Rozmowa – „Kochane dziecko…”

Spread the love

Kochane dziecko,

Dziś Dzień Matki, więc pogadajmy. Ty Dziecko i ja, Matka.

Nie będę mówić, jak bardzo żałuję, że nie ma Cię już ze mną. Na pewno o tym wiesz. Przecież czułeś, jak cieszyliśmy się na wiadomość o Twoim przyjściu. Zresztą, to Ty co wieczór musiałeś wysłuchiwać mojego śpiewania dla Ciebie, tego pod prysznicem. To był śpiew szczęścia, chociaż może ciężko w to uwierzyć. Robiłam Ci też fale, skacząc radośnie na myśl o Tobie i głaszcząc się po brzuchu. I tato też robił, przy różnych czynnościach.

Nie będę też mówić, że żałuję, że byłeś z nami tylko 3 miesiące. Większość osób nawet nie wiedziała, że jesteś. Ale my wiedzieliśmy. I byłeś dla nas najważniejszym skarbem. Rozumiem, że musiałeś odejść. Może nie chciałeś mieć chorego ciała, i postanowiłeś stanąć w kolejce po nowe, sprawne. Masz rację. Na pewno zasługujesz na to, by w pełni cieszyć się życiem. A może zobaczyłeś, jak jesteśmy fajni i wróciłeś na górę, by krzyknąć: „Ejjj, ziomki, fajni rodzice tam na dole czekają, sprawdzona miejscówka, dawajcie do nich, bo warto.” A może po prostu nie byłeś jeszcze gotowe, żeby do nas przyjść. Nie szkodzi, poczekam.

Chcę powiedzieć Ci, że jest u nas miejsce dla dziecka. Możesz to być Ty, może los ześle jakąś inną małą kruszynkę. Pokój wprawdzie nie jest do końca przygotowany. Na razie jest to miejsce, w którym chowam wszystkie rzeczy, na które nie mam innego pomysłu. Mam nadzieję, że nie przestraszyłeś się tego, że mówimy na Twój pokój „graciarnia”. To tymczasowa nazwa. Daj nam szansę, żeby to zmienić. Jak już się pojawisz, D. weźmie się w końcu do roboty. Nie ma innego sposobu. Błagam, przyjdź szybko, bo bez Ciebie to my nigdy nie skończymy tego remontu.

Mam też dla Ciebie przygotowanych parę rzeczy. Teraz ludzie martwią się, że za wcześnie dali Ci prezenty. Ale przecież nie odszedłeś od nas dlatego, że nie spodobała Ci się czapka od jednej cioci, albo skarpetki od drugiej, prawda? No właśnie, też im to wszystkim tłumaczę. Co za głupole. Spakowałam to wszystko do ładnego pudełka, żeby się nie kurzyło, ale nie chowałam zbyt głęboko. Mam nadzieję, że niedługo dasz mi szansę to wyciągnąć.

Żeby było Ci we mnie wygodniej, zaczęłam trenować. Biegam. No, w połowie biegam, w połowie chodzę, ale coraz mniej chodzenia w tym bieganiu. Popatrz sobie czasem, jeżeli masz ochotę. Codziennie około 21:00 w parku koło naszego domu. Nie bój się o mnie. Ten zakapturzony koleś biegnący za mną to nie morderca, tylko Twój tato. D. cieszy się, że w ten sposób się na Ciebie przygotowuję. Też chcesz mieć zdrową, wysportowaną mamę, prawda? No, to masz załatwione.

Wszyscy nasi przyjaciele również na Ciebie czekają. Wiedzą, że muszą być cierpliwi, jednak raczej zakładają, że nie będziesz się zbyt ociągać. Wiesz, nie chcę na Tobie wywierać presji, ale oni mają jakąś ogromną potrzebę bycia Twoimi ciociami i wujkami. Jakbyś mogło być tak miłe i dać im się spełnić w tej roli, w roli cioć i wujków naszego dziecka, to by było super.

D. cały czas powtarza mi, że muszę być cierpliwa i spokojna, że to nie od nas zależy, kiedy do nas przyjdziesz. Twój tato mówi, że Ty tak naprawdę nigdy nie byłeś nasze. Może coś w tym jest. Może jesteśmy tylko Twoim sposobem, żeby znaleźć się na Ziemi. Wiem, że będziesz samodzielnym człowiekiem, osobnym tworem. Będziesz mieć wolną wolę, będziesz realizować własne marzenia, nie nasze. Nawet jeżeli mam być tylko Twoją zjeżdżalnią, proszę bardzo, mogę się dla Ciebie w tym celu udostępnić. Jednak błagam, następnym razem ześlizgnij się do mnie już do końca, nie zawracaj w części drogi. U nas naprawdę będzie Ci dobrze. Wiem, że to wysoko i droga może być przerażająca. Ale złapiemy Cię tu na dole. Będę czekać, aż szczęśliwie wylądujesz w moich ramionach. Uwierz mi, nie okłamałabym Cię. Moja mama też mnie kiedyś tak złapała. Warto było zaryzykować.

Rozmawiam też z innymi mamami, których dzieci nie mogą się zdecydować. Pogadaj tam może z kolegami i koleżankami i ich przekonaj. One też są fajne.

Musimy kończyć już tę rozmowę, idę robić obiad. Może masz ochotę wpaść spróbować? Właśnie! Tym bym miała szansę Cię przekupić. Naprawdę dobrze gotuję. Zaglądnij do nas czasem w porze obiadowej, to zobaczysz. Będziesz przebierać tymi swoimi słodkimi nóżkami, żebym dała Ci kawałek. Ale wiesz co? Masz szansę! Nie zmarnuj jej. Pamiętasz, jakie dobre rzeczy jadłam, kiedy we mnie zamieszkałeś? Samo zdrowie! Jeżeli zapomniałeś, to zapewniam, było zdrowo i smacznie. O to też nie musisz się martwić.

Ogólnie to o nic nie musisz się martwić. My zadbamy o wszystko. Tylko choć już do nas, bo tęsknię. Może tak tego nie widać. Może nie mówię o tym często. Ale Ty nie zapomnij, że tęsknię cały czas. I nie przestanę. Twoje zdjęcie jest bezpiecznie ukryte. Nie patrzę na nie zbyt często, bo nie muszę. Pamiętam Cię dokładnie.

Czekam na Ciebie dziecko. Razem z D. czekamy. I nasz pies też czeka. Może martwi się trochę, że zabierzesz mu miejsce w łóżku, albo że będziesz wyjadać mu karmę, jak już zaczniesz raczkować. Pewnie o to martwi się szczególnie. Ale Ty się nie martw, na pewno się dogadacie. Właściwie to ten pies jest kolejnym powodem, żebyś do nas już przyszło. Każde dziecko chciałoby mieć takiego psa.

No, to na razie tyle dziecko kochane. Zrobisz co zechcesz. Mam jednak nadzieję, że nie pozwolisz na siebie czekać zbyt długo. Będziemy dobrymi rodzicami, damy Ci dobry dom. I Ziemia też nie jest taka straszna, jak Ci się wydaje. Ja na niej żyję i jestem szczęśliwa. Ty też spróbuj. Pokażę Ci, jak można szczęśliwie żyć. To nie takie trudne. Daj mi po prostu szansę. Trzymaj się.

Mama

, ,
25 comments on “Rozmowa – „Kochane dziecko…”
  1. I have checked your blog and i’ve found some duplicate content, that’s why you don’t rank
    high in google’s search results, but there is a tool that can help you to
    create 100% unique articles, search for; SSundee
    advices unlimited content for your blog

  2. Piękny wpis…Ja już jestem mamą, ale doskonale ęjak ciężko było przetrwać Dni Matki przez te wszystkie lata, w których walczyliśmy o potomstwo. Znam ten ból i doskonale rozumiem wszystkie staraczki, bo wiem co przeżywają. Za nie wszystkie trzymam kciuki i z całego serca im życzę by spełniło się ich największe marzenie 🙂

  3. I mamy Dzien Matki w ktorym co prawda nie uslyszysz jeszcze zyczen od swojego synka ale jego nieswiadomy usmiech i swiadome spojrzenie w twoje oczy smialo te zyczenia zastapia! W tym dniu zycze milosci calej waszej trojce a z czasem rodzenstwa dla waszego synka :-*

    • Myślałam wczoraj o tym wpisie i o tym, jak inny w tym roku był mój Dzień Matki…był szczęśliwy. I tego życzę WSZYSTKIM mamom, tym, które nadal czekają i tym, które już się doczekały swojego dzieciątka na ziemi !

  4. Witaj ponownie,

    niesamowity wpis. Jest tak dojrzały i przemyślany, a z drugiej strony lekki i nawet zabawny, dający tą nadzieję, że następnym razem nasze dziecko się nie rozmyśli i zostanie z nami do końca. Ciężko mi bardzo i bardzo tęsknię za tym szczęściem w którym się znaleźliśmy ale widocznie to jeszcze nie teraz. Odtwarzam każdy dzień, jak czytałam książki o ciąży, które narazie trafiły na półkę w nadziei że otworzę w tym miejscu gdzie skończyłam, zakładka nadal tam tkwi. Że znowu zatańczę głaskając się po brzuchu, że tato znowu pocałuje Cię przez brzuch i pogłaszcze na dobranoc. Że znowu mnie obudzisz w nocy po kawałek sera. Wolałeś inne ciałko i wrócisz niedługo i za drugim razem się uda. Pokój dla naszego dziecka był i jest nadal komputerowo-rybny bo dopiero mieliśmy robić malowanie, szafę, łóżeczko i też nie sądzę aby się maluch obraził na tą wieść bo rybki w akwarium są fajne i działają uspokajająco. Patrzę z nadzieję w przyszłość. Genialny wpis! Dał mi siłę. Dziękuję!

    • Cieszę się, że wpis Ci pomógł. Powiem szczerze, że jest to mój ulubiony wpis na blogu. Napisanie go zajęło mi może 15 minut, w dzień matki, kiedy było mi tak źle i tak smutno. To wypłynęło gdzieś ze środka. Nie wracam do niego często, bo kiedy go czytam, to płaczę (trochę to niezręczne płakać czytając własny blog), ale jak już wrócę, to przypomina mi się co wtedy czułam. I nie zmieniłabym w tym wpisie ani jednego słowa. To rozmowa z moim dzieckiem, którego nigdy nie poznam. Ona była mi po prostu potrzebna.

  5. Dziękuję bardzo za ten wpis. Tragedia poronienia dotknęła również i mnie a ten wpis podniósł mnie na duchu. Nie wiem gdzie są moje utracone dzieci ale wizja, którą tu przedstawiłaś bardzo do mnie trafia. Będę się trzymać tego obrazu. Takich małych brzdąców, które wybierają się tu do nas na ziemię. I nawet jeżeli nie dane mi będzie ponownie ich obejrzeć, czy wziąć na ręce to zrobi to inna mama.

  6. Piękne słowa. Ja dwa dni temu straciłam drugiego Aniołka w 9 tygodniu. W zasadzie przez ostatnie dwa tygodnie brutalnie musiałam się z tym liczyć, ponieważ ciąża nie rozwijała się prawidłowo. Był to bardzo ciężki czas. Mimo to rozmawiając sobie z Nim powtarzałam, że jest wolny, że jeżeli chce może odejść lub zostać i że mimo wszystko będę Go kochać i o nim pamietać. Wiem, że cierpienie z czasem zmaleje, bo wszystko ma swój czas. Przyjdzie czas na badania i mam nadzieję siła, aby spróbować jeszcze raz. Będę czekać cierpliwie.

    • Bardzo mi przykro. Tak, my też do tego podchodzimy tak, że cały czas powtarzamy naszemu dziecku, że mamy nadzieję, że będzie chciało z nami zostać. Po stracie ciąży na początku czułam ogromny żal, chyba też do dziecka, że mnie zostawiło, że odeszło, ale D. później wytłumaczył mi to właśnie w taki sposób. No i dzięki temu było mi jakoś łatwiej. Trzymaj się, życzę dużo siły.

  7. Dzień Matki 2009r. O 8.00 zgłosiłam się na oddział ginekologiczno – położniczy ze stwierdzoną dzień wcześniej obumarłą ciążą. 20 tydzień. Nigdy tego nie zapomnę…

  8. Trafiłam tu z głównej strony onetu kilka dni temu. Przeczytałam cały blog, wszystkie wpisy. Bardzo Ci współczuję, mam znajomą parę, która przez 5 lat się starała, ale wiesz co? Teraz mają ślicznego bobasa, urodził się 14 lutego (tak, tak)! Mówią, że mimo wszystkich ciosów było warto!
    Czytałam. Dziś przeczytałam powyższy wpis. I poryczałam się jak bóbr, jest coś niezwykle magicznego w tym wpisie.Trzymam kciuki, chociaż ja o dziecko jeszcze się nie starałam, nie wiem, co czujesz, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ale trzymam kciuki i życzę dużo cierpliwości!
    Twój blog jest w „ulubionych” mojej przeglądarki, otwiera się razem z otwarciem przeglądarki. Zostaję tu i czekam na wieści! 🙂

  9. Tez jestem mamą dwóch Aniołów.. Przypadkowo weszłam na Twój blog i nie żałuję. Po pierwszym wpisie rycze bo tak pięknie to ujęłas.. Dziękuję

    • Przykro mi z powodu Twoich dzieci. Mam nadzieję, że i u mnie i u Ciebie wszystko się już dobrze potoczy. Pozdrawiam i życzę dużo siły 🙂

  10. witaj,
    pięknię to ujełaś, ja również czekam na moje maleństwa, czy kiedyś do mnie powrócą… na razie się im nie spieszy. czekamy… dzień mamy to naprawdę czasem bardzo trudny i smutny dzień.

    • Moze tylko sie twoje aniolki troszke spoznia. Wszystkim aniolkowym mamom zycze aby doczekaly takiego dnia mamy kiedy to malutkie raczki obejma was za szyje i mimo ze jeszcze nie uslyszycie slow „kocham cie mamo” to malutki czlowiek bedzie to mowil calym soba.

      • No właśnie, trzeba być dobrej myśli. Ja ze swoim będę rozmawiała co jakiś czas, może da się namówić 🙂 pozdrawiam i życzę dużo siły.

        • Ja tez kilka dni temu trafilam na Twoj wpis na onecie i od tej pory zagladam tu codziennie. Mam cudownego Synka:-) ale i dwa Aniolki ktore odeszly zanim sie tak naprawde pojawily…trzymam kciuki za Ciebie z calego serca! Pozdrawiam:-)

  11. Ja tez się wzruszyłam. Choć nie przeżyłam tego osobiście. Mam dwa cuda moje i wierzę że Ty też niebawem doczekasz się swojego Cudu. Będę tu zaglądać i kibicować. Bardzo fajnie się Ciebie czyta. Pozdrawiam

  12. Czytalam Twoj list ze lzami w oczach i z moim o rok spoznionym szczesciem na kolanach. Twoje tez sie tylko troche spozni 😉

  13. Poryczalam sie, właściwie to dalej rycze. To chyba najpiękniejsze słowa, jakie moglas napisac. To takie swiadome. Zadko sie zdarza, żeby w takich listach matka nie wysuwala sie na pierwszy plan. Tu na pierwszym plamę nie jest twój ból i cierpienie, tylko wola dziecka i ono samo. Bedziesz wspanialą matką. Mocno trzymam kciuki, żeby Twoje dziecko wysłuchali tych słów i szybko do Ciebie przyszło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.