal nade mna jak to biedna jestem i jak mi to wdpolczuja. Reakcje sa naprawde rozne i w zasadzie co jedna to gorsza. Chyba rzeczywiscie najlepsze jest krotkie „przykro mi” bo rozwodzenie sie nad tematem nikomu nie pomoze a dreczy obu rozmowcow.
    Choc czasem mozna uslyszec tak jak moj maz „wiem co czujesz” i pozytywny przyklad ze nastepna ciaza wcale nie musi skonczyc sie tak samo.
    A swoja droga jak to jest ze wiesc o ciazy w pracy roznosi sie z predkoscia swiatla a o jej stracie trzeba informowac kazdego z osobna osobiscie.

    • Może każdy chce to usłyszeć osobiście, bo najzwyczajniej w świecie ludzie lubią takie sensacje. Są po prostu ciekawi i zagadują. O ile ktoś ma w swobie trochę taktu, to nie porusza tematu, ale u mnie akurat są jednostki, którym zwykła informacja nie wystarcza, chcą wiedzieć więcej, znać szczegóły. To trochę nie na miejscu tak bez krępacji się komuś wpatrywać w brzuch, a jednak niektórzy to robią. Zobaczymy, co będzie w następnym tygodniu 🙂

      • Mam nadzieje ze kolejne dni w pracy sa juz spokojniejsze i „opatrzylo sie” ludziom ze znow jestes w pracy. Ale niestety musisz sie liczyc, ze znajdzie sie jakas niedoinformowana ofiara ktora wyskoczy jak filip z konopi w najmniej oczekiwanym momencie. Pozdrowionka

        • A dziękuję, już trochę lepiej. Zdarzają się jeszcze niedoinformowane egzemplarze, ale już chyba w pełni nauczyłam się sobie z tym radzić. Głowa w górze i się nie przejmuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.